Felietony

Chrabota: Wyższe wykształcenie Patryka Jakiego

Bogusław Chrabota
Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz
Wielokrotnie pisałem na tych łamach, że wyborcza bitwa o Warszawę będzie bitwą o lepsze miejsce startowe do wyborów parlamentarnych. Kto wygra w stolicy, da swojej partii gigantyczny atut w walce o Sejm i Senat.

Jeśli zwycięży Zjednoczona Prawica, to wzmocni sprzyjające jej od wielu miesięcy trendy. Jeśli wygra Koalicja Obywatelska, da dowód, że jest w stanie obronić się w swoim mateczniku. Jej porażka może zaś oznaczać, że zarówno liderzy, jak i formuła tego ugrupowania ostatecznie się wyczerpały. Klęska w Warszawie może oznaczać koniec Grzegorza Schetyny i wielki znak zapytania: co dalej?

Oczywiście tak rozumiana bitwa o Warszawę ma swoje wyraziste oblicza. Z jednej strony Patryk Jaki, z drugiej Rafał Trzaskowski. Co ich łączy? Co dzieli? Trzaskowskiego z pewnością mniej widać. Patryk Jaki jest natomiast wszędzie. Można mieć wrażenie, że dynamiką, energią, entuzjazmem wyprzedza Trzaskowskiego o kilka długości. Tego, kto czyta jego program czy wsłuchuje się w wywiady, Jaki zasypuje lawiną dowodów, że ma doświadczenie, jest człowiekiem kompetentnym i świetnie sobie poradzi z zarządzaniem tak wielkim i skomplikowanym organizmem miejskim jak metropolia warszawska. Można wyczuć w tym jakąś słabość. Bo po cóż tyle dowodów? Wszak o człowieku mówią jego czyny. Patryk Jaki ma dostateczną ekspozycję w mediach, by wyborcy sami mogli go ocenić. A jednak z determinacją zabiega o swój wizerunek.

W zeszłym tygodniu napisaliśmy w „Rzeczpospolitej" o tym, że przesadził, przedstawiając się w kilku miejscach jako absolwent IESE Business School w Barcelonie, podczas gdy skończył tylko jeden z podyplomowych programów. Temat podjęły media społecznościowe, które rozwrzeszczały się na temat jego braku wyższego wykształcenia. Oczywisty fake news wywołał w naszej redakcji sprzeciw. Nigdy nie napisaliśmy, że kandydat Zjednoczonej Prawicy nie ma dyplomu, tylko że nieprecyzyjnie informuje o swoich związkach z legendarną uczelnią. To, że miał z nią związek, tylko nobilituje.

Nie jesteśmy w „Rzeczpospolitej" naiwni. Mamy świadomość, że media dostarczają paliwa polityce. Niemniej nigdy nie będzie zgody na kłamstwo czy intencjonalne fałszerstwa. Wyborczy wyścig musi być uczciwy, oparty na faktach i prawdzie. Bardzo nam na tym zależy, bo właśnie tak widzimy politykę.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL