fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

UE czeka na decyzję Polski i Węgier

Bloomberg
To od rządów w Warszawie i Budapeszcie zależy, jak szybko Unia będzie miała miliardy euro na wychodzenie z kryzysu gospodarczego. Punktem spornym pozostaje praworządność.

Parlament Europejski i unijna Rada zakończyły negocjacje na temat pakietu finansowego dla UE: budżetu na lata 2021–2027 oraz funduszu odbudowy gospodarki po pandemii. Najbardziej sporne były dwa punkty: wysokość budżetu oraz powiązanie wypłaty środków z przestrzeganiem praworządności.

W sprawach finansowych układ zawarto w środę po południu. Zwiększono limit siedmioletnich wydatków z 1074 do blisko 1090 mld euro. Te dodatkowe blisko 16 mld euro zostanie uzyskane nie poprzez podnoszenie składek narodowych, ale głównie dzięki wykorzystaniu pieniędzy z kar nakładanych przez Komisję Europejską na firmy za praktyki monopolistyczne. Dodatkowo Parlament uzyskał też zapewnienie, że UE wprowadzi nowe zasoby własne, czyli źródła finansowania niezależne od składek państw członkowskich. Już jest zgoda na opłatę od nierecyklowanego plastiku, w przyszłości unijny budżet mogłyby też zasilić wpływy z nieistniejącego jeszcze podatku cyfrowego oraz część wpływów z systemu handlu pozwoleniami na emisję CO2.

Kilka dni wcześniej Parlament i Rada porozumiały się w sprawie mechanizmu zawieszania unijnych funduszy państwom, w których łamana jest praworządność. Porozumienie ze szczytu w lipcu, pod którym podpisał się premier Mateusz Morawiecki, przewidywało mechanizm uruchamiany w głosowaniu większością głosów w Radzie UE wobec państwa, w którym łamanie praworządności zagraża bezpośrednio interesom finansowym UE.

Eurodeputowani chcieli więcej, bo zabierania pieniędzy za samo łamanie praworządności (bez konieczności wykazywania związku z interesami finansowymi UE) oraz znacznie łatwiejszej procedury decydowania o sankcjach (tzw. odwrócona większość). Kompromis przewiduje tę samą procedurę głosowania, ale dla pozyskania poparcia eurodeputowanych zapisano, że mowa o sytuacjach, które nie tylko poważnie zagrażają interesom finansowym UE, ale już stwarzają ryzyko takiego zagrożenia.

Zapisy są niejasne, procedura nigdy nie była testowana, więc ostatecznie wszystko będzie zależało od tego, czy będzie wola polityczna ukarania kraju i czy uda się dla takiej decyzji uzyskać większość. Sam mechanizm praworządności to rozporządzenie przyjmowane w Radzie większością głosów.

– Polska dała do zrozumienia, że będzie przeciwna – mówi nam nieoficjalnie unijny dyplomata. Ale jej opór, nawet z Węgrami, nie wystarczy. To, gdzie naprawdę Polska mogłaby zablokować cały proces, to, po pierwsze, sprzeciw wobec unijnego budżetu – ten wymaga jednomyślności – a po drugie, i to nawet bardziej prawdopodobne, sprzeciw wobec funduszu odbudowy gospodarki po pandemii na kwotę 750 mld euro.

On wymaga nie tylko jednomyślnej zgody państw w unijnej Radzie, ale również ratyfikacji we wszystkich parlamentach narodowych. Viktor Orbán już zagroził wetem w tej sprawie, właśnie za mechanizm praworządności. – Polska w tej kwestii na razie się nie wypowiadała – słyszymy w Brukseli. Niemiecka prezydencja planuje pierwsze głosowanie w sprawie budżetu i mechanizmu praworządności na najbliższy poniedziałek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA