fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Nizinkiewicz: Przyzwyczajenie się do nienormalności

Fotorzepa, Piotr Guzik
Polityczne wystąpienia z kościelnej ambony, wyciszanie afer, obietnice bez pokrycia, szkodliwe decyzje. Dziennikarze coraz łatwiej dają się władzy wodzić za nos.

Kolejne lata rządów PiS cechuje przesuwanie granicy tolerancji opinii społecznej. Rządzący, przy coraz mniejszej kontroli medialnej, przyzwyczajają Polaków do działań, które wcześniej nie były akceptowane. Część mediów pogodziła się testowaniem wytrzymałości społeczeństwa i bulwersujące decyzje obecnej władzy co najwyżej odnotowuje. Widać to doskonale choćby na przykładzie wydarzeń z ostatniego tygodnia.

Sprawie kilkunastu znanych osób, które zaszczepiły się poza kolejnością, media poświeciły dwa tygodnie. Sprawą Jadwigi Emilewicz, która obchodziła obostrzenia, media żyły ponad dobę. Posłanka nie została nawet usunięta z klubu parlamentarnego PiS. Z partii nie usunięto też większości polityków, którzy szczepili się poza kolejnością. Sprawę drążą nieliczne media.

Wielu spowszedniało też wykorzystywanie kościelnej ambony do partyjnych celów. – Być może są wśród państwa osoby, które obejrzały film o aferze Amber Gold. Doskonale pokazuje on, na czym polegał mechanizm rządzenia Polską w ciągu dziesięcioleci, które, mam nadzieję, skończyły się w roku 2015 – mówił w sobotę na zakończenie mszy w intencji swojej matki prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nabożeństwo było transmitowane przez TVP. Wicepremier Kaczyński przemawiał w kościele bez maseczki. Jak nazwać uprawianie polityki z ambony, i to podczas mszy w intencji rodzica? Dlaczego publiczna telewizja transmituje prywatną uroczystość? Część czwartej władzy przyzwyczaiła się do sojuszu tronu z ołtarzem. Brak stanowczej reakcji jest przyzwoleniem.

TK nie publikuje w przewidzianym terminie uzasadnienia do wyroku ws. aborcji? Wiele mediów przywykło do tego, że Trybunał pod wodzą „odkrycia towarzyskiego" prezesa PiS działa niczym na polityczne zawołanie władzy.

Podobnie jak do tego, że reformy Zbigniewa Zioby nie usprawniły prac wymiaru sprawiedliwości. Czas postępowań zamiast przyspieszyć, tylko się wydłużył, a w przydzielaniu spraw brakuje transparentności. Symbolem „reformy" jest fakt, że przez dwa lata w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza nie powstał nawet akt oskarżenia. Tymczasem resort sprawiedliwości, w którym wybuchała afera hejterska, przygotował projekt ustawy ws. wolności słowa w internecie.

Gdy zamykane są stoki, a otwierane szkoły, mało kto pyta już o podstawę decyzji, jak również o odpowiedzialność za brak szczepień dla nauczycieli, gdy szczepieni są prokuratorzy.

Jak podała „GW", na taśmach polityków PiS na Dolnym Śląsku słychać, jak mianowany przez ministra Michała Dworczyka pełnomocnik PiS w regionie jednoosobowo rozdziela dotacje ze środków państwowej Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. I co? Gdyby afera Rywina wydarzyła się dzisiaj w środowisku PiS, słynny producent byłby pewnie gwiazdą TVP, a sprawa zostałaby zamieciona pod dywan w 24 godziny.

Gdy PiS chce utrudnić dziennikarzom dostęp do akt umorzonych postępowań prokuratorskich, temat jest, ale jakby go nie było. Takich przypadków jest więcej.

„Reforma" mediów jest niepotrzebna. Część dziennikarzy poddaje się bez choćby jednego wystrzału. Stefan Kisielewski ujmował rzecz lapidarnie: „To, że jesteśmy w du... to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać." Tylko słowa Kisiela dotyczyły czasów słusznie minionych, a nie wolnej i demokratycznej Polski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA