fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Renta dożywotnia: duże ryzyko, pieniądze niekoniecznie

Fotorzepa/Jakub Dobrzynski
W nieruchomościach leżą ogromne pieniądze. Nierzadko kuszą one nieuczciwych i chciwych. Pilnego ucywilizowania wymaga tzw. renta dożywotnia.

Słynny amerykański gangster John Dillinger na pytanie, dlaczego wciąż włamuje się do banków, miał odpowiedzieć: „no bo tam są pieniądze". Jakie to proste. Ogromne pieniądze leżą też w nieruchomościach, które przyciągają także nieuczciwych. Ich ofiarami padają często starsze samotne osoby. Ich jedyny majątek – mieszkanie lub dom – rozpala wyobraźnię chętnych na łatwe pieniądze. Wystarczy wejść i wziąć.

Mechanizm jest prosty. Co do zasady – w zamian za tzw. rentę dożywotnią senior oddaje swój dach nad głową. Ma prawo korzystać z niego do śmierci. Wysokość wypłacanej renty obliczana jest na podstawie adresu, powierzchni, wartości nieruchomości. Liczy się też przewidywana długość życia seniora. Takich umów przybywa z roku na rok. Rynek jest jednak nieuregulowany, by nie powiedzieć – dziki.

Prezes jednego z funduszy oferujących taką usługę opowiadał mi kiedyś, że umowy są zwykle zawierane w rodzinie i kręgu bliskich znajomych. – Sąsiad zaoferuje starszej sąsiadce opiekę i np. 1–2 tys. zł renty w zamian za przepisanie na niego mieszkania. Oferta wydaje się kusząca. Sąsiad najpierw płaci, ale potem, po kilku miesiącach czy latach, często przestaje. I na przykład wyjeżdża za granicę. A starszy człowiek zostaje bez mieszkania i renty za nie. Może dochodzić swoich praw w sądzie, ale na to trzeba i czasu, i pieniędzy – mówił mi szef funduszu. Alarmował, że rynek trzeba pilnie ucywilizować. Zasady muszą być jasne i czytelne, a senior należycie chroniony. O konieczności wprowadzenia stosownych przepisów mówią jednym głosem także rzecznik praw obywatelskich i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I co? I nic.

Niedawno zapadł wyrok dotyczący przekazania mieszkania w Gdańsku w zamian za rentę dożywotnią. Umowa została unieważniona. Sąd uznał, że kwoty, jakie dostawała seniorka, są „rażąco nieekwiwalentne".

– Wiem, czym jest zło. Pracuję w nieruchomościach – mówiła jedna z bohaterek „Gotowych na wszystko", zawodowa pośredniczka. Z pewnością nie ma takich przepisów, przez które nieuczciwy i chciwy człowiek się nie przeciśnie. Ale rolą państwa jest mu to zadanie utrudnić i próbować uczynić niemożliwym. Czy rynek odwróconych hipotek zostanie wreszcie ucywilizowany?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA