fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Będzie więcej kontroli osób zaszczepionych

Adobe Stock
Instytucje, szpitale, ale i osoby prywatne, na razie niezbyt chętnie sięgają po aplikację Ministerstwa Zdrowia, która pozwala sprawdzić, czy dana osoba jest już uodporniona na koronawirusa.

Aplikację Zaszczepieni w ciągu dwóch tygodni od jej premiery zainstalowano na urządzeniach mobilnych tylko ponad 19 tys. razy. Aktywnych użytkowników tego rozwiązania jest ok. 3 tys. – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Statystyki dla nowej aplikacji, która pozwala odczytywać kody QR osób już zaszczepionych przeciwko koronawirusowi w celu ich weryfikacji, nie powalają. Z mobilnych sklepów ściągnęło ją 13,6 tys. użytkowników urządzeń z systemem Android oraz 5,7 tys. posiadaczy sprzętów z systemem iOS. To niewiele, biorąc pod uwagę fakt, że zaszczepiono już 1,2 mln Polaków.

Jak poinformowało nas Ministerstwo Zdrowia, aktywnie z tego innowacyjnego rozwiązania korzysta niemal 3,2 tys. użytkowników dziennie (to średnia z ostatnich ośmiu dni). Nie oznacza to jednak, że system, na który MZ wydało prawie 100 tys. zł, nie zdaje egzaminu. Tak przynajmniej przekonują w resorcie.

– Popularność aplikacji będzie w naturalny sposób rosła wraz ze wzrostem liczby osób zaszczepionych oraz sytuacji, gdy fakt zaszczepienia będzie decydował np. o zwolnieniu z obostrzenia czy możliwości skorzystania z danej usługi – wyjaśnia nam Jarosław Rybarczyk, główny specjalista w biurze komunikacji MZ.

Nie zdradza jednak, czy apka do weryfikacji zaszczepionych będzie faktycznie w najbliższym czasie wykorzystywana do kontroli np. gości w hotelach czy restauracjach oraz klientów w sklepach. Resort w komentarzach zamieszczanych pod pytaniami internautów w mobilnym sklepie Google Play tłumaczy, że to rozwiązanie dziś nie jest obowiązkowe i przeznaczono je m.in. dla przychodni i szpitali oraz zainteresowanych korzystaniem z apki instytucji. Z Zaszczepionych mogą korzystać też osoby prywatne. Po co? MZ twierdzi, że w ten sposób możemy kontrolować gości, których zaprosimy na tzw. domówkę.

Takie przeznaczenie aplikacji, którą stworzyła (wyłoniona w przetargu na rozwój całego systemu P1, nie tylko funkcjonalności związanych ze szczepieniami) spółka Pentacomp, nie wróży raczej Zaszczepionym sukcesu. Tym bardziej że – jak zapewnia Jarosław Rybarczyk – resort nie planuje wprowadzać nowych funkcjonalności dla tego oprogramowania.

– Krąg użytkowników aplikacji będzie wynikał bezpośrednio z decyzji o katalogu obostrzeń czy usług, które będą odpowiednio zdejmowane czy udostępniane osobom zaszczepionym – zaznacza.

Czy po apkę będzie chętnie sięgać np. służba graniczna? Można wątpić, bo nie ma możliwości weryfikowania w ten sposób osób zaszczepionych za granicą. Apka weryfikuje jedynie kody QR wydawane osobom szczepionym w naszym kraju. Ale to może się zmienić, bo UE dąży do szybkiego wprowadzenia certyfikatów szczepień na koronawirusa. Miałyby one umożliwić swobodne podróżowanie w granicach Wspólnoty. Za takim rozwiązaniem opowiadają się np. Portugalia i Grecja.

Polska aplikacja Zaszczepieni pozwala jedynie na skanowanie kodu QR, będącego potwierdzeniem przyjęcia dwóch dawek szczepionki. Pokazuje podstawowe dane kontrolowanego: imiona i pierwszą literę nazwiska oraz dzień i miesiąc urodzin. Co ważne, program działa również w trybie offline.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA