fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Sklepy długo będą się podnosiły z zapaści

Adobe Stock
Nawet w sklepach spożywczych obroty po marcowej hossie spadają. Innym sektorom, dłużej trzymanym w zamrożeniu, jeszcze trudniej wrócić do życia.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Kantar na zlecenie Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług, Polacy są sceptyczni w kwestii korzystania z centrów handlowych od ich ponownego otwarcia 4 maja. Niemal 40 proc. osób, które wcześniej bywały w galeriach, nie wybiera się tam w ciągu najbliższego miesiąca. Około jedna trzecia badanych spodziewa się, że sytuacja wróci do normy nie wcześniej niż w ciągu 3–6 miesięcy, a 35 proc. uważa, że potrwa to jeszcze dłużej.

– Centra handlowe długo będą cieniem samych siebie. Powrót do świetności zajmie sporo czasu, a tym samym trudno żebyśmy funkcjonowali według reguł ustalonych przed epidemią. Do starych zasad współpracy między najemcami i wynajmującymi możemy wrócić, kiedy sytuacja się unormuje, a dziś ustalmy nowe zasady gry – dodaje zarząd ZPPHiU.

Czytaj także: Polacy mają dość niedzielnego zakazu handlu 

Z danych Retail Institute wynika, że od 4 do 10 maja po otwarciu wielu sklepów w centrach odwiedzalność była o 41,6 proc. niższa niż w tym samym tygodniu (6 do 12 maja) 2019 r. Największe spadki odnotowały centra duże, powyżej 40 tys. mkw. pow. najmu – ruch spadł o połowę. W średnich, (20–40 tys. mkw. pow.) o 39,7 proc., a w małych, (5–20 tys. mkw.) o 31,4 proc. W najmniejszych centrach, do 5 tys. mkw., spadł o 29,7 proc.

– Dane spływające z galerii nie odzwierciedlają przewidywanego trendu. To dobra wiadomość zarówno dla zarządców centrów, jak i ich partnerów biznesowych. Pokazuje to, że klient wraca, w miarę jak kolejne ograniczenia są luzowane – mówi Anna Malcharek, dyrektor zarządzająca Gemini Holding.

Na rynku spożywczym wyniki są zaburzone świętami wielkanocnymi, jednak sklepy z dużymi limitami liczby klientów mogących robić zakupy także notują spadki. Dopiero zmiana przelicznika oraz likwidacja godzin dla seniorów spowodowały większy ruch, jednak firmy i tak spodziewają się spadków obrotów. Klienci mocno zmieniają bowiem zwyczaje, rezygnując z zakupów wielu kategorii premium na rzecz produktów podstawowych.

Trudna sytuacja jest zauważalna także w sektorze sprzętu elektronicznego, w tym AGD. Z danych organizacji producentów, czyli APPLiA Polska, wynika, że w kwietniu sprzedaż sprzętu AGD od producentów do detalistów spadła o 22,5 proc. w ujęciu ilościowym oraz o 22,9 proc. wartościowo. To zdecydowanie dużo gorsze wyniki niż miesiąc wcześniej, choć spadki były obserwowane już w marcu – wówczas rynek spadł w ujęciu ilościowym o 1,5 proc., wartościowo wzrósł zaś o 0,4 proc.

To pokazuje, że handel generujący niemal 20 proc. polskiego PKB wychodzi z okresu zamknięcia gospodarki mocno poobijany. W jeszcze trudniejszej sytuacji jest gastronomia, która przez ostatnie tygodnie mogła oferować posiłki tylko w dostawie lub na wynos. W efekcie wiele restauracji zostało zupełnie zamkniętych; od 18 maja mogą zacząć wracać, choć z restrykcyjnymi zasadami obsługi klientów.

– W oczekiwaniu na pełne uruchomienie działalności gastronomicznej intensywnie przygotowujemy się do ponownego otwarcia lokali. Naszym priorytetem jest zapewnienie klientom maksimum bezpieczeństwa i komfortu w nowej sytuacji po wznowieniu działalności – mówi Dorota Cacek, wiceprezes Sfinks Polska. Sieć wprowadza m.in. cyfrowe menu, aby zapewnić klientom jak najbezpieczniejszą obsługę.

Wiele restauracji, np. w zagłębiach biurowych, nadal będzie jednak zamkniętych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA