fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Utonęło tysiące piskląt pingwinów cesarskich

Stock Adobe
Brytyjscy naukowcy na podstawie zdjęć satelitarnych odkryli, że tysiące piskląt pingwinów królewskich utonęło, gdy pod wielką kolonią tych ptaków załamał się lód.

Katastrofa miała miejsce najprawdopodobniej w 2016 roku - zdjęcia satelitarne z tego okresu wykazały, że kolonia pingwinów bytująca na skraju lodowca szelfowego Brunta na Morzu Weddella po prostu zniknęła.

Pingwiny cesarskie są najpotężniejszą odmianą tych ptaków. Mogą ważyć nawet do 45 kg, więc lód, na którym żyje ogromna kolonia, musi być odpowiednio wytrzymały.

Naukowcy oceniają, że z powodu ocieplania się klimatu lód nie wytrzymał ciężaru kolonii, która w sezonie lęgowym zapadła się wraz ze wszystkimi pisklętami. Młode nie miały jeszcze wykształconych piór i nie potrafiły pływać.

Obserwacje te zamieścili w artykule w "Antarctic Science".

Populacja pingwinów na szelfie przez dziesięciolecia kształtowała się na poziomie 24 tys. - 25 tys. par lęgowych, co oznacza 5 do 9 procent globalnej populacji tych ptaków.

Po zarwaniu się lodu kolonia pingwinów, nazywana kolonią Halley, ze względu na bliskość stacji badawczej o tej nazwie należącej do British Antarctic Survey, zniknęła praktycznie z dnia na dzień.

Dorosłe pingwiny bowiem zmieniły miejsce bytowania, przenosząc się do innych kolonii tego gatunku, a duża część ptaków w ogóle nie podjęła prób rozmnażania się.

Naukowcy uważają, że z racji zmian klimatycznych do końca tego wieku gatunek pingwinów cesarskich straci od 50 do 70 procent populacji.

Kolonia z szelfu Brunta i tak najprawdopodobniej skazana była na zagładę - według prognoz specjalistów w ciągu kilku najbliższych miesięcy od szelfu oderwie się góra lodowa wielkości Wielkiego Londynu - ok. 1,5 tys. km kwadratowych.

Źródło: BBC
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA