Handel

Niemiecka pułapka na polskie sklepy internetowe

Adobe Stock
Firmy, które dostarczają za zachodnią granicę towar w pudełkach, folii, a nawet kopertach bąbelkowych, czekają dodatkowe wydatki i obowiązki. Temu, kto ich nie spełni, grożą gigantyczne kary.

Od stycznia przyszłego roku w Niemczech zacznie obowiązywać ustawa o opakowaniach (VerpackG). Firmy dostarczające z zagranicy towar w pudełkach, folii czy kopertach bąbelkowych, a więc głównie sklepy internetowe, będą musiały zarejestrować się w Stiftung Zentrale Stelle Verpackungsregister. To oficjalny rejestr opakowań. Na dokonanie bezpłatnego wpisu pozostało już tylko dwa i pół miesiąca. Problem w tym, że – jak wynika z sondy przeprowadzonej przez „Rzeczpospolitą" – świadomość rodzimych przedsiębiorców handlujących w Niemczech odnośnie do nowych regulacji jest niewielka. Tymczasem kto nie dokona rejestracji, będzie musiał się liczyć z karami rzędu nawet 100 tys. euro.

– Przepisy w Niemczech są bardzo restrykcyjne, a kary ogromne. Dostałem właśnie 5 tys. euro kary za fakt, że w regulaminie miałem napisałem „gwarancja", a nie „gwarancja 24 miesiące". Prowadząc tam działalność, cały czas trzeba się więc uczyć – mówi Paweł Papadopoulos, prowadzący e-sklep z meblami Gutemoebel24.de.

Czytaj także: Kłopoty na rynku pracy. Niemcy zabiorą nam Ukraińców

Jak zaznacza, takie podejście naszych zachodnich sąsiadów może wielu polskich sprzedających online skutecznie zniechęcić do wchodzenia na ten rynek.

Fala kontroli

VerpackG niesie ze sobą wiele innych wyzwań. Ustawa obliguje bowiem nie tylko do rejestracji, ale również do deklaracji rodzaju i masy opakowań, którą firma wprowadzi na niemiecki rynek w ciągu roku. Od tego ma być naliczana opłata recyklingowa. Jak tłumaczy nam Anna Pappert z kancelarii HPE Berlin, stawka zależy od zgłoszonej liczby kilogramów.

– Nawet bardzo mali przedsiębiorcy internetowi zużywają ogromne ilości opakowań. Podam przykład klientki, która handluje perfumami za pośrednictwem platformy eBay. Robi to dorywczo, przez 20 godzin w tygodniu. Mimo to na niemiecki rynek wprowadza 500 ton opakowań rocznie – mówi Anna Pappert.

Stawka recyklingowa np. w przypadku 550 kg kartonu, papy i kopert rocznie to 11,67 euro netto miesięcznie. Przy 6 tys. kg – 87,5 euro (przy czym umowy zawierane są na dwa lata).

Dodatkowo na sprzedawców, którzy wysyłają większe ilości opakowań (min. 50 t papieru lub kartonu rocznie), ustawa nakłada obowiązek przekazywania deklaracji uzupełniającej (zawsze do 15 maja następnego roku), która będzie kontrolowana przez specjalnych rzeczoznawców.

Czytaj także: W Niemczech jest coraz drożej. Inflacja najwyższa od 7 lat 

Problem w tym, że małe e-sklepy, wysyłające towar w małych paczkach, nie mają wiedzy o nowym obowiązku. W efekcie nieświadomie mogą wpaść w kosztowną pułapkę.

– Sprzedający przez eBay, Amazon i własne sklepy internetowe, którzy nie zastosują się do nowych przepisów, muszą dodatkowo liczyć się z falą tzw. upomnień adwokackich – ostrzega Anna Pappert.

To popularna w Niemczech praktyka. Kancelarie pracujące dla konkurencji wyszukują przedsiębiorców, którzy nie przestrzegają określonych wymogów, następnie wysyłają monit. Wówczas firmie, która nie spełnia określonych przepisów, grozi nie tylko ustawowa kara, ale również wysoka opłata dla kancelarii. – Koszt takiego upomnienia z reguły sięga ok. 1 tys. euro – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Według niej należy się spodziewać, że e-sprzedawcy od przyszłego roku będą szczegółowo sprawdzani w kontekście ustawy VerpackG. – Rejestr jest publiczny, więc każdy będzie w stanie zweryfikować, czy dana firma działa zgodnie z prawem. Tym bardziej że na swoich stronach będzie musiała ona umieścić swój numer z rejestru. Niemieccy konkurenci i liczne stowarzyszenia ochrony konkurencji będą to z pewnością drobiazgowo sprawdzać – dodaje przedstawicielka HPE Berlin.

Rodzimi przedsiębiorcy działający za naszą zachodnią granicą radzą, by przy załatwianiu formalności korzystać z usług kancelarii prawnych.

Pomoc prawna

– To najbezpieczniejsze rozwiązanie, które ochroni nas przed nieznajomością kruczków prawnych. Zresztą współpraca firm z kancelariami jest w Niemczech codziennością – przekonuje Wojciech Niemiec, prowadzący kilka e-sklepów, m.in. Tatanco.com i Ihre-kunst.de. – Abonament na takie usługi można wykupić już za 150–300 euro miesięcznie – kontynuuje.

Jego zdaniem ustawa VerpackG może boleśnie uderzyć w polskie firmy handlujące online. – Wiele z nich nie korzysta z usług kancelarii, a pomoc w tym zakresie strony polskiej ambasady jest praktycznie żadna. To przykre, bo niemieckie firmy w Polsce są mocno wspierane przez swoją ambasadę – dodaje Wojciech Niemiec.

Prowadzący sklep Ihre-kunst.de przyznaje, że sam na razie również nie miał wiedzy o nowej ustawie o opakowaniach. Zapewnia jednak, że z pewnością przed końcem grudnia dokona niezbędnej rejestracji w systemie. – W Niemczech nieprzestrzeganie prawa jest szybko i boleśnie karane. Sądy takie sprawy rozstrzygają w kilka tygodni – tłumaczy Wojciech Niemiec.

Z kolei Bartłomiej Ługowski, prowadzący Polskimarket.de, również w grudniu planuje dokonanie wpisu do rejestru. I on także zaleca współpracę z prawnikami. – Godzinna porada za 300 zł może uchronić nas przed kosztownymi problemami i wskaże drogę, jak poruszać się w legislacyjnym gąszczu – zapewnia.

Podaje przy tym przykład z Danii, Holandii, Belgii czy Niemiec, gdzie przedsiębiorcy na skutek nieznajomości przepisów narazili się na wysokie kary. – W Belgii na firmę, która przez pomyłkę wysłała mailing do odbiorców, nałożono – w ramach regulacji o ochronie danych osobowych RODO – aż 300 tys. euro kary – wskazuje Bartłomiej Ługowski.

Dodaje przy tym, że polski e-przedsiębiorca działający na zagranicznych rynkach musi być więc bardzo uważny, bo podobnych pułapek czyha na niego bardzo wiele.

e-handel bez granic

Z ponad 23 tys. e-sklepów działających w Polsce tylko 7 proc. generuje przychody ze sprzedaży za granicę. Ich głównymi klientami są Niemcy (stanowią niemal 25 proc. klientów takich sklepów), Brytyjczycy i Francuzi. Z badań PayPal i Ipsos wynika, że rodzimych e-sklepów nie znajdziemy jednak w top 20 krajów najczęściej wybieranych przez zagranicznych internautów na świecie. Brakuje nas też w europejskim zestawieniu. Wyjątkiem są: rynek niemiecki, gdzie pod względem liczby zakupów w naszym kraju zajęliśmy 9. miejsce, czeski (5.), irlandzki (9.) i węgierski (9.). Choć nasi e-sprzedawcy dość niechętnie wychodzą za granicę, to aż 38 proc. z nich ma to w planie (co plasuje nas na 3. pozycji w UE, za Słowenią oraz Łotwą).

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL