W sprawach tarczy idzie nieźle – zapewniał premier, udając się wczoraj wieczorem do Belwederu na spotkanie z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Rozmowa trwała ponad dwie godziny. Zaproszenie wystosował prezydent, który chce na bieżąco śledzić postępy w negocjacjach z Amerykanami. – Ostatnio przepływ informacji się nieco poprawił – mówi „Rz” prezydencki minister Michał Kamiński.
Jak poszła wczorajsza rozmowa? Nie wiadomo. Tusk opuścił Belweder bez słowa. Zaraz po nim do prezydenta przyjechali szefowa jego kancelarii Anna Fotyga i właśnie Kamiński. Wiadomo tylko, co premier zamierzał powiedzieć prezydentowi. – Był entuzjastą tarczy, więc chcę wyjaśnić prezydentowi, dlaczego warto tak twardo stawiać polski interes, polskie bezpieczeństwo na pierwszym miejscu – zapowiadał Tusk.
Spotkanie w Belwederze zorganizowano kilka godzin po powrocie Radosława Sikorskiego z USA. Szef MSZ półtorej godziny relacjonował premierowi swą wizytę. W Waszyngtonie spotkał się m.in. z amerykańską sekretarz stanu Condoleezzą Rice, której zaproponował kompromis. Dał jej do zrozumienia, że za zgodę na umieszczenie w naszym kraju elementu tarczy antyrakietowej rząd oczekuje stałej obecności w Polsce baterii rakiet Patriot. Mogą pozostawać pod dowództwem USA.
Minister rozmawiał także z kandydatami na prezydenta USA. Od republikańskiego senatora Johna McCaina usłyszał zapewnienie, że „będzie wspierał polskie żądania”.
We wtorek Rice podpisała w Czechach umowę o budowie radaru wczesnego ostrzegania. Wywołało to ostrą reakcję Rosji. – Udzielimy odpowiedzi nie środkami dyplomatycznymi, lecz militarno-technicznymi – ogłosił Kreml. Condoleezza Rice stwierdziła, że jest rozczarowana tym stanowiskiem.
Zdaniem polskiego rządu te pogróżki to dowód, że Polska ma prawo domagać się od USA „realnego wzmocnienia bezpieczeństwa kraju”. – Te rosyjskie pomruki są dla mnie koronnym dowodem, iż nie można stosować zasady, że realizuje się oczekiwania amerykańskie, nie uwzględniając ich skutków dla polskiego bezpieczeństwa – stwierdził marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
– Jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną w stosunkach międzynarodowych, aby jedno państwo groziło drugiemu sankcjami militarnymi za akty, które nie mają charakteru agresji – podkreślał zaś Kamiński.
Amerykanie dementowali wczoraj informacje o rzekomym zerwaniu negocjacji z Polską. – To bzdura. Wiadomość w stu procentach fałszywa – powiedział zastępca sekretarza stanu USA Daniel Fried. Polscy i amerykańscy dyplomaci dają do zrozumienia, że rozmowy jeszcze w lipcu zakończą się porozumieniem. Na wszelki wypadek prezydent zrezygnował z zaplanowanego na dziś i jutro wyjazdu do Jałty.
—pap
masz pytanie, wyślij e-mail do autora w.lorenz@rp.pl