Felietony

Gwiazdowski: Czy głupota jest zgodna z konstytucją

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej pochylił się nad wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy o zbadanie konstytucyjności przepisów ustawy znoszącej limit 30-krotności w składkach ZUS. Sprawa musi być wyjątkowo trudna, bo rozprawę odroczono do 13 listopada.

Śmiem twierdzić, że co do zasady zniesienie tego limitu sprzeczne z konstytucją nie jest. Bo głupota nie jest sprzeczna z konstytucją. Skoro zgodne z nią jest podwyższanie podatków, to dlaczego miałoby nie być zgodne podwyższanie składek? Gdy minie koniunktura, a kiedyś minie na pewno, wyższe składki doprowadzą do zwiększenia szarej strefy, jak zawsze, gdy koniunktura słabnie. Ale kto by się tym przejmował?

Wyższe składki dziś oznaczają – teoretycznie – wyższe emerytury w przyszłości. Można więc deliberować, czy zbyt duże zróżnicowanie emerytur będzie zgodne z konstytucją. Ale to będzie dopiero za kilkanaście lat. A tyle to obecny system emerytalny prawdopodobnie nie przetrwa. Więc o co chodzi? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o kobietę albo o pieniądze. Ale nie te, które miałyby być wypłacane kiedyś tam w przyszłości, tylko te, których nie wypłaca się obecnie. Mam taką spiskową teorię, że wniosek prezydenta sprokurowała rada nadzorcza ZUS, która stwierdziła – na co nikt specjalnie uwagi nie zwrócił – że ZUS mógł w zeszłym roku nie zdążyć z wprowadzeniem takich zmian do swojego Kompleksowego Systemu Informatycznego (KSI). Tak się bowiem złożyło, że w ramach ograniczania niektórych kosztów z obsługą KSI pożegnało się Asseco (primo voto Prokom) i zlecenie utrzymania systemu przejął Comarch, który nie zdążył się zapoznać z jego – jak mówią informatycy – „architekturą spaghetti", a szybkie przy niej dłubanie mogło się zakończyć katastrofą.

Skoro jednak jesteśmy przy konstytucji, to od wysokości składki ważniejszy był tryb procedowania nad ustawą. Tymczasem poseł Marek Ast, który reprezentował podczas rozprawy Sejm, oraz prokuratorzy Robert Hernand i Andrzej Stankowski, reprezentujący prokuratora generalnego, stwierdzili, że co prawda podczas uchwalania ustawy naruszony został tryb procedowania, ale „nie było to naruszenie istotne", uzasadniające uznanie ustawy za sprzeczną z konstytucją.

Moim zdaniem każde naruszenie prawa przez organ władzy czy administracji państwowej jest sprzeczne z konstytucją, zgodnie z którą organy państwa mają prawa przestrzegać. Jak Sejm jest głupi i uważa, że limit należy znieść, to niech go zniesie. Będzie to zgodne z konstytucją. Ale niech to zrobi w sposób z nią zgodny.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL