fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Rosyjska sieć Mere bez sklepów

materiały prasowe/ svetofor-nsk.ru
Od dwóch lat firma zapowiada otwarcie dyskontów nad Wisłą. Na razie nie ma ani jednego. Ma za to straty.

Najpierw rosyjska sieć dyskontowa zapowiadała, że do końca 2018 r. będzie mieć w Polsce osiem sklepów (taka informacja zresztą nadal jest na jej stronie internetowej). Później gruchnęła wieść, że firma jednak rezygnuje z podboju Polski. Potem znów pojawiła się informacja, że w lipcu 2019 r. pierwszy sklep ruszy w Częstochowie. Ale dotąd się nie pojawił i nadal nie wiadomo, czy w jakikolwiek w innym mieście jest planowany.

Lokali nie brak

– Nasza polityka komunikacyjna zakłada, że o otwarciach będziemy informowali, zamieszczając informację na stronie internetowej. Żadnych informacji zatem nie udzielę – mówi nieprzedstawiający się pracownik firmy Torgservis PL sp. z o. o. pod jednym z numerów podanych na stronie internetowej. Na pytania przesłane e-mailem firma nie zareagowała.

O samej spółce też za wiele nie wiadomo, choć z lektury sprawozdań finansowych wynika, że od dwóch lat Torgservis nie wykazuje żadnych przychodów. Co więcej, rosną straty – w 2017 r. wynosiły 75,7 tys. zł, w 2018 r. – 95,3 tys. zł. Aktywa firmy na koniec 2018 r. przekraczały nieco 1 mln zł, trwałych nie posiadała.

Andrey Shnayder jest właścicielem 13,4 proc. akcji, zaś 79,92 proc. Sergey Shnayder. Reszta należy do innych, nie wymienionych udziałowców.

Firma należy do rosyjskiej grupy handlowej, działającej pod szyldem Svetofor, w skład której wchodzi ponad 800 sklepów – w Rosji, Kazachstanie, Białorusi i Chinach. Firma podaje, że pod marką Mere chce działać w UE. Pierwszy sklep jest już w Niemczech, w planach są kolejne otwarcia, także w Rumunii czy Polsce, gdzie Mere chce mieć docelowo 105 sklepów.

Dlaczego zatem ich nie otwiera? – Znalezienie lokalu pod hard dyskont nie jest trudne, przecież chodzi o minimalne oczekiwania co do standardu. Takie sklepy są do wynajęcia od ręki, gdyby ktoś faktycznie był zdeterminowany i chciał działać – mówi „Rzeczpospolitej" szef jednej z sieci handlowych.

Nie brakuje też wątpliwości, czy na rynku jest miejsce na tego typu format. – Polskie dyskonty zdecydowanie poszły w stronę supermarketów zarówno jeśli chodzi o ofertę, jak i wygląd sklepu, dlatego odniosły tak duży rynkowy sukces. Polacy nie szukają siermiężnych wnętrz i ograniczonej oferty, żeby tylko było tanio – mówi Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego.

– Polski rynek bardzo się zmienił w ostatnich latach. Do tego dobre relacje z dostawcami buduje się latami i nie jest łatwo na wejściu zaproponować znacznie niższy poziom cen niż rynek oferuje – dodaje.

Ostra rywalizacja

Mere podaje na stronie, że chce zaoferować ceny niższe o 20 proc. Jest to oczywiście wykonalne, tylko może odbić się na jakości, a polski konsument jest coraz bardziej wybredny i oczekuje korzystnej relacji ceny do jakości.

– Polacy mają inne doświadczenia historyczne związane z handlem, my już przeżyliśmy dawno temu etap prostych, surowych sklepów z ograniczoną ofertą. Oczywiście takie formaty podobnie jak inne niszowe jakąś grupę docelową mają, niemniej trudno oczekiwać iż formuła hard dyskontu może wrócić na masową skalę – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. – Takie próby były już podejmowane i zakończyły się porażką. Polski konsument oczekuje raczej innego doświadczenia zakupowego opartego na szerokiej ofercie i wysokim poziomie nowoczesności – dodaje.

Choć dyskonty odpowiadają już za jedną trzecią polskiego rynku, to w ramach segmentu trwa ostra rywalizacja, głównie między Lidlem i Biedronką. Trudno liczyć, aby ktokolwiek mógł im zagrozić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA