fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Na warszawskiej giełdzie już czuć powiew wakacji

GPW
Fotorzepa, Robert Gardziński
Ostatnie dni na GPW upłynęły pod znakiem mniejszej aktywności inwestorów. Jak wskazują maklerzy, tak może wyglądać lipiec i sierpień. Później wszystko powinno wrócić do normy.

W czerwcu obroty na głównym rynku akcji wyniosły 24,6 mld zł i były o 6,5 proc. mniejsze niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Średnia dzienna ukształtowała się na poziomie 1,17 mld zł. Niższa była w tym roku tylko w kwietniu, który upływał pod znakiem Świąt Wielkanocnych.

Patrząc na czerwcowe statystki, w oczy rzuca się również mniejsza liczba transakcji na rynku głównym, która spadła dużo bardziej niż same obroty. Mówimy bowiem o 21-proc. spadku w porównaniu z czerwcem 2020 r. Jak wskazują maklerzy, duża w tym „zasługa" inwestorów indywidualnych, którzy zawierają mniejsze transakcje, ale robią to częściej. Już zresztą dane dotyczące aktywności firm inwestycyjnych na GPW pokazały, że czerwiec upłynął pod znakiem przede wszystkim dominacji inwestorów zagranicznych i nieco mniejszej aktywności klientów indywidualnych.

Zdecydowanie słabiej niż rok temu prezentują się również statystyki dotyczące rynku NewConnect, który jest domeną inwestorów indywidualnych. Tutaj obroty spadły o ponad 60 proc. i w czerwcu osiągnęły wartość prawie 327 mln zł. Gorzej niż rok temu wyglądają także statystyki z innych obszarów rynku. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o prawie 6 proc., do 521,5 tys. sztuk.

Dużo mniejszym zainteresowaniem cieszyły się pochodne na akcje poszczególnych spółek. W tym przypadku spadek wolumenu rok do roku wyniósł aż 31 proc. i w czerwcu wyniósł niecałe 198 tys. sztuk. Pozytywnie zaskoczył za to rynek kontraktów terminowych na waluty, gdzie wolumen obrotu wzrósł o ponad 100 proc., do prawie 588 tys. sztuk. Wiązać to można głównie z istotnym osłabieniem złotego w drugiej połowie miesiąca, po tym jak RPP dała jasno do zrozumienia, że na razie nie ma co myśleć o podwyżce stóp procentowych w Polsce. Swoje dołożyła także amerykańska Rezerwa Federalna, która poprzez swój jastrzębi przekaz doprowadziła do umocnienia dolara.

Nie zmienia to jednak faktu, że na rynku giełdowym wyczuwalne jest już wakacyjne rozprężenie i może się ono utrzymywać w najbliższych tygodniach.

– Spodziewam się, że w tym roku okres wakacyjny na warszawskiej giełdzie faktycznie będzie bardziej przypominał wakacje, odmiennie niż w ubiegłym roku, kiedy mieliśmy w tym czasie do czynienia z ponadprzeciętną aktywnością inwestorów – mówi Grzegorz Zawada, dyrektor BM PKO BP. W ubiegłym roku inwestorzy indywidualni w okresie wakacji szturmowali rynek, co było pokłosiem pandemii koronawirusa i związanej z nią ponadprzeciętnej zmienności. Teraz warunki się jednak zmieniły.

– Oceniamy, że wpływ wakacji osłabi aktywność klientów, którzy nie odpoczywali przez półtora roku, i wrócimy z bardzo mocnym ostatnim kwartałem roku – mówi Radosław Olszewski, prezes DM BOŚ. Taki pogląd jest zresztą dość popularny w branży. Krótko mówiąc: lekkie osłabienie w krótszym terminie, a w długim nadal maklerska hossa.

– Nasze oczekiwania względem giełdy są wciąż bardzo ambitne. Zakładamy utrzymanie wysokiej aktywności w II półroczu – z chwilowym sezonowym spadkiem w okresie wakacyjnym. Jednak ostatni kwartał powinien to zrekompensować. Sumarycznie spodziewamy się więc obrotów na rynku o wartości zbliżonej lub nieco wyższej od obserwowanej w pierwszych sześciu miesiącach – mówi Piotr Kozłowski, dyrektor BM Pekao.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA