4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 06.02.2026 16:58 Publikacja: 06.02.2026 15:40
„Dziki Zachód był przestrzenią, w której ludzie zabijali się z błahych powodów, a w Nowym Meksyku nie istniał realny porządek prawny”. Na zdjęciu kadr z serialu „Billy the Kid”
Foto: David Brown/MGM+
Muszę przyznać, że w tym wypadku motywacja była całkowicie osobista, a nie ideologiczna czy wynikająca z jakiegoś świadomie zaplanowanego projektu. Prawda jest taka, że po sukcesie „Wikingów” zgłaszali się do mnie różni producenci z pytaniem, co chciałbym zrobić dalej. Odpowiedziałem wtedy bez wahania: napisać western. Jako dziecko uwielbiałem westerny oglądane w telewizji. Michael Wright z MGM+ powiedział: „Dobrze, możesz napisać western. Ale o czym?”. Odpowiedź była natychmiastowa: jedyną postacią, o której chcę pisać, jest Billy the Kid. Byłem nim obsesyjnie zafascynowany jako dziecko. Dorastałem na północy Anglii – możliwie najdalej od Nowego Meksyku – a mimo to w jakiś trudny do wyjaśnienia sposób utożsamiałem się z Billym. Gdy miałem 6 czy 7 lat, codziennie biegłem do szkoły ponad półtora kilometra. Żeby nie myśleć o zmęczeniu, wyobrażałem sobie, że nie biegnę, tylko galopuję na białym koniu, ścigany przez Pata Garretta i jego ludzi. W mojej głowie byłem Billym Kidem. Ta fascynacja nigdy mnie do końca nie opuściła. Dlatego pomyślałem, że warto wreszcie sprawdzić, czy była uzasadniona– czy Billy rzeczywiście był postacią, którą warto było idealizować, czy raczej, jak twierdzi wielu, był po prostu patologicznym zabójcą, jednym z wielu banitów zabijających dla przyjemności. Tak najczęściej się go przedstawia: jako psychopatę, bezrefleksyjnego mordercę. Kiedy dostałem zgodę na napisanie scenariusza, przeczytałem wszystko, co wpadło mi w ręce. Szczególnie ważna okazała się książka „Frontier Fighter”, napisana przez George'a Coe – człowieka, który jeździł z Billym i był jego przyjacielem. Jemu ufałem najbardziej. Ta książka stała się moją Biblią. Od tego momentu zacząłem badać Billy’ego jako postać– dokładnie tak, jak wcześniej badałem Ragnara Lothbroka czy Elżbietę I – opierając się wyłącznie na tym, co uznawałem za możliwie najbliższe historycznemu zapisowi.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
„Sny o pociągach” są filmem uniwersalnym, w którym można ponadto dostrzec paralele ze współczesnością.
„Code Vein II” to mroczny horror dla miłośników „soulslike’ów”.
„Zabójcza przyjaźń” udaje thriller, ale najmocniej działa jako opowieść o granicach, których nie zauważa się, do...
Ta biografia wzbudza podziw dla gigantki polskiego wzornictwa i wzmaga niechęć do PRL.
Zawsze zachęcam, by sięgnąć po „Psychoterapię egzystencjalną”. Daje niezwykle głęboki i cenny wgląd w mechanizmy...
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas