fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Rodziny muszą chodzić na zakupy z coraz grubszymi portfelami

Adobe Stock
Katarzyna Kucharczyk
Wydajemy na zakupy coraz więcej – wynagrodzenia rosną, podobnie jak ceny towarów i usług. Rosnąca konsumpcja nie zmieni jednak charakteru polskiej gospodarki. Żeby awansować do wyższej ligi, potrzebne są inwestycje i innowacje.

O 4,9 proc. zdrożały produkty i usługi zakupione przez hipotetyczną czteroosobową rodzinę w sierpniu 2019 r. wobec sierpnia 2018 r. W porównaniu z lipcem bieżącego roku ceny pozostały na podobnym poziomie. Koszt podstawowego koszyka zakupów wyniósł 1247,94 zł – wynika z szacunków „Rzeczpospolitej".

Ekonomiści o cenach

Nie ma powodu, by liczyć na wyraźny spadek inflacji w najbliższym czasie – twierdzą eksperci. Zmniejsza się presja na ceny wynikająca z czynników zewnętrznych (takich jak niekorzystne warunki atmosferyczne w rolnictwie czy epidemia ASF w Chinach), co sprzyja stabilizacji cen. Jednak sytuację firm pogarszają większe obciążenia: wysoką dynamikę płac podniesie od nowego roku skokowy wzrost płacy minimalnej i zniesienie tzw. 30-krotności.

– Konsumenci z pewnością odczują też nieuchronny wzrost cen energii. Dość prawdopodobne jest, że zakupy w dyskontach i hipermarketach obciążone zostaną podatkiem handlowym. W obliczu zbiegu w czasie tych zjawisk wzrost cen z perspektywy konsumenta jest nieuchronny – podsumowuje Sonia Buchholtz, ekspertka Konfederacji Lewiatan. Dodaje, że dodatkowo w ostatnich miesiącach sytuację pogorszył osłabiający się złoty, który spowodował, że importowane dobra stały się droższe. Hamulcem inflacji jest natomiast spowolnienie gospodarcze, które zmniejsza presję cenową.

Według prognoz Polskiego Instytutu Ekonomicznego we wrześniu poziom cen i usług konsumpcyjnych powinien podnieść się w ujęciu m./m. o 0,2 proc., a w ujęciu r./r. o 2,7 proc., a więc mniej niż po sierpniu (2,9 proc. r./r.).

Szczegóły koszyka

W naszym koszyku cenowym uwzględniliśmy ceny 37 artykułów i usług, z jakich najczęściej korzystają rodziny. Znajdują się tam ceny mięsa, nabiału, owoców, warzyw, zimnej i ciepłej wody, paliwa czy podstawowych artykułów higienicznych. Ceny te zostały pomnożone przez średnie zużycie danych produktów czy usług w rodzinie.

W sierpniu za powyższe zakupy rodzina zapłaciła o 58 zł więcej niż rok wcześniej. Najbardziej w tym czasie zdrożała cebula oraz ziemniaki, które w tym roku kosztują ponad dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. Znacznie wzrosły także ceny herbaty i cukru. Z kolei mniej niż w 2018 r. kosztowały jabłka, tańsze były też cytryny.

Największym kosztem w koszyku jest paliwo. Założyliśmy, że rodzina zużywa miesięcznie średnio 20 litrów benzyny. W sierpniu 2019 r. wydała na ten cel 102,8 zł, czyli o 0,8 zł więcej niż w 2018 r. Znacznym kosztem jest także opłata za ciepłą wodę. Przy założeniu, że miesięczne jej zużycie wynosi 4 metry sześcienne, to koszt ponad 90 zł. Ponad 52 zł miesięcznie kosztuje rodzinę opłata za wywóz śmieci. Z kolei wyjście do kina to wydatek ponad 80 zł (za same bilety). W ciągu 12 miesięcy znacząco podrożały usługi – np. wizyta u lekarza specjalisty w tym roku w sierpniu kosztowała średnio 113 zł, a w ubiegłym – 104 zł.

Widać duże różnice w poszczególnych regionach. Najmniej na zakupy wyda rodzina mieszkająca w województwie podlaskim – 1192 zł, czyli o prawie 110 zł mniej niż rodzina z województwa dolnośląskiego. Jeśli porównamy ceny w ujęciu rok do roku, to zobaczymy, że najbardziej wzrosły one w województwie warmińsko-mazurskim (o 6,5 proc.) oraz opolskim (6,35 proc.). Natomiast najmniejszy wzrost cen zauważyły rodziny mieszkające w województwie pomorskim (1,62 proc.) i małopolskim (2,58 proc.).

Gospodarka pod lupą

Inflacja, i to nawet szybciej rosnąca, nie ograniczy konsumpcji gospodarstw domowych. Przychodzą im w sukurs hojne transfery socjalne (np. 500+), mechanizmy quasi-podatkowe i podatkowe (np. wyższa kwota kosztów uzyskania przychodów, niższe progi podatkowe) oraz rosnące płace. Coraz częściej pojawia się jednak pytanie, jak długo rosnąca konsumpcja będzie motorem wzrostu?

– To pytanie skądinąd ciekawe w kontekście potępiania przez partię rządzącą konsumpcjonizmu jako takiego, z drugiej zaś strony – rozbudzającej oczekiwania konsumpcyjne, wsparte dodatkowo niespotykanymi do tej pory transferami finansowymi – komentuje Leszek Juchniewicz, główny ekonomista Pracodawców RP. Dodaje, że zapewne jeszcze długo konsumpcja pozostanie istotnym komponentem wzrostu gospodarczego w Polsce. Natomiast należy sobie zdawać sprawę z tego, że podążanie w kierunku konsumpcji państw wyżej rozwiniętych nie zmieni charakteru polskiej gospodarki.

– Jeśli nie zwiększymy tempa i udziału inwestycji w PKB – to tak długo nie będziemy w stanie unowocześnić polskiej gospodarki i przejść do konkurowania na światowym rynku za sprawą coraz powszechniejszej innowacyjności i wyższej wartości dodanej – podsumowuje ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA