fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wielkie sadzenie zaczyna się od Tucholi

Aż 220 mln drzewek trzeba zasadzić na Pomorzu, Kujawach i w Wielkopolsce na terenach spustoszonych wichurami w 2017 r.
shutterstock
W tym sezonie leśnicy posadzą pół miliarda drzew. Dzięki sprzyjającej aurze pierwsze tegoroczne sadzonki już trafiły do pomorskich lasów.

W planach rekonstrukcji drzewostanów w Lasach Państwowych połacie wielkopolskich, pomorskich i kujawskich borów spustoszone wichurami w 2017 r. mają priorytet. Na terenach dotkniętych klęską leśnicy prowadzą intensywne prace. Potrzeby są ogromne: z ponad 100 tys. ha drzewostanów wymagających odbudowy po największym po wojnie kataklizmie aż trzecia część wymaga odtworzenia zupełnie od podstaw. – Aby na terenach uprzątniętych kosztem ponad 700 mln zł powrócił las, musimy posadzić w tym roku i kolejnych latach prawie 220 mln sadzonek – ocenia Andrzej Konieczny, dyrektor generalny Lasów Państwowych.

Wkrótce sezonowe nasadzenia rozpoczną się w całym kraju. Samofinansujące się Lasy Państwowe, gospodarujące na 7,6 mln ha leśnego majątku Skarbu Państwa, wydadzą na ten cel ok. 300 mln zł.

Sosny w odwrocie

Ruszające tuż po ustąpieniu śniegów i kontynuowane potem jesienią tegoroczne zalesienia i odbudowa drzewostanów, a także ich pielęgnacja, obejmą prawie 58 tys. hektarów. To nieco więcej niż w ubiegłych latach. Na uprawach znów znajdzie się przede wszystkim borowa sosna (od lat stanowi w Polsce ok. 50 proc. nasadzeń). Na bielicowych, uboższych, siedliskach przybędzie również brzóz. Bardziej żyzne tereny tzw. świeżego lasu leśnicy przeznaczyli przede wszystkim dla dębów, buków i jodeł.

– Kontynuujemy rozpoczętą kilkadziesiąt lat temu przebudowę gatunkową drzewostanów – mówi Krzysztof Rostek, naczelnik Wydziału Hodowli Lasu w Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Gdzie tylko pozwalają na to warunki, leśnicy rezygnują z sadzenia sosny. Nastał czas drzew liściastych, przede wszystkim dębów. Na bardziej urodzajnych nizinach to dziś 30 proc. sadzonek. Sadzi się też znacznie więcej brzóz i olszy.

Z kolei w górach oprócz świerków, o miejscowym, sprawdzonym genotypie, i buczyny wprowadzane są coraz powszechniej jodła i jawor. Ten ostatni gatunek przeżywa właśnie wielki renesans. Po okresie grafiozy, choroby niszczącej wiązy, leśnicy sprzyjają odradzaniu się tego gatunku.

W podmokłych enklawach trwają nasadzenia olszyny. Tam, gdzie to możliwe, sadzi się zadomowione w polskiej tradycji, ale bardzo wymagające środowiskowo modrzewie.

Bez eksperymentów

W zaplanowanym przekształcaniu drzewostanów w Lasach Państwowych obowiązuje zasada: żadnych gatunkowych eksperymentów. Już od wielu lat nie wolno wprowadzać do środowiska leśnego obcych, zagranicznych gatunków. – Sadzimy wyłącznie rodzime rośliny, dopasowane do naturalnych siedlisk – mówi Rostek. – To w tym celu specjaliści podzielili Polskę na osiem krain przyrodniczych. Ich specyfikę i klimat uwzględnia się przy nasadzeniach. Nawet wyhodowanych pod Szczecinem sadzonek buka nie przenosi się więc w Bieszczady – tłumaczy.

Już od lat nasiona pozyskuje się wyłącznie z własnych wyselekcjonowanych drzewostanów nasiennych. – Ponieważ dzięki badaniom wiemy już dużo więcej o środowisku niż nasi dziewiętnastowieczni poprzednicy, którzy sadzili alpejskie świerki w Beskidach, to w uprawach obowiązuje zasada biologicznej różnorodności sprzyjająca rozproszeniu ryzyka. Dbamy też o dopasowanie składu nowych nasadzeń do glebowej specyfiki siedliska – mówi Rostek.

Po zniszczeniu przez wichury w sierpniu 2017 roku znacznej części lasów w pasie od Dolnego Śląska po Wybrzeże kataklizm spustoszył też tamtejsze najcenniejsze drzewostany nasienne. Na szczęście materiał biologiczny pomorskich sosen i innych drzew przetrwał w Leśnym Banku Genów w Kostrzycy pod Karpaczem. – Po kataklizmie w lasach tucholskich sięgnęliśmy do tych rezerw. Sadzonki z nasion pomorskich drzew już rosną w firmowych szkółkach Lasów Państwowych – mówi Krzysztof Rostek.

W tym roku, zgodnie z planem, Lasy wytną 40,3 mln m sześc. drzew (z czego dla przedsiębiorców przeznaczone są blisko 34 mln m sześc.). To nieco mniej niż w okresie poklęskowej akcji uprzątania 8,6 mln m sześc. powalonych drzew.

– Sukcesywnie zwiększamy ilość oferowanego na rynku drewna, ale pilnujemy też, by rosły leśne zasoby. Oznacza to że pozyskujemy co roku mniej więcej 65 procent tego, co w tym samym okresie przyrasta w lasach – twierdzi Anna Malinowska, rzecznik LP. Rzecznik przekonuje, że z powodu zmian klimatu, osłabienia i zamierania drzewostanów coraz większa część pozyskiwanego drewna pochodzi z cięć sanitarnych i porządkowania lasu po klęskach żywiołowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA