fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Swiatłana Cichanouska, liderka Białorusi walczącej w Polsce

Na Białorusi trwają protesty w obronie Marii Kolesnikowej
AFP
Swiatłana Cichanouska, główna rywalka Aleksandra Łukaszenki w wyborach 9 sierpnia, sfałszowanych przez reżim, została przywitana w Warszawie jak ich zwyciężczyni.

W środę od rana funkcjonariusze policji i Służby Ochrony Państwa wypełnili ulicę Kryniczną na Saskiej Kępie w Warszawie. Mieszkający w polskiej stolicy Białorusini i tłum dziennikarzy zgromadzili się przy zabytkowej willi, dawnej ambasady Tunezji, a przed tym rezydencji ambasadora Francji. Czekali na Swiatłanę Cichanouską, główną przeciwniczkę Aleksandra Łukaszenki.

Przyjechała w towarzystwie premiera Mateusza Morawieckiego, w rządowej limuzynie i pod czujnym okiem funkcjonariuszy SOP. Żaden rywal Łukaszenki w poprzednim wyborach prezydenckich na Białorusi nie cieszył się takim uznaniem w żadnym z państw UE, ale też żadnemu z nich nie udało się wstrząsnąć dyktaturą tak, jak to zrobiła ta skromna, ale niezwykle odważna kobieta. Żona aresztowanego męża i wyrzucona z własnego kraju matka dwójki dzieci.

Naród się obudził

– Władze wyrzucają z kraju opozycjonistów i nakładają areszt na ich majątki – mówi „Rzeczpospolitej" kobieta siedząca w pierwszym rzędzie. – Nie widziałem Swiety (zdrobnienie od Swiatłany - red.) już od ponad miesiąca. Chciałabym ją uściskać – mówi wzruszona. To Weronika Cepkało, żona niedopuszczonego do wyborów Waleryja Cepkały. Stała u boku Cichanouskiej w czasie kampanii wyborczej wraz z Marią Kolesnikową, szefową sztabu Wiktara Babaryki, również niedopuszczonego do wyborów i aresztowanego jeszcze w czerwcu. Tworzyły tercet, który stał się symbolem walczącej o wolność Białorusi. Cepkało z dziećmi i mężem najpierw udali się do Moskwy, następnie do Kijowa, a teraz są w Warszawie. Gdy na salę weszła Cichanouska, od razu padły sobie w ramiona. Tymczasem ich koleżanka Kolesnikowa po porwaniu i nieudanej próbie wypchnięcia na teren Ukrainy (podarła swój paszport) w środę znalazła się w mińskim areszcie.

– Dziękuję Polsce za przyjęcie na tak wysokim poziomie. Jestem dumna z tego, co się dzieje na Białorusi, bo nasz naród nareszcie się obudził. Walczymy o nasze prawa, byśmy mogli stać, mówić, klaskać w dłonie i samodzielnie wybierać. Byśmy mogli sami decydować o przyszłości naszej ukochanej ojczyzny – mówiła w willi na Krynicznej, do której klucze uroczyście otrzymała z rąk premiera. Szef polskiego rządu mówił m.in. o solidarności międzynarodowej z Białorusią. – Cała Unia Europejska wspiera naród białoruski w dążeniu do życia w wolności i demokracji – przemawiał Morawiecki. Zapowiadał, że już niebawem zostanie przedstawiony „plan gospodarczy dla narodu białoruskiego".

Polski premier jak dotychczas jest chyba jedynym przywódcą w Europie, który po wyborach na Białorusi znalazł się na jednej sali z czołowymi przeciwnikami Łukaszenki. Oprócz Cichanouskiej w willi na Saskiej Kępie u boku Morawieckiego byli: dyplomata i były minister kultury Paweł Łatuszka oraz Wolha Kawalkowa, którą białoruskie KGB w nocy z piątku na sobotę zmusiło do wyjazdu do Polski.

Na końcu sali wszystkiemu przyglądał się młody chłopak Sciapan Puciła. To bloger Nexta, który w ostatnich miesiącach stał się chyba jednym z głównych wrogów reżimu. To w prowadzonych przez niego czatach w komunikatorze Telegram Białorusini skrzykują się na manifestacje. W ojczyźnie grozi mu do 15 lat więzienia. Większość z obecnych nie wiedziała, że jest na sali – miał maseczkę.

Opozycyjnego rządu w Warszawie nie będzie

Rozmówca „Rzeczpospolitej" z rządu zaprzecza wcześniejszym spekulacjom medialnym, że w otwartym Domu Białoruskim przy ul. Krynicznej mają powstawać „alternatywne struktury rządu Białorusi w Polsce".

Zaprzecza temu też Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Białoruski Dom w Warszawie, który wcześniej mieścił się mieszkaniu przy ul. Wiejskiej.

– Nie tworzymy żadnego alternatywnego rządu. Nikt o tym nawet nie mówi. Musimy zrobić wszystko, by doprowadzić do zmian wewnątrz Białorusi, by w naszym kraju odbyły się wolne demokratyczne wybory – mówi Zarembiuk „Rzeczpospolitej". – Dla mnie prezydentem jest Cichanouska, bo prawdopodobnie zwyciężyła w tych wyborach. Reżim spalił protokoły wyborcze, ale trwające od miesiąca protesty świadczą o jej zwycięstwie – dodaje.

W czasie, gdy Cichanouska przemawiała na Uniwersytecie Warszawskim, w Mińsku aresztowano prawnika Maksima Znaka – przedostatniego przebywającego na wolności i nie zmuszonego do imigracji członka prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Pozostała tylko noblistka Swiatłana Aleksijewicz, która w środę alarmowała, że nieznani ludzie próbowali dostać się do jej mieszkania. Zaprosiła do domu dziennikarzy. – Istnieje zagrożenie, że stracimy własne państwo – mówiła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA