fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Baćka sprzeciwia się, ale po cichu

Aleksander Łukaszenko w tym roku obchodził ćwierćwiecze rządów
AFP
Mińsk na razie nie znalazł wspólnego języka z Moskwą w sprawie „głębszej integracji". Rosja uderza gospodarczo.

Prezydent Aleksander Łukaszenko w niedawnym wywiadzie dla kazachskiej stacji Habar przypomniał wojnę carskiej Rosji z Napoleonem oraz obydwie wojny światowe. – To nie były nasze wojny – rzucił i zasugerował, że Białorusini „zawsze byli pod czyimś batem". Do tych słów osobiście odniósł się premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. – Nasi ojcowie i dziadkowie bronili swojej ziemi, to nie był udział w cudzych wojnach. Dziwnie słyszeć takie słowa – komentował.

Błyskawicznie odezwała się rzeczniczka białoruskiego prezydenta Natalia Ejsmont. Stwierdziła, że wypowiedź białoruskiego przywódcy została „wyrwana z kontekstu". Posunęła się jeszcze dalej i obnażyła przyczynę trwającego od ponad roku napięcia w relacjach białorusko-rosyjskich.

Stracony miliard

– Rosyjskiego premiera powinno dziwić to, że po tylu wspólnych doświadczeniach i próbach nasze państwa ugrzęzły dzisiaj w niekończących się negocjacjach dotyczących ropy, gazu, a nawet żywności – powiedziała Ejsmont, cytowana przez rosyjską agencję RIA Nowosti.

Tego samego dnia białoruski wiceminister finansów oświadczył, że władzom w Mińsku nie udało się porozumieć z Moskwą w sprawie przedłużenia umowy dotyczącej „oclenia ropy". Polegała na tym, że cła od eksportu 6 mln ton rosyjskiej ropy, która płynie poprzez Białoruś do Unii Europejskiej, zostawały w białoruskim budżecie. Przez to białoruski budżet straci w przyszłym roku ponad 420 mln dolarów.

Białoruski resort finansów podliczył też, że Mińsk straci też ponad 530 mln dolarów z powodu tzw. manewru podatkowego w Rosji, który spowodował wzrost ceny rosyjskiej ropy dla Mińska. Razem to niemal 1 mld dolarów. To poważna kwota dla kraju, którego PKB wynosi zaledwie nieco ponad 50 mld dolarów.

Nie tylko gospodarka

W tle toczą się międzyrządowe negocjacje w sprawie mapy drogowej dotyczącej „głębszej integracji". Podpisanie tego dokumentu zapowiadano na 8 grudnia, ponieważ tego dnia w 1999 roku na Kremlu podpisano porozumienie „o utworzeniu Państwa Związkowego Białorusi i Rosji". Do tego porozumienia ma nawiązywać mapa drogowa, której treść Mińsk i Moskwa starannie ukrywają.

Szczegóły zdradzał rosyjski dziennik „Kommiersant", który dotarł do dokumentu. Z informacji tych wynikało, że chodzi o utworzenie konfederacji, polegającej na całkowitym wchłonięciu białoruskiej gospodarki przez rosyjską. Ma być m.in. wspólna polityka podatkowa i celna. Dziennik jednak zastrzegał, że nie chodzi o utworzenie wspólnych organów władzy, tak jak zakłada to podpisane w 1999 roku porozumienie.

– Zaawansowana integracja gospodarcza doprowadzi do nieuniknionej integracji politycznej – mówi „Rzeczpospolitej" Siergiej Markow, rosyjski politolog, sympatyzujący z Kremlem. – Po pierwsze, to poszerzyłoby rosyjski rynek, po drugie, jest to w interesie bezpieczeństwa Rosji, a po trzecie, Rosjanie i Białorusini są jednym narodem. Łukaszenko na razie się sprzeciwia, ale nie bardzo wie, co robić – twierdzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA