fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Górnictwo

Rząd kupił spokój górników

Podpisana w Katowicach umowa społeczna przewiduje m.in. podwyżki płac oraz osłony socjalne dla zwalnianych górników
PAP/Andrzej Grygiel
W podpisanej w piątek umowie społecznej mgliście określono pomoc dla gmin górniczych i – poza fabryką Izery w Jaworznie – inwestycji dla regionu.

Powołanie specjalnego Funduszu Transformacji Śląska, gwarancja zatrudnienia, podwyżki wynagrodzeń przez najbliższe trzy lata i pakiet osłon socjalnych dla zwalnianych górników (w tym 120 tys. zł netto odprawy) – to główne zapisy podpisanej w piątek umowy społecznej górników z rządem.

Górnicy reprezentowani przez 16 reprezentantów związków zawodowych zgodzili się na stopniową likwidację kopalń – począwszy od ruchu Pokój w Rudzie Śląskiej (w tym roku), przez kopalnię Brzeszcze w 2040 r., po ostatnie kopalnie Sobieski, Janina i Bogdanka, które mają zakończyć eksploatację w 2049 r. Sektor daje dziś pracę ok. 82 tys. pracownikom w kopalniach PGG, Tauron Wydobycie i Węglokoks Kraj i 410 tys. miejsc w branży firm okołogórniczych, które prowadzą działalność na terenie 73 gmin.

Czytaj także: Pensje górników nie ucierpiały przez epidemię. Wciąż są zawrotne

Nierealne plany

Problem w tym, że rozciągnięcie w czasie aż na 28 lat likwidacji górnictwa wydaje się mrzonką, o czym mówią związkowcy. – To oczywiście nierealne, ten proces zakończy się o wiele szybciej, a wynika nie tylko z polityki klimatycznej UE, która wskazuje datę 2030 r., ale także z samych dokumentów rządowych, z których wynika drastyczny spadek zapotrzebowania na węgiel w energetyce – mówi „Rzeczpospolitej" Bogusław Ziętek, szef WZZ „Sierpień'80". W tym roku PGG sprzeda mniej aż 7 mln ton węgla, wyłączane są moce w Tauronie.

W umowie zapisano inne wątpliwe deklaracje, jak np. produkcję pieców na węgiel dozwolonych w gospodarstwach domowych do 2045 r. Ten zapis przeczy uchwałom antysmogowym w regionach, a nawet rządowemu programowi „Czyste powietrze", w którym w tym roku zlikwidowano dotacje do pieców węglowych. Rząd zobowiązał się także do rozpoczęcia w przyszłym roku inwestycji w czyste technologie węglowe, które mają zostać oddane do użytku w 2029 r. (krytykują je ekolodzy).

Wątpliwy jest także warunek realizacji tej umowy – zgoda Komisji Europejskiej, która nie jest pewna.

Niezwykle korzystna umowa dla pracowników kopalń nie wywołała huraoptymizmu na Śląsku i wśród samorządowców. Nie podpisało jej m.in. Stowarzyszenie Gmin Górniczych (skupia 30 gmin). Choć stracą one solidne zakłady pracy na swoim terenie, rząd nie przedstawił im żadnych konkretnych gwarancji, np. rekompensat z tytułu utraty wpływów z PIT czy CIT, a także podatku od nieruchomości. – Jako samorządy musimy zbudować nowe miejsca pracy, zapewnić przekwalifikowanie pracowników kopalń, a to oznacza uzbrojenie terenów, nowe drogi. Musimy dać nowym inwestorom ulgi i preferencje, jakie mają strefy ekonomiczne. Potrzebujemy specustawy – wylicza Franciszek Dziendziel, wójt gminy Pawłowice i wiceszef stowarzyszenia. Z 20-tysięcznych Pawłowic aż 5 tys. mieszkańców pracuje w pobliskiej JSW, kolejne 2 tys. to pracownicy firm okołogórniczych. W umowie rządu z górnikami nowe inwestycje, które mają dać pracę, są wskazane bardzo mgliście. Jedyny konkret to budowa fabryki aut elektrycznych Izera w Jaworznie, w której pracę mają znaleźć górnicy.

Czytaj także: Mamy dekadę, by odejść od węgla i przeistoczyć się w zieloną spółkę

Także Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej, przyznaje, że miasto ma dużo wątpliwości co do zapisów tej umowy. –Rząd niczego nam w niej nie gwarantuje. Nasz postulat dotyczy zorganizowania „okrągłego stołu", dzięki któremu uda się wypracować model wsparcia dla gmin – mówi Mejer.

Zagospodarować ludzi

Samorządowcy mają bolesne doświadczenie poprzedniej transformacji górnictwa z lat 90. XX w. W Zabrzu doprowadziła wtedy do bezrobocia na poziomie 24 proc. – Do tego procesu trzeba być bardzo dobrze przygotowanym, ludzi trzeba zagospodarować, pomóc im znaleźć pracę, bo w większości nie są to ludzie przygotowani do zmian, np. emigracji – mówi Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza, gdzie ostatnią kopalnię (Makoszowy) zamknięto dwa lata temu.

Wojciech Kuśpik, prezes Polskiego Towarzystwa Wspierania Przedsiębiorczości i twórca Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, podkreśla, że transformacja jest nie tylko potrzebna, ale i nieunikniona. – Ten region się dziś bardzo szybko rozwija i jest dobrze postrzegany przez inwestorów. Transformacja musi być więc dobrze przygotowana i należy ją zacząć już dziś – wskazuje Kuśpik.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA