Celem podwyżki, o którym mówi AOTMiT oraz Ministerstwo Zdrowia, jest zwiększenie dostępności wspomnianych metod dla pacjentów. Były wiceminister zdrowia, a obecny poseł PiS Janusz Cieszyński twierdzi jednak, że podwyżka nie wpłynie na wzrost liczby placówek ani na rozbicie koncentracji zabiegów. Jego zdaniem na wzroście skorzystają głównie lekarze, którzy już teraz na wykonaniu zabiegu kriolezji zarabiają nawet 3 tys. zł za godzinę.
Skąd biorą się tak wysokie zarobki wśród lekarzy?
Poseł zwraca uwagę, że tak wysokie zarobki są wynikiem obecnej wysokości wycen oraz koncentracji zabiegów w jednym miejscu. Jak przyznaje, ponad 75 proc. wszystkich zabiegów wykonują tylko 10 placówek w Polsce, a lekarz zarabiający wspomnianą kwotę wykonał w pierwszym półroczu 2025 roku blisko 40 proc. wszystkich zabiegów. Okazuje się, że w tym obszarze przez lata narosło sporo patologii, na które nikt nie reagował. Przyznają to sami dyrektorzy szpitali i lekarze, którzy wskazują na jeszcze jeden problem – na zabiegi z zakresu leczenia bólu kierowani są pacjenci, którzy niekoniecznie mają do tego wskazania.
Czytaj więcej
W 2025 r. Polacy wzywali pogotowie 5 mln razy. Nie każdy przypadek dyspozytorzy uznali za zasadny...
Z informacji, którymi dzieli się Rynek Zdrowia, wynika, że niektóre zabiegi neurolizy, kriolezji i termolezji są wykonywane nadmiarowo, a część osób jest na nie kierowana na podstawie błędnej kwalifikacji. Jedna z ekspertek w rozmowie z Rynkiem Zdrowia przyznała również, że jeśli te świadczenia były realizowane w szpitalu, ich wycena była dwukrotnie wyższa niż w warunkach ambulatoryjnych. W sprawie wysokich zarobków lekarzy wykonujących zabiegi Janusz Cieszyński wszczął kontrolę poselską.
Czytaj więcej: Ból w cenie premium. Kto skorzysta na nowych wycenach leczenia bólu?