fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

„Najlepszy" Łukasza Palkowskiego - świetne kino środka

Jakub Gierszał znakomity w roli tytułowej.
Mój
„Najlepszy" Łukasza Palkowskiego to świetne kino środka – ciekawa opowieść, która ma szansę stać się hitem. Od piątku na ekranach.

Łukasz Palkowski znalazł własną receptę na kino. W czasach, gdy na ekranach pełno jest niepokoju, lęku i niespełnień, gdy trzydziestolatkowie w fali świetnych debiutów opowiadają o chaosie otaczającej nas rzeczywistości, on konsekwentnie szuka optymizmu i nadziei.

Akcja „Najlepszego" zaczyna się pod koniec lat 60. Za oknem szarość socjalizmu, w domu autorytarny ojciec-alkoholik i konflikty. A z drugiej strony fantazja dzieci-kwiatów w polskiej wersji. Mniej miłości, więcej hardkcore'owego odjazdu. Ucieczka od rzeczywistości. Alkohol. Narkotyki. Jurek, bohater „Najlepszego", w błyskawicznym tempie stacza się na dno. Jego życie to brudna melina, powroty do szpitala, kolejne odwyki, które nic nie dają. I dziewczyna, córka milicjanta. Też coraz bardziej uzależniona, staczająca się.

Odbić się od dna

Kochaja? sie?, ale ta miłos´c´ skazana jest na przegrana?. Dziewczyna rodzi dziecko. Niedługo potem umiera, zac´pana. A co moz˙e dac´ własnej córce ledwo trzymaja?cy sie? na nogach narkoman? Wnuczkę wychowuje dziadek.

Jurek przeżywa wstrząs. Zgłasza się do Monaru. Chce zmienić swoje życie, dorosnąć do roli ojca. Chce móc spojrzeć w lustro. Z ogromnym trudem odbija się od dna. Marek Kotański w Monarze mówi, że z narkomanii wychodzą tylko najlepsi. Więc on chce być najlepszy. Chce zostać mistrzem świata w triatlonie.

Można by powiedzieć, że w nowym filmie Łukasz Palkowski serwuje nam opowieść „ku pokrzepieniu serc", gdyby nie to, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Jerzy Górski pokonał nałóg i został mistrzem świata w podwójnym triatlonie. Facet po odwyku, ze zniszczonym zdrowiem, postawił na sport i dzięki uporowi i wytrwałym treningom dopiął swego. Zwyciężył w USA w morderczych zawodach Double Ironman z czasem 24 godziny 47 minut i 46 sekund. Wygrał ze wszystkimi konkurentami. Ale przede wszystkim ze sobą.

– Ja niczego w życiu nie robiłem „pod scenariusz filmowy" – mówił Jerzy Górski po gdyńskiej premierze filmu. – Gdy producent się do mnie zgłosił, coś tam podpisałem. Przysłali mi tekst. Czytam, myślę: „Cholera, o co tu chodzi?". Trzy razy do tego podchodziłem. Odbyliśmy kilka rozmów, byłem kilka razy na planie. Ale nie chciałem oglądać materiałów. Teraz jestem pełen podziwu dla wszystkich. Takie było moje życie, ale oglądając film, oderwałem się od niego. Zwyczajnie kibicowałem temu facetowi na ekranie, żeby mu się udało. Popłakałem się, pośmiałem, przeżyłem mnóstwo emocji. Nie każdy musi być narkomanem i sportowcem. Ale każdy przeżywa wzloty i upadki. Chciałbym, żeby sobie w trudnym momencie przypomniał te obrazy i pomyślał: „Ja też spróbuję coś ze sobą zrobić".

Łukasz Palkowski przyznaje, że to również kawałek jego własnych doświadczeń. Sam borykał się z życiem. Dzisiaj, jak jego bohaterowie, wypłynął na szerokie wody.

– Lubię opowieści, które mają w sobie całe spektrum uczuć: odrobinę smutku, odrobinę radości – mówi. – To, co przeżywamy każdego dnia. Film traktuję jak małą autoterapię. Jurkowi życie rzucało kłody pod nogi i poradził sobie. Ja też mam swoje małe demony, myślę więc: „Dasz radę, chłopaku". Naszą największą ambicją jest to, by widz doszedł do wniosku, że każdy może coś osiągnąć. Że nie wolno się poddawać.

Twórca, który po świetnym debiucie „Rezerwat" przeżył wiele trudnych chwil, przed dwoma laty wrócił na szczyt „Bogami", których obejrzało ponad 2 miliony widzów. To była opowieść o Zbigniewie Relidze, wybitnym kardiochirurgu, który w okresie socjalizmu postanowił wybudować klinikę i rzucił wyzwanie Bogu: zaczął przeprowadzać pierwsze w Polsce transplantacje serca. Historia człowieka, który płacił wysoką cenę za swoje ambicje, upadał, ale potrafił się podnieść i iść do celu.

„Najlepszy" jest filmem o nieco innym klimacie niż „Bogowie", nie ma tu tak błyskotliwych dialogów i humoru. Ale recepta na niosące nadzieję kino jest podobna. I jak w „Bogach" występują tu znakomici aktorzy.

Świetny w głównej roli jest Jakub Gierszał oraz dwie ciekawe, młode aktorki: Anna Próchniak jako pierwsza miłość Górskiego i Kamila Kamińska jako jego dobry duch. Niezawodni są jak zawsze: Arkadiusz Jakubik – „kierownik basenu" i trener, a przede wszystkim Adam Woronowicz w pięknie napisanej roli ojca zaćpanej dziewczyny, który wychowuje wnuka. Inne nazwiska w obsadzie: Janusz Gajos, Magdalena Cielecka, Mateusz Kościukiewicz, Tomasz Kot. Palkowski bowiem przyciąga najlepszych. Jest gwarancją dobrego poziomu.

To zresztą szczególnie cieszy, bo polskie kino nigdy nie było bogate w pozycje popularne, a ostatnie lata jeszcze ten gatunek pogrążyły. Publiczność nie chce tylko komedii romantycznych i wygłupów w stylu „Kac Wawa", obrażających inteligencję i dobry smak widzów.

Ambitne i dobre

Filmy Palkowskiego wpisują się w „kino środka", o które od dawna upomina się w Europie Agnieszka Holland. Chodzi jej o obrazy artystyczne, z ambicjami, a jednocześnie docierające do widzów. Takich tytułów mamy ostatnio coraz więcej. Niedawno 2 miliony widzów przyciągnęła do kin „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej", reżyserzy sięgnęli też po kino gatunku – doskonale rozwija się interesujący kryminał osadzony w społecznych realiach.

Obok filmów, które podbijają zagraniczne festiwale, obok niełatwych rozliczeń z przeszłością i ciekawych diagnoz współczesności mamy filmy popularne coraz lepiej komunikujące się z masową publicznością. Ciekawe, sprawnie opowiedziane, niegłupie. To kolejny dowód na dobrą kondycję polskiego kina.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: b.hollender@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA