fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Z benzyną do pożaru

archiwum prywatne
Pomysł Manfreda Webera, aby gremium dziesięciu osób miało w istocie absolutną władzę w ocenianiu i karaniu państw członkowskich, jest dość oryginalny.

Wiele wskazuje na to, że UE po brexicie może pójść w stronę silnej centralizacji, w której swoisty rodzaj hegemonii norm wraz z instytucjami nadzoru będzie służyć porządkowaniu wewnętrznych stosunków między państwami. Unia stałaby się w ten sposób projektem imperium, tak jak przewidywał Jan Zielonka, nieskierowanym jednak na świat zewnętrzny, jak w XIX wieku, ale przede wszystkim dyscyplinującym własne państwa członkowskie.

To nieprzypadkowe więc, że Manfred Weber, niemiecki kandydat na szefa Komisji Europejskiej, już ogłosił konieczność powołania w Unii grona dziesięciu sędziów, którzy będą oceniać funkcjonowanie państw członkowskich w zakresie praworządności i wydawać opinie skutkujące nakładaniem odpowiednich kar finansowych. Dzięki temu obszar wspólnych norm Unii zostałby uporządkowany i bezwzględnie egzekwowany. Jednocześnie swoich przeciwników Weber nazwał ekstremistami i ogłosił, że nie wyobraża sobie z nimi jakiejkolwiek współpracy. Biorąc pod uwagę prawdopodobny wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego, takie oświadczenie przyszłego przewodniczącego Komisji może się wydawać zupełnie pozbawione sensu, skoro już wkrótce wielu z owych „ekstremistów" może zasiąść w parlamencie, a niektórzy także w kolegium komisarzy.

Weber jednak dobrze wie, co robi. Rozumie doskonale, że ci, którzy go ostatecznie poprą na jedno z najważniejszych stanowisk w Unii, chcą obecny kryzys w Europie rozwiązać nie przez reintegrację, ale przez centralizację i większą kontrolę. Pomysł, aby gremium dziesięciu osób miało w istocie absolutną władzę w ocenianiu i karaniu państw członkowskich, jest dość oryginalny, szczególnie w przypadku tych, którzy oficjalnie głoszą konieczność obrony wartości liberalnych w Europie, do których należy między innymi ochrona przed arbitralną władzą. W istocie przecież nie chodzi tutaj o wartości, ale o władzę.

Często powtarzany dzisiaj postulat „więcej Europy" w praktyce zamienia się w projekty prowadzące do zwiększania centralizacji i kontroli, dając kolejne argumenty tym wszystkim, którzy mobilizują przeciwników Unii pod hasłem sprzeciwu wobec nieograniczonego transferu władzy w ręce Brukseli. Być może pomysły Webera zapewnią mu objęcie upragnionego stanowiska, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że to, co proponuje, zaczyna przypominać gaszenie pożaru benzyną.

Autor jest profesorem Collegium Civitas

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA