We wtorek doszło do najpotężniejszego ataku Rosji na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Jak to odczuwają mieszkańcy stolicy?

Od wczoraj (rozmawiamy w środę wieczorem – red.) prąd się pojawił, ale tylko na dwie godziny. Sytuacja w Kijowie jest bardzo trudna. System energetyczny jest zintegrowany, a najwięcej ucierpiała centralna i zachodnia część Ukrainy. Moja rodzina we Lwowie również nie ma prądu.

Czytaj więcej

Ciemność kojarzona z Kremlem. Moskwa chce pozostawić Ukraińców bez prądu, wody i ogrzewania

Pojawiały się informacje, że w niektórych miejscowościach kraju zabrakło też wody.

Jak brakuje prądu, to czasem dochodzi do przerwy w dostawach wody, spada ciśnienie. Najgorsza sytuacja jest na wyższych piętrach, gdzieniegdzie montują już specjalne pompy, które dostarczają wodę na górę.

Jak kijowianie radzą sobie bez prądu?

Jak ktoś mieszka we własnym domu, to kupuje generator prądu. W blokach kupują duże powerbanki, które są w stanie zasilać urządzenia nawet przez dziesięć godzin. Ładują je, gdy pojawia się zasilanie. Po rosyjskich atakach każdy radzi sobie jak może. Niektórzy kupują małe piecyki na drewno, które stawiają koło domu, by ugotować jedzenie. Inni zaopatrują się w kuchenki gazowe. Mieszkam w domu, więc nie mam problemu z ogrzewaniem. Ale w blokach ogrzewanie wyłączają, kiedy zanika prąd.

Nie można wykluczyć, że Rosja dopuści się kolejnych ataków. Do czego to zmierza? Jaki mają cel?

Myślę, że dalej będą niszczyć naszą infrastrukturę krytyczną. Po to, by wywrzeć presję na nas i zmusić do negocjacji. To się im nie uda, bo Ukraińcy są do tego przygotowani. Cześć ludzi wyjeżdża z Ukrainy, a ci, co pozostają, zaopatrują się w niezbędne rzeczy. Niektórzy szykują się do przeprowadzki i szukają sobie domki pod Lwowem czy Kijowem. Ale nie wszyscy mają taką możliwość.

Czy mówi się w Kijowie o ewakuacji miasta?

Myślę, że to nie jest w praktyce możliwe. Mieszka tu obecnie około 2,8 mln ludzi. Gdzie tych ludzi możemy ewakuować, jeżeli Rosja niszczy infrastrukturę krytyczną w całym kraju? Problem dotyczy wszystkich miast, nie tylko Kijowa. Nie ma takiego miasta, do którego możemy ewakuować ludzi i gdzie nie ma żadnych problemów.

Wygląda na to, że Moskwa próbuje sprowokować kolejną falę uchodźców z Ukrainy do UE.

Tak, w Moskwie chcą zmusić Ukraińców do ucieczki z kraju. Ale głównym celem jest rozpoczęcie negocjacji i zawieszenie broni kosztem okupowanych ukraińskich terytoriów. Rosjanie nie mają sukcesów na frontach wojny. Działają jak terroryści, uderzają w cywilów.

Sugeruje pan, że Ukraińcy nie poddadzą się nawet, jeżeli nie będą mieli prądu, wody i ogrzewania?

Trwa ludobójstwo narodu ukraińskiego. Rosja chce, by nas, Ukraińców, nie było. Nie mamy więc innego wyjścia, musimy walczyć. Musimy mocno wspierać armię i nasze społeczeństwo. I to właśnie robimy. Jestem obecnie w parlamencie, mamy obrady, pracujemy. Prąd w Radzie Najwyższej na razie jest.