fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Z Brukseli zrobiło się bliżej do Warszawy

Witold Waszczykowski
PAP, Paweł Supernak
Komisja Europejska ma nadzieję na zmianę tonu rozmowy z Polską na bardziej przyjazny. Rząd jednak nie ustępuje w sprawie TK.

W Brukseli pierwszy raz od miesięcy słychać przyjazny ton w wypowiedziach unijnych dyplomatów na temat naszego kraju. – Polska jest zbyt dużym krajem, żebyśmy w czasie takiego kryzysu mogli sobie pozwolić na pozostawienie jej na marginesie integracji – mówi „Rzeczpospolitej" wysoki rangą unijny dyplomata.

Wskazuje, że nowa sytuacja po brytyjskim referendum może zbliżyć rząd Beaty Szydło do Komisji Europejskiej. I zauważa, że w ostatnim czasie niemiecki rząd konsultuje się z polskim prawie codziennie.

Brukseli nie zależy na mnożeniu konfliktów, a Warszawie z kolei nagle, kiedy straciła strategicznego sojusznika w postaci Wielkiej Brytanii, zaczęło zależeć na jedności UE. Obie strony liczą więc na jakieś ustępstwa. Komisja Europejska ma nadzieję, że nasze władze wykorzystają okazję i wykażą się dobrą wolą w sprawie rozwiązania sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. – Jest na to szansa i wtedy całą sprawę można by zamknąć do przerwy wakacyjnej (czyli w praktyce do sierpnia – red.) – mówi wspomniany dyplomata.

Rząd Szydło w nadziei, że Brexit przysłonił inne problemy, w poniedziałek przekazał swoją odpowiedź na negatywną opinię Komisji Europejskiej w sprawie stanu polskiej praworządności. „Rzeczpospolita" poznała fragmenty korespondencji wysłanej przez Witolda Waszczykowskiego do Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji. Zawiera ona szczegółowy opis parlamentarnych prac, które zdaniem władz mają znacząco przyczynić się do rozwiązania kryzysu wokół TK. Zdaniem Waszczykowskiego jest to możliwe przy współpracy opozycji.

Nieoficjalnie bliski współpracownik Beaty Szydło wyraża nadzieję, że szybkie uchwalenie nowej ustawy o Trybunale doprowadzi do zamknięcia przez Komisję procedury wobec Polski jeszcze w lipcu lub w sierpniu. – Gdy mamy Brexit, naprawdę nikomu ani tu, ani tam nie jest na rękę toczenie sporu, który dotyczy wyłącznie wewnętrznych spraw Polski – przekonuje rozmówca „Rzeczpospolitej". – Chcemy być partnerem dla Komisji i pozostałych państw członkowskich, by razem naprawić Unię i zapobiec kataklizmowi w postaci wyjścia z niej kolejnych państw, co może doprowadzić do końca całej Unii – tłumaczy.

Problem w tym, że jak wynika z naszych informacji, dla Timmermansa list Waszczykowskiego nie jest wystarczającą podstawą do zakończenia sporu. Holender od dawna ma poczucie, że polski rząd go zwodzi: z Warszawy płyną listy i wyjaśnienia, a sprawa nie posuwa się do przodu.

Timmermans opowiada się więc raczej za rozpoczęciem kolejnego etapu procedury, czyli przesłaniem Polsce rekomendacji (gdyby Warszawa je zlekceważyła, Komisja mogłaby wnioskować do Rady Europejskiej o stwierdzenie, że w Polsce naruszono praworządność; to mógłby być wstęp nawet do próby nałożenia sankcji, takich jak zawieszenie naszego głosu w UE). Tyle że w nowej sytuacji politycznej ambicje Holendra może utemperować przewodniczący Komisji Jean-Claude Juncker. Zrobi tak, jeśli uzna, że zażegnanie sporu z Polską jest opłacalne dla władz UE.

– Zbliżenie jest zawsze miłe. Mamy razem wiele spraw do załatwienia – mówi „Rzeczpospolitej" minister ds. europejskich Konrad Szymański. Jak podkreśla, ostatnie rozmowy koncentrują się na scenariuszu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, relacjach z Londynem po Brexicie oraz ewentualnej zmianie unijnych traktatów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA