fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

„Polski Ład” PiS nakręci gospodarkę, ale również inflację

PAP
Po reformie w kieszeniach większości Polaków zostanie więcej pieniędzy, które z przyjemnością wydadzą na konsumpcję. To zwiększy tempo wzrostu gospodarki, jednak tylko na chwilę.

Podnosimy prognozę wzrostu PKB na 2022 do powyżej 5,5 proc. – poinformował w poniedziałek Bank Pekao SA. Również PKO BP uważa, że dynamika wzrostu gospodarczego w przyszłym roku wyraźnie przekroczy 5 proc.

Takie przyspieszenie ma być efektem realizacji nowego programu PiS Polski Ład (przed jego ogłoszeniem resort finansów prognozował dynamikę PKB w 2022 r. na 4,3 proc. rok do roku). W szczególności chodzi o efekty zapowiedzianej reformy podatkowej zakładającej: zwiększanie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł, podwyższenie progu podatkowego z 85 tys. zł do 120 tys. zł rocznie, likwidację odpisu od podatku składki zdrowotnej, wprowadzenie liniowej składki zdrowotnej dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

Silna redystrybucja

Odpowiednie ustawy mają pojawić się w połowie tego roku, tak żeby zmiany mogły zacząć obowiązywać od 2022 r. Propozycja ta oznacza obniżkę łącznego opodatkowania dla osób o niskich i średnich zarobkach (zyskać mają pracujący na umowach o zarobkach poniżej 5,5–6 tys. zł brutto) i podwyżkę danin dla tych zamożniejszych (powyżej 10 tys. zł brutto).

Wśród osób prowadzących działalność gospodarczą na plusie mają być ci poniżej 4,5 tys. zł dochodu netto miesięcznie. Reszta będzie na minusie, i to sporym, bo będą musieli zapłacić dodatkowe 9 proc. swoich dochodów.

– Taka konstrukcja oznacza, że reforma będzie miała silny charakter redystrybucyjny, przesuwający dochód rozporządzalny od grup o wyższej stopie oszczędzania do grup od wyższej skłonności do konsumpcji – zauważa Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao SA. – Efektem będzie zatem spadek stopy oszczędności sektora gospodarstw domowych i zwiększenie konsumpcji prywatnej ze strony gospodarstw domowych – zaznacza. A to może dodać do dynamiki PKB 0,3–0,4 pkt proc.

Zyski i straty

– Zaproponowane zmiany prowadzą do odejścia od degresywnego systemu podatkowego do bardziej progresywnego systemu – wyjaśnia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – To dobrze, bo dotychczasowy system nie przystawał do rzeczywistości. Przyniesie to wzrost dochodów rozporządzalnych ponad połowy Polaków, co dla gospodarki oznacza w krótkim okresie wzrost konsumpcji i przyspieszenie wzrostu PKB do powyżej 5 proc. – ocenia też Bujak.

Jak dodaje, w średnim okresie konsekwencją obniżenia klina podatkowego dla niższych zarobków (a także specjalnych ulg dla osób pracujących w wieku emerytalnym) może być wzrost podaży pracy. – Powinno to zwiększyć aktywność zawodową, szczególnie osób młodych, tych dotychczas zniechęconych do pracy przez niskie dochody netto, czy osób starszych, a także zachęcać do wyjścia z szarej sfery na rynku pracy – mówi nam Bujak.

Na tym jednak pozytywne efekty Polskiego Ładu raczej się kończą.

– Cała ta reforma nie zwiększa potencjału polskiej gospodarki, za to wystawia nas na większe ryzyko nierównowag makroekonomicznych – ocenia Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Jak wyjaśnia, obecnie główny źródłem podwyższonej inflacji są problemy po stronie podażowej. Pobudzanie popytu prowadzi tylko do jeszcze większego wzrostu cen, a to z kolei rodzi presję na wzrost płac, i grozi nam spirala płacowo-cenowa.

– Obawiam się, że Polski Ład utrwali proinflacyjną strukturę PKB – uważa też Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Już powoli zapalają się tu czerwone lampki, bo nawet przed kryzysem pandemicznym mieliśmy do czynienia z tendencjami inflacyjnymi. Teraz nic się nie zmieniło – dodaje.

Niepewność wśród firm

Polski Ład może mieć też negatywne przełożenie na poziom inwestycji prywatnych. – Chodzi o to, że rząd PiS zapowiada kontynuację dotychczasowej polityki zwiększania transferów społecznych w powiązaniu z gwałtownymi zmianami podatkowymi. Tym razem dramatycznie ma wzrosnąć składka zdrowotna dla mikroprzedsiębiorstw, bez żadnych konsultacji i dyskusji – wyjaśnia Benecki.

Wcześniej transfery typu 500+ były finansowane ze zwiększonej ściągalności podatków, uszczelnienia systemu VAT. – Dla firm oznaczało niekończące się zmiany w przepisach i coraz bardziej restrykcyjne podejście administracji skarbowej. To rodzi ogromną niepewność i ostrożność w inwestowaniu. W efekcie już od kilku lat wzrost PKB w Polsce jest ciągnięty przez konsumpcję, prywatne inwestycje rosną wolno nawet w szczycie koniunktury – ostrzega Benecki.

Opinia dla „rz"

Maciej Bukowski, prezes think tanku WiseEuropa

Realizacja zapowiedzianej reformy podatkowej może mieć pozytywny wpływ na dynamikę PKB w 2022 i 2023 r. Zadziała impuls popytowy, reforma zakłada obniżkę podatków dla osób o wysokiej skłonności do konsumpcji. Ludzie będą kupować, ceny będą rosnąć, więc doda to trochę do realnego i nominalnego PKB. Z kolei znacząca podwyżka podatków dla osób prowadzących działalność gospodarczą, z 19 do 28 proc., oraz dla pracujących o zarobkach powyżej 120 tys. zł rocznie oznacza w dłuższym okresie obniżkę stopy oszczędności i akumulacji kapitału. Może nie znaczącą, ale przełoży się to na mniejsze inwestycje.

10–11 mld zł strat dla JST

Zmiany w systemie podatkowym mają kosztować finanse publiczne ok. 5–7 mld zł, przy czym rozkładają się one różnie na sektory – wyliczał resort finansów na poniedziałkowej konferencji. Dochody Narodowego Funduszu Zdrowia mają wzrosnąć o kilkanaście miliardów złotych (m.in. w efekcie tego, że składkę zdrowotną w wysokości 9 proc. dochodu mają zacząć płacić osoby prowadzące własny biznes, choć dotychczas był to stały ryczałt).

Natomiast dochody z PIT mają spaść o ok. 20–22 mld zł, z czego połowa – jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli resortu finansów – stanowić będzie ubytek w dochodach samorządów. Szczegółowe analizy oceny skutków regulacji resort przedstawi w projektach odpowiednich ustaw, które mają się pojawić jesienią.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA