Do kraju przyleciały już ciała 67 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. W trakcie transportu boeingiem C-17 ze względów sanitarnych znajdowały się w zanitowanych sarkofagach. Zostały włożone do drewnianych trumien zakupionych we Włoszech, które do Moskwy trafiły przez Warszawę.
– Zależało nam, aby wszystkie trumny były jednakowe, przystosowane do transportu lotniczego, z metalowym wkładem i aby można je było jak najszybciej dostarczyć – mówi ppłk Andrzej Lis, rzecznik Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. – Znaleźliśmy tylko jedną firmę, która spełniłaby te oczekiwania.
Po wylądowaniu boeinga C-17 na Okęciu trumny okrywane są biało-czerwonymi flagami. Powitanie zmarłych odbywa się w asyście orkiestry Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego.
Usługę przywiezienia z lotniska i zaopiekowania się zmarłymi na Torwarze zlecono Miejskiemu Przedsiębiorstwu Usług Komunalnych w Warszawie. – Nie posiadamy 30 karawanów, więc wynajęliśmy brakujące pojazdy wraz z personelem z firm pogrzebowych ze stolicy, Iławy, Legionowa, Pruszkowa i Łodzi – mówi dyrektor Grażyna Rogozińska.
W środę doszło do zamieszania, bo jeden z karawanów zniknął w drodze na Torwar. Okazało się, że od kolumny odłączył się samochód wiozący zwłoki ks. ppłk. Jana Osińskiego. To rodzina zdecydowała się zabrać jego ciało. Inni, przede wszystkim organizujący pogrzeby poza Warszawą, także zgłaszają się po najbliższych. – Trumny są wydawane rodzinom – wyjaśnia Beata Skorek z Centrum Informacyjnego Rządu.