Robert N., warszawski radca prawny, nie uniknie nagany. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego oddaliła we wtorek jego skargę kasacyjną na rozstrzygnięcie korporacyjnego sądu. Mecenasowi postawiono zarzut złamania jednego z przepisów kodeksu etyki. Chodzi o art. 38 pkt 1 i 2. Stanowią one, że radca, korzystając przy wykonywaniu zawodu z wolności słowa i pisma, nie może przekraczać granic określonych przepisami prawa i rzeczową potrzebą.

Poza tym nie może w swych zawodowych wystąpieniach grozić postępowaniem karnym lub dyscyplinarnym. Tymczasem Robert N. miał właśnie grozić koledze po fachu taką odpowiedzialnością. Obaj panowie byli obrońcami jednego oskarżonego. Drugi z obrońców reprezentował też inne osoby. N. podnosił, że takie działanie rodzi konflikt interesów. Odgrażał się też prawnikowi, że poinformuje o jego działalności sąd, że grozić mu będzie odpowiedzialność karna i dyscyplinarna.

Czytaj także:

SN: nagana dla radcy prawnego za opieszałość to kara adekwatna

Wyższy Sąd Dyscyplinarny Krajowej Izby Radców Prawnych utrzymał dla Roberta N. karę nagany. Niezadowolony z tego orzeczenia obwiniony wnosił o uniewinnienie lub uchylenie zaskarżonego orzeczenia. ID oddaliła jego kasację jako oczywiście bezzasadną.

Ostatecznie immunitet straciła we wtorek także sędzia Aleksandra M.-P. złapana na jeździe po pijanemu. Nie pomogło podważanie pomiarów alkomatu, kilka przeprowadzonych badań potwierdziło jazdę na podwójnym gazie. SA-SD we Wrocławiu uchylił sędzi immunitet. ID utrzymała decyzję w mocy.

Sygnatura akt: II DSI 34/20, II DO 21/20