fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

Jacek
Dzisiaj dwa atrakcyjne filmy gatunkowe. Pierwszego z nich nie trzeba specjalnie reklamować – na płytach ukazał się właśnie tzw. spin-off „Gwiezdnych wojen” czyli „Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie”. Zachęcam też do obejrzenia polskiego „Konwoju” Macieja Żaka. To mocne kino, ale niejednoznaczne.

Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie, reż. Gareth Edwards

Ten film ma swoją historię. Zaczęło się od tego, że George Lucas sprzedał swoją sagę Disneyowi. Potem była decyzja szefów wytwórni, by co roku wypuszczać na ekrany nowy film z gwiezdnej serii. Pojawiły się „Gwiezdne wojny. Przebudzenie mocy”. W tym roku, zgodnie z zapowiedzią, ma się ukazać kolejny epizod serii, opatrzona liczbą VIII. A jakby w „międzyczasie” Disney wymyślił Historie z Gwiezdnych Wojen, których pierwszą częścią jest właśnie „Łotr 1”. Reżyser Gareth Edwads prezentuje więc spin-off, czyli film oparty na znanym już widzom materiale, ale wykorzystujący postacie drugoplanowe.

To rodzaj filmu wojennego. W napisach przez epizodem IV można było przeczytać: „Rebelianckim szpiegom udało się wykraść tajne plany ostatecznej broni Imperium, Gwiazdy Śmierci, uzbrojonej stacji kosmicznej o mocy niszczenia planet”. W czasach wielkiego galaktycznego konfliktu grupa bojowników pod wodza Jyn Erso i szpiega Rebelii - Cassiana Andorama ma wykraść plany Gwiazdy Śmierci, najpotężniejszej broni Imperium.
„Łotr 1”to gratka dla fanów gwiezdnej sagi. Szansa na spojrzenie na jej rzeczywistość nie z punktu widzenia najważniejszych postaci, lecz tych, którzy zazwyczaj tworzą drugi plan. A okazują się ciekawi. Rebelia nie jest jednolita, a na ekran trafiają bohaterowie o różnym pochodzeniu etnicznym, a także kobiety.

Producenci z Disneya planują już dwa kolejne spin-offy. Pierwszy z nich ma dotyczyć młodości Hana Solo.

Konwój, reż. Maciej Żak

Wyd. Kino Świat

Mocne kino, którego bohaterami są strażnicy więzienni. „Twardziele” czujący swoją władzę. Mają przetransportować do zakładu psychiatrycznego więźnia, który zabił ich kolegów. Uznany za niepoczytalnego miałby uniknąć kary? I jakie okoliczności zbrodni mógłby zdradzić? Dyrektor więzienia na własną rękę chce wymierzyć mu sprawiedliwość. Zorganizował transport tak, by więzień nie dojechał do szpitala żywy. Precyzyjnie wymyślił akcję. Nie przewidział tylko jednego: że do więźniarki wsiądzie jego zięć, młody strażnik, student prawa.

Bohaterowie „Konwoju” są ludźmi mają poczucie siły, czują się bezkarni. W dusznej atmosferze więźniarki panuje napięcie. Siedzący w klatce więzień jest katem czy ofiarą? Potworem czy zdesperowanym człowiekiem, który poniżony i okaleczony w więzieniu zemścił się na oprawcach? A teraz zemsta dosięga jego?

Maciej Żak powoli odsłania tajemnice konwojentów. Zadaje pytania o moralność tych, którzy mają niemal nieograniczoną, trudną do skontrolowania władzę nad innymi. O wartość sprawiedliwości. O prawdę. O zbrodnię i karę. Tworzy zbiorowy portret ludzi, którzy powinni działać w imieniu prawa, a czują się ponad nim. Czy wtedy wystarczy „jeden sprawiedliwy”?

Atutem „Konwoju” są świetne zdjęcia Michała Sobocińskiego. I aktorzy. Robert Więckiewicz, który od pojawienia się na ekranie, nosi w sobie mroczną tajemnicę i uwiarygodnia przełom oraz desperację swojego bohatera. Są także Łukasz Simlat, Przemysław Bluszcz, Ireneusz Czop. I wreszcie Janusz Gajos, który dostał bohatera dość papierowego, ale jak to on – daje sobie z nim radę.

Mimo miejscami niedopracowanego scenariusza to ciekawa próba „męskiego” filmu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA