fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dezubekizacja

Zomowiec bez łaski ministra

Mariusz Kamiński po zapoznaniu się z dokumentami w IPN cofnął emeryturę byłemu funkcjonariuszowi ZOMO
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Policjant, który brał udział w pacyfikacji kopalni „Wujek", jednak zostanie zdezubekizowany – szef MSWiA odbiera mu emeryturę.

„Minister Mariusz Kamiński uchylił uznaniową decyzję wobec pana Bronisława Buniowskiego, na podstawie której zastosowano wobec niego art. 8a ustawy dezubekizacyjnej" – poinformowało „Rzeczpospolitą" MSWiA.

Uznaniowa deczyja

We wrześniu ujawniliśmy, że Buniowski – szef policyjnej prewencji z Rzeszowa, który w 1981 r. w stanie wojennym jako dowódca rzeszowskiego ZOMO brał udział w pacyfikacji kopalni „Wujek", był jednym z 39 byłych funkcjonariuszy, którym na mocy art. 8a ustawy dezubekizacyjnej przywrócono pełną emeryturę. Po naszej publikacji minister Kamiński wstrzymał jej wypłatę w pełnej wysokości i wszczął kontrolę jego milicyjnej przeszłości.

Teraz wydał ostateczną decyzję, uznając, że Buniowski na wyjątek nie zasługuje.

Buniowski był w grupie ponad 38 tys. byłych funkcjonariuszy, których rząd PiS objął tzw. dezubekizacją. Ma za sobą krótką pracę w strukturach bezpieczeństwa państwa PRL – w styczniu 1987 r. przeniesiono go z funkcji dowódcy ZOMO w komendzie w Rzeszowie na naczelnika inspekcji Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Z tego powodu pod koniec 2016 roku zmniejszono mu emeryturę do 1,2 tys. zł. Buniowski – podobnie jak i 4,6 tys. innych funkcjonariuszy – odwołał się do ministra w oparciu o art. 8a.

To przepis, który mówi, że minister może odstąpić od dezubekizacji „w szczególnie uzasadnionym przypadku" – jeśli służba w aparacie represji (przed 31 lipca 1990 r.), trwała krótko, a po 12 września 1989 r. funkcjonariusz szczególnie zasłużył się dla wolnej Polski.

Na początku września tego roku Buniowski został „ułaskawiony" – odzyskał pełne świadczenie. Decyzję formalnie podjął uznaniowo minister, ale de facto wiceszef resortu Jarosław Zieliński, nadzorujący służby.

Miał świadomość

Po naszej publikacji nowy szef MSWiA Mariusz Kamiński wystąpił do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – z prośbą o przesłanie kopii akt osobowych Bronisława Buniowskiego dotyczących przebiegu jego służby – w szczególności o dokumentację związaną z udziałem w działaniach na terenie kopalni „Wujek" – wyjaśnia ministerstwo.

IPN potwierdził ustalenia „Rzeczpospolitej". „Z dokumentacji przesłanej przez IPN do MSWiA wynika, że pan Bronisław Buniowski brał udział w pacyfikacji kopalni »Wujek« 16 grudnia 1981 r. jako dowódca odcinka, na którym działały 1, 2, 3, 5 i 6 kompania Batalionów Centralnego Podporządkowania oraz pluton specjalny. Dowódca miał świadomość – zarówno jako obywatel, jak i funkcjonariusz ZOMO – podejmowanych działań i wydawanych rozkazów, które godziły w strajkujących górników, spośród których 9 zginęło, a 23 zostało rannych" – podaje biuro prasowe MSWiA. I podsumowuje: „Na podstawie dodatkowych materiałów szef MSWiA stwierdził, że nie można wyłączyć pana Bronisława Buniowskiego od stosowania przepisów tzw. ustawy dezubekizacyjnej".

Buniowski nigdy pracy w ZOMO się nie wypierał – ta formacja nie podlegała jednak SB, ale Milicji Obywatelskiej, której nie wymienia ustawa dezubekizacyjna.

Za masakrę w „Wujku" przed sądem postawiono tylko milicyjnych „snajperów" – tzw. Pluton Specjalny ZOMO.

Od decyzji ministra Kamińskiego nie przysługuje odwołanie. „Strona może jednak zwrócić się do szefa MSWiA o ponowne rozpatrzenie sprawy lub wnieść skargę na tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie" – wyjaśnia ministerstwo.

Czekanie na Trybunał

Zdezubekizowani funkcjonariusze, którzy nie mogli liczyć na łaskę ministra, masowo odwołali się do sądu.

Od blisko dwóch lat ustawa dezubekizacyjna czeka na ocenę Trybunału Konstytucyjnego – ma jej dokonać sama prezes Julia Przyłębska. Brak wyroku zatrzymał rozpoznanie około 28 tysięcy odwołań byłych funkcjonariuszy i ich rodzin, które pobierają renty rodzinne. Wśród nich jest m.in. 83-letnia pani Julia ze Słupska, której zabrano emeryturę za to, że była maszynistką i bibliotekarką w WUSW.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA