fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

„53 wojny” i „Miłość z kamienia”. Love Story na wojnie

materiały prasowe
Wysiadając w Puri albo na głównym placu w Katmandu, wie się więcej o sobie niż po pięciu latach sypiania w jednym łóżku" – pisze Grażyna Jagielska, dziennikarka i żona reportera wojennego Wojciecha Jagielskiego. Początek jej autobiograficznej powieści „Miłość z kamienia" pozornie otwiera sielanka, w której główne miejsce zajmuje symbiotyczna relacja z mężem, ale w głębi czai się dramat.

Dla narratorki niekończąca się podróż po świecie mogłaby być stanem ostatecznym – do szczęścia wystarcza jej poznawanie nowych miejsc. Jej mąż żyje inaczej, wyłuskuje ze świata więcej: gdy pojadą do indyjskiego Waranasi, będzie drążył w historii jego mieszkańców jeszcze długo po powrocie z podróży.

Małżeństwo przeżyje 52 „wspólne" wojny – on na miejscu zdarzeń, ona snując się między obowiązkami i oswajając myśl o jego wyobrażonej śmierci. W końcu kobieta trafi do kliniki psychiatrycznej, choć w przeciwieństwie do męża niebezpieczeństwa bliskości frontu zazna tylko raz, gdy pojedzie zawalczyć o związek w trakcie 53. wojny – ich prywatnej.

Po premierze „Miłości z kamienia" pojawiały się głosy kwestionujące postawę autorki: po co wyciągać brudy i szargać znane nazwisko męża? Przecież partnerki mężczyzn wykonujących niebezpieczne zawody z reguły nie wylewają na papier swoich żali. Tak, autorka odsłania przed nami wszystkie karty kryzysów w związku, ale wraz z kolejnymi stronami coraz trudniej odmówić jej do tego prawa. Może dlatego, że miała swój udział w jego sukcesie: mąż zarzucał ją historiami tuż po przekroczeniu progu domu, wykorzystując jak brudnopis, w którym na gorąco można było odnotować różne historie i niejako oczyścić umysł przed pisaniem. Także te przytłaczające jak np. opowieść o Tai, Czeczence gwałconej na oczach dzieci.

Jednocześnie dramatyczne wspomnienia Jagielskiej są ubrane w formę historii miłosnej, mówiącej lekko o trudnych emocjach i zostawiającej czytelnika w niepewności, czy związek przetrwa.

Film „53 wojny" debiutantki Ewy Bukowskiej, który właśnie trafił na ekrany kin, biegnie równolegle do książkowego źródła inspiracji, choć różnią się szczegóły historii oraz imiona postaci. Witek (Michał Żurawski) ma na swoim koncie pierwszy dziennikarski sukces i szybko uzależnia się od relacjonowania wojen. Anna (Magdalena Popławska) pozostaje w cieniu jego pracy. Ich relację poznajemy przez pryzmat stopniowego załamania Anny, bo w filmie nie ma scen wyjazdów w podróż ani na wojnę. To kameralny dramat psychologiczny o kobiecie, która zostaje sama w mieszkaniu ze swoimi lękami i strachem o męża.

Bukowska mocno podkreśla, że jej filmu nie należy traktować jak adaptacji „Miłości z kamienia". Niestety nawet w oderwaniu od książki jej wersji brakuje nieco wiarygodności. Szkoda, że z objawów stresu pourazowego Anny, filmowcy uczynili przerysowany na potrzeby ekranu obłęd. To niepotrzebne, bo bardzo dobra rola Popławskiej pozwala uwierzyć w niuanse stanów psychicznych jej bohaterki, wyrażonych w łzach, drażliwości i problemach z koncentracją. Nie ustępuje jej Dorota Kolak jako matka, która w drugoplanowej roli jednym spojrzeniem wydobywa troskę o dorosłe dziecko. Twórcy zdecydowali się jednak, że przemówią do widza jeszcze mocniej, epatując niepokojącymi dźwiękami rodem z horroru. Sensacyjny rys nie przystaje do stonowanej całości obrazu.

Pomimo tych słabości, reżyserce udało się z wrażliwością pokazać koszt emocjonalny pracy wojennego korespondenta, jaki ponoszą jego bliscy. Zarówno film Bukowskiej, jak i książka Jagielskiej sugerują, że poczucie odpowiedzialności za „zły świat" prędzej czy później musi się skończyć tym, że ból wedrze się do naszego, nawet najbardziej poukładanego życia.

„Miłość z kamienia" Grażyna Jagielska, II wyd., Kraków 2018, wyd. Mando
„53 wojny", reż. Ewa Bukowska, dystr. Next Film

PLUS MINUS

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA