-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
„Dziki Zachód był przestrzenią, w której ludzie zabijali się z błahych powodów, a w Nowym Meksyku nie istniał realny porządek prawny”. Na zdjęciu kadr z serialu „Billy the Kid”
Muszę przyznać, że w tym wypadku motywacja była całkowicie osobista, a nie ideologiczna czy wynikająca z jakiegoś świadomie zaplanowanego projektu. Prawda jest taka, że po sukcesie „Wikingów” zgłaszali się do mnie różni producenci z pytaniem, co chciałbym zrobić dalej. Odpowiedziałem wtedy bez wahania: napisać western. Jako dziecko uwielbiałem westerny oglądane w telewizji. Michael Wright z MGM+ powiedział: „Dobrze, możesz napisać western. Ale o czym?”. Odpowiedź była natychmiastowa: jedyną postacią, o której chcę pisać, jest Billy the Kid. Byłem nim obsesyjnie zafascynowany jako dziecko. Dorastałem na północy Anglii – możliwie najdalej od Nowego Meksyku – a mimo to w jakiś trudny do wyjaśnienia sposób utożsamiałem się z Billym. Gdy miałem 6 czy 7 lat, codziennie biegłem do szkoły ponad półtora kilometra. Żeby nie myśleć o zmęczeniu, wyobrażałem sobie, że nie biegnę, tylko galopuję na białym koniu, ścigany przez Pata Garretta i jego ludzi. W mojej głowie byłem Billym Kidem. Ta fascynacja nigdy mnie do końca nie opuściła. Dlatego pomyślałem, że warto wreszcie sprawdzić, czy była uzasadniona– czy Billy rzeczywiście był postacią, którą warto było idealizować, czy raczej, jak twierdzi wielu, był po prostu patologicznym zabójcą, jednym z wielu banitów zabijających dla przyjemności. Tak najczęściej się go przedstawia: jako psychopatę, bezrefleksyjnego mordercę. Kiedy dostałem zgodę na napisanie scenariusza, przeczytałem wszystko, co wpadło mi w ręce. Szczególnie ważna okazała się książka „Frontier Fighter”, napisana przez George'a Coe – człowieka, który jeździł z Billym i był jego przyjacielem. Jemu ufałem najbardziej. Ta książka stała się moją Biblią. Od tego momentu zacząłem badać Billy’ego jako postać– dokładnie tak, jak wcześniej badałem Ragnara Lothbroka czy Elżbietę I – opierając się wyłącznie na tym, co uznawałem za możliwie najbliższe historycznemu zapisowi.
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
Najpierw był Covid. Potem inwazja Rosji na Ukrainę. Dalej wojna handlowa wypowiedziana przez Donalda Trumpa. Ale...
Po latach szczegóły techniczne powieści Wolfe’a blakną. Pozostało to, co najciekawsze – reakcja na udane loty w...
W „Resident Evil: Requiem” gracz znów zapoluje na mutanty i zombiaki…
Marek Hłasko, pisząc artykuł, przestawiał sobie chyba w mózgu przełącznik: teraz będzie poważnie i państwowotwór...