fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

„Seksmisja” weszła na stałe do kultury

Prof. Piotr Zwierzchowski,
materiały prasowe
Prof. Piotr Zwierzchowski, filmoznawca, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

We wtorek 14 maja mija 35 lat od premiery filmu „Seksmisja" Juliusza Machulskiego. Czy dziś taki film mógłby powstać?

Już w latach 80. pojawiały się opinie, że kobiety zostały ukazane tam w negatywnym świetle. W dzisiejszych czasach scenariusz mógłby wzbudzić jeszcze większe poruszenie, zwłaszcza w środowiskach feministycznych. Musimy jednak pamiętać, że Juliusz Machulski pokazał świat autorytarny. Realia, w których z góry narzucany jest określony pogląd na rzeczywistość. Słynny zwrot „Kopernik była kobietą" jest jednym z najlepszych przedstawień polityki historycznej w polskim kinie. Pokazano, jak się tworzy nową historię.

Jak wytłumaczyć fenomen tego filmu?

Trafił idealnie w swój czas. W okresie szarej rzeczywistości dostarczał sporej dawki humoru. Jednocześnie łatwo można było odnaleźć odniesienia do ówczesnej sytuacji politycznej. „Seksmisja" odwoływała się również do życia codziennego, stereotypów. Później film Machulskiego na stałe wszedł do naszej kultury.

Jerzy Stuhr tworzył fantastyczny duet z Olgierdem Łukaszewiczem.

Film miał genialny scenariusz i dialogi. Zwroty takie jak „kobieta mnie bije" weszły do potocznego obiegu. Geniusz scenografów zrównoważył niski budżet, jakim dysponowali. To jeden z najważniejszych polskich filmów, także przez to, jak bardzo wpisał się w naszą świadomość.

Czy warto byłoby nakręcić jego kontynuację?

Myślę, że nie jest to dobry pomysł. „Seksmisja" stanowi pewną zamkniętą całość, która trafiła w odczucia widzów. Oczywiście można napisać scenariusz, ale istnieje obawa, że nowo powstała produkcja nie dorówna w najmniejszym stopniu oryginałowi. Może być tak, że kolejna część zaburzy nam ten piękny obraz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA