Felietony

Surdykowski: Dlaczego obywatele zmieniają się w elektorat

Fotorzepa/Piotr Guzik
Wybory niedaleko, więc wszyscy odwołują się do elektoratu.

Sondażownie mają żniwa, handlując słupkami poparcia. Politycy i ci, którzy usiłują ich udawać, tańczą dookoła uciułanych procentów. Równo mielą ozorami zarówno strachliwe kłamczuszki, jak i bezczelni szalbierze. Popyt na owcze skóry w wilczym stadzie dawno już przewyższył skromną podaż. Jak dobrze być elektoratem w takim właśnie czasie. Dopieszczonym, docenionym – jak to się w sferach dziś rządzących powiada – „suwerenem".

I to jest właśnie nieszczęście. Wcale nie dlatego, że potem gruszki nie chcą wyrosnąć na obficie rozsadzanych wierzbach. Nade wszystko dlatego, że – przemieniając się w masowy elektorat – dobrowolnie zrezygnowaliśmy ze swego obywatelstwa. Obywatel ma twarz i poglądy; on myśli – przynajmniej w zarysie – wie, czym jest dobro wspólne. Nie zwiodą go uśmiechy politycznych cwaniaków. Obywatel nie jest przysłowiowym lemingiem ani baranem w bezkształtnym stadzie; polityk musi go szanować, a nawet trochę się bać. Elektoratem tylko pogardza, choć mu bez przerwy schlebia.

Niestety, zepsucie jest nieuchronne, bo obywatele powoli zmieniają się w elektorat nie tylko dlatego, że w epoce telewizji i internetu uwodzą ich błyskotki, ale też nie chce im się rozszyfrowywać ukrytych sensów. W czasach upowszechnionej wygody też chcą żyć bezpiecznie; nie zadawać już pytań, niczego nie dociekać. Decyzje obywatela niosą ryzyko i niepewność, bo wie, czym jest odpowiedzialność. Za to noce elektoratu są spokojne, bo kogokolwiek wybierze, zawsze będą to „oni". Elektorat godzi się być okłamywanym, aby w zamian najeść się, zabawić i słodko spać. Rządzący to wiedzą, dlatego tak go pragną i jeszcze bardziej nim pogardzają. Tak umierają demokracje.

Kiedy elektorat wznosi się do poziomu obywatelstwa? Trzeba wesprzeć się na dwu wielkich filarach. Jeden to tożsame wszystkim źródło wartości. Drugi to poczucie wspólnoty. Sama wolność to mało: brakuje obu oparć. Bez nich wolność jest niezobowiązującą swobodą albo tylko swawolą. Czy mamy takie fundamenty, czy tylko prawimy o nich wytarte komunały; niezobowiązująco i odświętnie. Idą wybory, za parę dni okaże się, kim jesteśmy.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL