Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie uwzględnił skargę na odmowę przyznania dotacji dla niepublicznego przedszkola w terminie wcześniejszym niż od początku następnego roku budżetowego.

Sprawa dotyczyła właścicielek prywatnego przedszkola. W kwietniu 2021 r. wystąpiły o zgodę na odstąpienie od terminu z art. 33 ust. 1 pkt 1 ustawy z 27 października 2017 r. o finansowaniu zadań oświatowych. Wyjaśniły, że wniosek o udzielenie dotacji z budżetu miasta na 2021 r. złożyły już we wrześniu 2020 r. Wtedy jednak – głównie przez pandemię – nie uzyskały wpisu do ewidencji z powodu braku potwierdzenia spełnienia bezpiecznych i higienicznych warunków w obiekcie. Opinie te zostały wydane dopiero w lutym 2021 r.

Właścicielki podkreśliły, że przedszkole ruszyło od marca 2021 r. Wówczas zapisanych było tam 26 uczniów, z czego 25 dotowanych przez gminę. W związku z tym wniosły o udzielenie dotacji z budżetu miasta od kwietnia 2021 r., tłumacząc, że bez niej nie są w stanie utrzymać placówki.

Prezydent zgody nie dał. Za niezasadne uznał bowiem dotowanie przedszkola z budżetu miasta we wnioskowanym terminie, gdy są wolne miejsca w placówkach samorządowych.

Czytaj więcej

Droga sądowa w sprawach roszczeń o zapłatę dotacji oświatowych

Kobiety zaskarżyły odmowę. I choć lubelski WSA już za pierwszym razem uwzględnił ich skargę, prezydent zdania nie zmienił. Ponownie odmawiając zgody, za niezasadne uznał dotowanie przedszkola przy deficycie w budżecie miasta na dotacje przysługujące z mocy prawa, zwłaszcza po wzroście liczby uczniów przedszkoli dotowanych w 2021 r. Dodatkowo sięgnął także po argument pandemiczny. Tłumaczył, że dochody uległy obniżeniu w związku z pandemią i udziałami w PIT oraz CIT. Prezydent wskazał ponadto, że miasto umożliwiło rodzicom uczniów punktu skarżących przystąpienie do rekrutacji w innych placówkach miejskich, czyli była możliwość zapewnienia im realizacji wychowania.

Właścicielki przedszkola ponownie zaskarżyły odmowę i znów wygrały. WSA drugi raz krytycznie odniósł się do twierdzenia, że w 2021 r. miasto dysponowało wolnymi miejscami w przedszkolach publicznych. Zdaniem sądu wolne miejsca w innych przedszkolach nie są bowiem żadnym argumentem dla odmowy przyznania dotacji. Tym bardziej że miasto jednocześnie wskazuje na braki w budżecie pieniędzy na dotacje przysługujące z mocy prawa i wzrost liczby uczniów przedszkoli dotowanych. To, zdaniem sądu, świadczy raczej o realnym problemie z zakwalifikowaniem się do takiej placówki, a już na pewno o obniżeniu jakości usług. Nie sposób więc uznać, że przedszkole niepubliczne (w założeniu mniej liczebne) nie musi funkcjonować w ramach systemu dotacyjnego. Zwłaszcza że ich zadania nie sprowadzają się tylko do wypełniania luk w systemie publicznych placówek, ale współkształtują określone standardy i – co najważniejsze – pozwalają opiekunom na dokonanie wyboru według istotnych dla nich kryteriów. Ich istnienie mieści się zatem w interesie lokalnej społeczności i przemawia za potrzebą wspierania przez samorządy.

Sądu nie przekonały też argumenty o brakach w budżecie, bo okoliczność ta nie została wsparta żadnym dowodem, choćby np. zestawieniem wysokości wpływów. Choć powszechnie wiadomo, że kraj był dotknięty pandemią i dokonano zmian, które doprowadziły do zmniejszenia się wpływów podatkowych do budżetów samorządowych. Jednak w sprawie nie wiadomo, jak to przełożyło się na sytuację samorządu, m.in. wzrost wydatków i poziom subwencji.

Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Lu 65/22