fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Członek zarządu Benefit Systems: Siłownie otwierają się, bo walczą o przetrwanie

Siłownia
AdobeStock
Z jednej strony widzimy, że rząd i ministerstwo zdrowia zachęcają do aktywności, a z drugiej słyszymy, że niskie sufity są przeszkodą w ponownym uruchomieniu klubów fitness - komentuje Bartosz Józefiak, członek zarządu Benefit Systems, w rozmowie z Business Insider Polska.

Kluby fitness i siłownie są zamknięte już od października 2020 roku, z nielicznymi wyjątkami, jak zajęcia zorganizowane czy treningi do zawodów. Przedsiębiorcy z tej branży na początku lutego 2021 roku dołączyli do ogólnokrajowego protestu przeciwko lockdownowi, który - jak podkreślali - zabija prywatny biznes i popycha wiele firm na skraj bankructwa.

Z wielkimi problemami zmaga się też Benefit Systems. Liczba posiadaczy aktywnych kart sportowych marki spadła pod koniec 2020 roku do 475,4 tys. - z 1,12 mln rok wcześniej. W ciągu trzech kwartałów epidemii koronawirusa grupa poniosła w Polsce ponad 20 mln zł straty netto.

Bartosz Józefiak, członek zarządu Benefit Systems, zaznaczył w wywiadzie dla Business Insider Polska, że wciąż widać duży popyt na aktywność w klubach fitness i nie dziwi się firmom, które otwierają się mimo restrykcyjnych obostrzeń rządowych.

- Chęć powrotu do regularnych treningów jest ogromna, o czym świadczyć mogą bardzo liczne pytania od naszych stałych, a także potencjalnych nowych klientów - przyznał.

Jak podkreślił, aktywność fizyczna jest istotna dla profilaktyki zdrowotnej, ponieważ zwiększa odporność, wzmacnia kręgosłup i pomaga obniżyć poziom stresu, a obiekty sportowo-rekreacyjne dbają o zachowanie pełnego reżimu sanitarnego.

- Niestety rządzący chyba rzeczywiście nadal myślą, że mamy w kraju duszne, pozbawione wentylacji siłownie, jak te z początku lat 90. - skomentował.

Zapytany o to, jak wiele obiektów sportowo-rekreacyjnych dołączyło do protestu, odpowiedział: - Trudno oszacować, ilu przedsiębiorców musiało się ponownie otworzyć, by utrzymać miejsca pracy i przeżyć. Szacunki są różne, ale wiele z nich oscyluje wokół poziomu 2 tys. obiektów w całym kraju. W tej grupie są też pływalnie, którym ostatnim rozporządzeniem umożliwiono działalność.

- Nigdy nie przypuszczałem, że dożyję czasów, w których działalność branży fitness będzie się określać mianem podziemia. I nie zgadzam się z takim sformułowaniem. To nie jest podziemie, tylko walka o przetrwanie, którą przedsiębiorcy podejmują w głębokim przekonaniu, że działają zgodnie z literą prawa - dodał Józefiak.

Źródło: Business Insider Polska
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA