O sposobie na odzyskanie Tupolewa mówił tygodnikowi "Wprost" minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.
Do tej pory Rosja nie chce zwrócić wraku, bo wciąż prowadzi własne śledztwo w sprawie katastrofy, ale w związku z również trwającym śledztwem w Polsce obawia się "manipulacji materiałem dowodowym" - jak to określił minister Czaputowicz.
Podczas rozmowy w Helsinkach strona polska wyszła z propozycją, aby wrak wrócił do Polski, ale pozostał pod specjalnym nadzorem Rady Europy, która byłaby gwarantem jego nienaruszalności. Wrak byłby również dostępny dla Rosjan, gdyby wymagało tego prowadzone przez nich śledztwo.
Ponieważ - jak powiedział. Czaputowicz "Wprost" - "nie doszło do zbliżenia stanowisk", Polska przedłożyła raport Radzie Europy, licząc na "dalsze zaangażowanie tej organizacji w starania o zwrot własności oraz w zakresie ochrony i dostępu do miejsca katastrofy.
Czaputowicz podkreśla jednak, że nie oznacza to pata w kwestii zwrotu tupolewa, ponieważ w ciągu ostatniego roku polscy prokuratorzy mieli dostęp do wraku i możliwość "wielodniowych badań", a rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w tej sprawie dowodzi, ze społeczność międzynarodowa jest po stronie Polski.
Czaputowicz pytany, czy zatrudnienie jego, osoby spoza twardej polityki, osiągnęło cel, jakim było uspokojenie emocji wokół polskiej polityki zagranicznej, odparł:
- Myślę, że tak. Opozycja lansowała wizję Polski pod rządami PiS jako kraju izolowanego na arenie międzynarodowej. Dziś Polska jest postrzegana jako ważny kraj UE, rozwijający się pod względem gospodarczym, którego rzad ma stabilne poparcie społeczne.