fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Klientów w centrach nadal za mało

Bloomberg
Po wrześniu klientów w galeriach handlowych było 35,4 proc. mniej niż rok temu. Choć z miesiąca na miesiąc sytuacja się nieco poprawiała, to przy ponownym wzroście liczby zachorowań nikt już nie wierzy w odrobienie strat w 2020 roku.

Z badania Shopper Trak Index Poland wynika, że we wrześniu w ujęciu rocznym spadek liczby klientów wynosił 24,7 proc. W stosunku do sierpnia widać skok frekwencji o 12,4 proc., co było utrzymaniem trendu z ostatnich miesięcy i dobrym prognostykiem na kolejne. W świetle kolejnych rekordowych dni, jeśli chodzi o liczbę zakażeń, można oczekiwać, iż kolejne osoby zaczną unikać wizyt w miejscach publicznych, w tym w centrach handlowych.

Idą trudne miesiące

– Ważne wskaźniki nadal nie wróciły do stanu sprzed roku i nie sądzę, aby udało się to odrobić do końca 2020 r. W ostatnich miesiącach zarówno najemcy, jak i wynajmujący wykonali ogromną pracę, by pozytywnie wpływać na wzrost dynamiki sprzedaży i liczbę odwiedzin. To jednak długi proces z wieloma niewiadomymi, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć precyzyjnie skutków pandemii, nie wiedząc, jak długo potrwa i jaka będzie jej dynamika – mówi Anna Szmeja, prezes Retail Institute.

Najgorzej radzą sobie najemcy z rynku gastronomii i rozrywki. – To branże, w których można się spodziewać największych perturbacji w kolejnych miesiącach, zarówno w centrach, jak i na ulicach handlowych. Zapowiadane restrykcje bez jednoczesnego programu pomocowego dla tych sektorów będą dla sporej grupy firm gwoździem do trumny – dodaje Szmeja, podkreślając, iż dziś szczególnie ważne jest, aby rząd wsłuchał się uważniej w głos przedsiębiorców, oferując im ulgi podatkowe czy przywracając handel w niedziele.

Na razie pustostanów w galeriach mocno nie przybywa, w ośmiu aglomeracjach wolne jest 4,8 proc. powierzchni. Widać jednak inne zjawiska. – W porównaniu z ostatnim badaniem w związku z zamknięciem kilku obiektów zmniejszyła się podaż powierzchni handlowej w badanych ośrodkach – mówi Wioleta Wojtczak, dyrektorka działu badań i analiz Savills.

Od początku roku przestały funkcjonować centra handlowe Sukcesja oraz Tesco przy ul. Widzewskiej w Łodzi, a także Auchan w Dąbrowie Górniczej i Mysłowicach. Zamknięcie dwóch obiektów w Łodzi przełożyło się z kolei na spadek poziomu pustostanów w tym mieście ze względu na dość wysoki współczynnik niewynajętej powierzchni odnotowywany w ostatnim czasie w galerii Sukcesja.

– Po gwałtownym wzroście udział sektora e-commerce w sprzedaży ogółem zaczyna się stabilizować wraz z powrotem klientów do galerii, ale bez wątpienia pandemia doprowadziła do tego, że więcej osób przekonało się do zakupów przez internet. Można zakładać, że część z nich chętniej będzie korzystać z tego kanału, trwale zwiększając tym samym jego udział w sprzedaży ogółem – dodaje Wojtczak.

Syndyk już dwukrotnie próbował sprzedać galerię Hossa w Kielcach i nie dostał żadnej oferty. To też dowodzi, że centra handlowe są jedną z głównych ofiar pandemii.

Nie tylko internet

Gastronomia to jeden z filarów, jeśli chodzi o galerie. I w tej branży widać wielkie starania o dostosowanie się do zupełnie nowej sytuacji. – Pandemia koronawirusa była dla nas sprawdzianem. Po ponownym powrocie do działalności w maju musieliśmy zapewnić naszych gości i pracowników, że jesteśmy bezpiecznym miejscem. I to się udało. Działamy, w bezpieczny sposób obsługujemy gości – mówi Anna Borys-Karwacka, dyrektor ds. relacji korporacyjnych w McDonald's Polska. – Nie zmienia to faktu, że po pół roku od wprowadzenia lockdownu wciąż jesteśmy poniżej poziomu sprzedaży i liczby transakcji, które zrealizowaliśmy w ubiegłym roku. Przewidujemy, że w całym 2020 r. liczba gości będzie o 25 proc. mniejsza niż przed rokiem – dodaje.

– Sytuacja jest tak dynamiczna, że nie podejmujemy się takich prognoz. Wszędzie, gdzie jest to możliwe, prowadzimy sprzedaż z naciskiem na bezpieczeństwo i zdrowie naszych pracowników i gości – mówi Izabela Winsztal, rzecznik AmRestu, operatora sieci.

Ogółem najemcy, także w innych sektorach, stoją przed wyzwaniami. W branży odzieżowej widać wyraźny przepływ klientów do internetu, co stawia pod znakiem zapytania sens utrzymywania tak rozległych sieci. Inditex (marki Zara, Oysho, Bershka) czy H&M już zapowiedziały globalne zamykanie sklepów, co może także dotyczyć polskiego rynku.

– Sygnały płynące z takich rynków jak Wielka Brytania czy USA pokazują, że czynsz na podstawie obrotu może się stać coraz powszechniej stosowanym rozwiązaniem. Dobór najemców, którzy dysponują odpowiednią siłą przyciągania klientów, i ustalenie z nimi czynszów od obrotów może być przewagą tych wynajmujących, którzy jako pierwsi zdecydują się na taki krok – mówi Artur Kazienko, prezes Kazara, współzałożyciel i członek zarządu ZPPHiU.

– Covid-19 przyspieszył tylko to, co działo się w branży od lat. Póki co z Polski jeszcze przed pandemią wyszli w zasadzie wszyscy zagraniczni retailerzy z branży obuwniczej, którzy próbowali sił na naszym rynku – dodaje. Z rynku wycofały się już takie marki, jak Nine West, Aldo, Humanic, Bata, Dune, Gabor, Clarks, Centro i wiele innych. – Sytuacja sama się nie poprawi, może się co najwyżej pogorszyć. Dlatego w dalszym ciągu podtrzymuję, że bez mądrego resetu stosunków i warunków branżę czeka trudny czas – kwituje ekspert.

Choć obserwujemy boom w e-handlu na niespotykaną wcześniej skalę, to jednocześnie sklepy internetowe otwierają swoje stacjonarne sklepy. Robią to choćby eObuwie czy Modivo, ponieważ nawet w takich realiach kluczem jest docieranie do klienta we wszystkich kanałach. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z ofertą przynajmniej z półki premium, a nie podstawową.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA