fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Brexit: Partia Pracy nie zagłosuje za wcześniejszymi wyborami

Lider laburzystów Jeremy Corbyn opowiada się za wcześniejszymi wyborami, ale pod pewnymi warunkami
AFP PHOTO / PRU
Laburzyści nie zagłosują wspólnie z premierem Borisem Johnsonem w sprawie rozwiązania parlamentu i ogłoszenia przedterminowych wyborów - zapowiedział w Sky News sekretarz ds. brexitu z gabinetu cieni Partii Pracy sir Keir Starmer.

Sekretarz ds. brexitu gabinetu cieni Partii Pracy sir Keir Starmer powiedział Sky News, że jego partia nie zagłosuje w środę za wnioskiem Borisa Johnsona. Według Starmera, teraz poparcie wniosku o przedterminowe wybory oznaczałoby pozbawienie się przez opozycję możliwości przeprowadzenia ustawy Benna, co może się udać po wtorkowej porażce gabinetu w Izbie Gmin.

- Będziemy mieli wybory, jasne, ale nie będziemy w tej sprawie tańczyć, jak nam Boris Johnson zagra - powiedział Starmer.

- Dokończymy to, co zaczęliśmy. Ubezpieczymy nasz kraj przez wyjściem z Unii Europejskiej bez umowy brexitowej z Brukselą - dodał.

We wtorek wieczorem po korzystnym dla opozycji głosowaniu w sprawie porządku obrad Izby Gmin Boris Johnson mówił, że przyjęcie ustawy Benna będzie oznaczało zrujnowania szans na zawarcie przez Wielką Brytanię umowy z Brukselą, ponieważ kontrola nad procesem negocjacji brexitowych przejdzie w ręce Unii Europejskiej, a to wiąże się "z kolejnymi opóźnieniami i zamieszaniem". Premier oświadczył, że w takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem będą przedterminowe wybory.

By odbyły się przedterminowe wybory, wniosek zapowiedziany przez Johnsona będzie musiała poprzeć większość dwóch trzecich posłów Izby Gmin.

Przedstawiciele opozycji z Partii Pracy, Szkockiej Partii Narodowej i Liberalnych Demokratów mówili, że nie poprą wniosku o wcześniejsze wybory, jeżeli wcześniej ze stołu negocjacyjnego nie zniknie możliwość twardego brexitu.

Wcześniej we wtorek rząd Borisa Johnsona stracił większość w Izbie Gmin. Stało się tak, gdy w trakcie obrad były członek rządu, polityk Partii Konserwatywnej Philip Lee przeszedł do Liberalnych Demokratów.

Według brytyjskich mediów, do przedterminowych wyborów mogłoby dojść w połowie października. Gdyby Johnson i torysi je wygrali, mieliby wystarczająco dużo czasu na doprowadzenie do brexitu w obowiązującym obecnie terminie (do 31 października).

Premier podkreślał wcześniej, że nie chce przedterminowych wyborów i przekonywał w krótkiej odezwie do Brytyjczyków, że gdyby wykluczyć obecnie twardy brexit w rozmowach z UE, wówczas "podcięłoby to nogi" Wielkiej Brytanii w tych negocjacjach.

Brytyjskie media, powołując się na unijnych urzędników poinformowały 5 sierpnia, że Bruksela zaczyna działać zgodnie z "roboczą hipotezą", iż Boris Johnson "nie blefuje" na temat wyjścia z UE bez umowy.

UE, po spotkaniu doradcy Johnsona ds. europejskich, Davida Frosta z wysokimi przedstawicielami UE miała nabrać przekonania, że głównym planem rządu Johnsona jest twardy brexit. Frost pojechał do Brukseli z przekazem, że Wielka Brytania "wyjdzie z UE 31 października bez względu na okoliczności".

Wysoki rangą unijny dyplomata powiedział w rozmowie z "Guardianem" i "Daily Telegraph", że brexit bez umowy wydaje się być "głównym scenariuszem" rządu Johnsona. - Naszą roboczą hipotezą jest brak umowy - powiedział dyplomata. - Jest jasne, że Wielka Brytania nie ma innego planu. Nie ma woli negocjacji, co wymagałoby planu - dodał. Przedstawiciele UE twierdzą też, że obecnie nie ma podstaw do "znaczącej dyskusji" z Wielką Brytanią o brexicie.

Angela Merkel, po spotkaniu z Johnsonem zadeklarowała, że brytyjski premier ma 30 dni na znalezienie rozwiązania innego niż backstop, które umożliwiłoby uniknięcie pojawienia się regularnej granicy między Irlandią a Irlandią Północną po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Johnson mówił wcześniej o rozwiązaniu opartym o nowe technologie.

Z kolei Emmanuel Macron po spotkaniu z Johnsonem wyraził wątpliwość co do tego, czy w tak krótkim czasie da się znaleźć nowe rozwiązanie dla problemu granicy w Irlandii.

Johnson deklarował, że niezależnie od okoliczności Wielka Brytania nie zdecyduje się na przywrócenie granicy w Irlandii Północnej.

Zwycięstwo Johnsona w wyborach na nowego lidera torysów ogłoszono 23 lipca. 160 tys. członków partii wybierało nowego lidera spośród dwójki: Boris Johnson (były szef MSZ, były mer Londynu) i Jeremy Hunt (były szef MSZ). Ten pierwszy otrzymał 92 153 głosów. Hunta wybrało 46 656 członków Partii Konserwatywnej. Frekwencja w głosowaniu wyniosła 87,4 procent.

Źródło: Sky News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA