Białoruskie władze zarzuciły Polsce i Litwie wtrącanie się w wewnętrzne sprawy kraju i nieuznawanie zwycięstwa Aleksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach.
Dowiedz się więcej: Mińsk żąda zmniejszenia liczby polskich dyplomatów na Białorusi
Przed tygodniem rzecznik prasowy MSZ Białorusi Anatol Hłaz przekazał, że ambasadorzy Białorusi w Warszawie i Wilnie zostaną 5 października wezwani na konsultacje do Mińska. - Ambasadorzy Polski i Litwy na Białorusi zostali zaproszeni do naśladowania tego przykładu - dodał.
Zgodnie z wolą strony białoruskiej, do 9 października Polska i Litwa miały ograniczyć liczebność swych misji dyplomatycznych na Białorusi tak, by odpowiadały one wielkości białoruskich misji w poszczególnych krajach.
Początkowo Polska i Litwa odmówiły, jednak później odwołały swych ambasadorów na konsultacje, co miało służyć zmniejszeniu napięć.
- Białoruskie władze zażądały ograniczenia liczby naszego personelu dyplomatycznego na Białorusi. Ponad trzydziestu dyplomatów w tej chwili opuszcza Białoruś i wraca do Warszawy - powiedział agencji Reutera wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.
W ubiegły piątek Mińsk odwołał na konsultacje swych ministrów w Warszawie i Wilnie.
W geście solidarności z Polską i Litwą ambasadorów z Mińska odwołało osiem państw, w tym Niemcy, Czechy i Rumunia - podał Reuters.
Odwołanie ambasadora na konsultacje zapowiedział także szef brytyjskiej dyplomacji Dominic Raab, który na Twitterze potępił decyzję Białorusi w sprawie wydalenia polskich i litewskich dyplomatów.