fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Kto zapłaci za przeproszenie Cezarego Pazury

Cezary Pazura
Fotorzepa, Sławomir Mielnik SM Sławomir Mielnik
W jednej ze spraw sąd wyłożył odpowiednią kwotę, aby możliwe było opublikowanie tego, czego domagał się poszkodowany.

Czy sąd powinien wykładać pieniądze, aby żądający drogich przeprosin mógł je opublikować, gdy nie czyni tego zobowiązany.

Krótko mówiąc, czy na tzw. zastępcze wykonanie wyroku zainteresowany ma wyłożyć pieniądze czy też ma prawo domagać się, że skredytuje mu ten wydatek sąd, a w konsekwencji podatnicy.

Problem jest tym bardziej ciekawy, że dotyczy często znanych postaci także świata polityki, a koszty przeprosin, np. w telewizji, są bardzo wysokie.

Zastępcze przeprosiny

To zagadnienie jest pokłosiem sporu o ochronę dobrego imienia z powództwa Cezarego Pazury z wydawcą plotkarskiego portalu Pudelek.pl. Aktor zarzucił mu naruszenie czci, nietykalności mieszkania, prywatności i wizerunku poprzez zamieszczenie publikacji dotyczących jego związku z Edytą Z. – wtedy jego narzeczoną. Po długim procesie ostatecznie sąd kazał portalowi zapłacić aktorowi 50 tys. zł zadośćuczynienia i opublikować przeprosiny oraz upoważnił aktora do ich opublikowania, gdyby portal się opóźniał, czyli do zastępczego wykonania wyroku.

Zgodnie z art. 480 kodeksu cywilnego w razie zwłoki dłużnika w wykonaniu zobowiązania wierzyciel może, zachowując roszczenie o naprawienie szkody, zażądać upoważnienia przez sąd do wykonania czynności na koszt dłużnika.

Portal ogłosił przeprosiny, ale Pazura i jego prawnicy uznali, że wykonał to nieprawidłowo i skorzystał właśnie z opcji zastępczej ich publikacji. A ponieważ to kosztowana usługa, wystąpił do sądu, by mu przyznał 295 tys. zł potrzebne na opublikowania przeprosin. Sąd Okręgowy w Warszawie wniosek uwzględnił.

Kto ma płacić

O takiej możliwości mówi art. 1049 § 1 kodeksu postępowania cywilnego. Na jego podstawie wierzyciel może żądać sumy potrzebnej do wykonania czynności zastępowalnej, czyli takiej, którą może wykonać także ktoś inny niż zobowiązany. Nie ma zaś sporu, że taką czynnością są przeprosiny.

Portal oczywiście złożył zażalenie do Sądu Apelacyjnego, a ten nabrał wątpliwości, czy rzeczywiście w takiej sytuacji sądu może zastosować rozwiązanie jak w przedstawionej sprawie.

Orzecznictwo, ale też nauka prawa, podzieliły się na dwa obozy. Według pierwszego wierzyciel może wystąpić do sądu o swego rodzaju zaliczkę na koszty wykonania wyroku. Według drugiego, mając upoważnienie do wykonania wyroku własnym staraniem, może go wykonać, a później żądać od dłużnika zapłaty.

W wypadku znanego portalu, raczej niczym się nie ryzykuje. Gorzej, gdy pozwany sam nie ma pieniędzy. Wtedy powód ryzykuje, że wydatku nikt mu nie zwróci.

– Wtedy, owszem, ryzykuje wydatkiem, ale dlaczego my, podatnicy, mielibyśmy ryzykować za niego – komentuje prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalista od prawa mediów. – Gdyby domagał się nie przeprosin, ale zapłaty 295 tys. zł, to przecież żaden sąd by mu nie wyłożył pieniędzy na egzekucję, a gdyby się okazało, że dłużnik nie ma majątku, wydatku tego nikt mu by nie zwrócił. Z przepisów wynika, że pozwalają one sądowi na takie wyłożenie pieniędzy. Jeżeli takie prawo ma osoba bez klauzuli zastępczej, to tym bardziej powinna je mieć osoba z takim uprawnieniem. Ale ta nielogiczność to problem ustawodawcy – mówi profesor.

Sygnatura akt III CZP 106/15

Opinia dla „Rz"

Jerzy Naumann, warszawski adwokat

Z przepisu proceduralnego wynika, że wierzyciel ma prawo ubiegać się o przyznanie przez sąd kwoty potrzebnej do wykonania wyroku, jeżeli dłużnik taki wyrok lekceważy i go nie wykonuje. Możliwość przyznania wierzycielowi potrzebnej kwoty jest wyrazem ochrony jego słusznych interesów przed nonszalancją tego, kto proces sądowy przegrał i lekceważy sobie wyroki. W praktyce oznacza to, że strona wygrana może liczyć na wsparcie państwa – to ono poniesie trud wyegzekwowania od strony przegranej należności, i to już po zakończonym prawomocnie procesie. Pojęcie „prawo" obejmuje ponadto nie tylko suchą literę, ale także to, co określamy jego duchem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA