Reklama
Rozwiń
Reklama

Pani le Pen bez szans

Szefowa FN nie zostanie prezydentem – mówi politolog Pierre Martin

Publikacja: 10.03.2011 20:22

Marine Le Pen

Marine Le Pen

Foto: AFP

Rzeczpospolita: W wyborach w 2012 roku na Marine Le Pen chce głosować co czwarty Francuz...



Pierre Martin:

Do wyborów prezydenckich pozostało jeszcze 14 miesięcy. Rzeczywiście sondaże wskazują, że Marine Le Pen cieszy się obecnie największym poparciem wyborców. Nie przesądza to jednak o wyniku głosowania w 2012 roku. Panika w obozie rządzącym ma zupełnie inne podłoże. Chodzi o niski poziom poparcia dla prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, który jest w tej chwili najmniej popularnym politykiem  we Francji. I nie wygląda na to, by miało się to zmienić. W tym miesiącu odbędą się wybory lokalne, gdzie z każdego kantonu wybierany jest jeden przedstawiciel do rad departamentów. Niektórzy kan- dydaci rządzącej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) prowadzą kampanię w sposób neutralny, czyli udają, że są bezpartyjni. Reputacja ekipy rządzącej jest tak zła, że boją się, iż przynależność do partii Sarkozy’ego zaszkodzi im przy urnach.

Reklama
Reklama



Czyli nacjonalistyczny Front Narodowy Le Pena korzysta na słabości rządzącej prawicy?

We Francji panuje teraz klimat „odrzucania władzy”. Ludzie chcą głosować na przewodniczącą FN, bo są rozczarowani Sarkozym. Siłą Marine Le Pen jest słabość Sar- kozy’ego. Jest jednak jeszcze jeden powód: Sarkozy począwszy od przemówienia  w Grenoble 30 lipca ubiegłego roku zaostrzył ton wobec imigrantów. Rozpętał debatę na temat tożsamości narodowej. Wprowadzono zakaz noszenia burek islamskich w miejscach publicznych. To tematy, które na ogół są domeną partii Le Pena. Sarkozy sam więc dokonał przesunięcia na prawo.W listopadzie ostatni ministrowie kojarzeni z centrum opuścili rząd, w tym Jean-Louis Borloo. Równocześnie Francja całkowicie się skompromitowała na arenie międzynarodowej w związku z podejrzanymi wakacjami polityków u arabskich dyktatorów. Musiała ustąpić szefowa dyplomacji. Nigdy głos Francji w świecie nie był tak słaby jak teraz. Wyborcom trudno to zaakceptować. Słaby prezydent mówi o sile, o bezlitosnym tropieniu przestępców i wydalaniu imigrantów. To mało wiarygodne. Prawicowe skrzydło wyborców UMP woli więc panią Le Pen. Ona mówi to samo, ale jest przy tym wiarygodna.

Czy na słabości prawicy nie powinna korzystać raczej Partia Socjalistyczna?


Reklama
Reklama


Socjaliści nie potrafią się w tej sytuacji odnaleźć. Wciąż nie ustalili, kto ma kandydować w 2012 roku  Szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn czy przewodnicząca partii Martine Aubry. Nie mają kandydata, więc nie mogą zyskać na słabości prawicy. Sarkozy i Le Pen już dawno rozpoczęli kampanię prezydencką. Trudno, by wyborcy wiązali obecnie jakieś większe nadzieje z socjalistami, którzy są skłóceni i podzieleni. 



A jeśli Marine Le Pen zostanie prezydentem w 2012 roku?


Reklama
Reklama


To bardzo mało prawdopodobne i mówię to z pełnym przekonaniem. Marine Le Pen nie zostanie prezydentem, bo podobnie jak jej ojciec Jean-Marie Le Pen w 2002 roku nie wygra drugiej tury. Nie może jej wygrać, bo nikt poważny jej nie poprze. FN to partia bez sojuszników, kompletnie odizolowana od reszty sceny politycznej. Jeśli więc Marine nawet wygra pierwszą turę, to w drugiej będzie miała przeciwko sobie kandydata UMP czy PS. Naród się zmobilizuje i odda głos na jednego z nich. 25 procent poparcia nie wystarczy, bo to oznacza, że 75 procent jest przeciwko niej. W czasach IV Republiki partia komunistyczna miała stale 25 procent poparcia, a mimo to ciągle była w opozycji. Bo nikt nie chciał z nią wejść w koalicję. Tak samo jest z FN. To poważna siła, która jest jednocześnie bezsilna.



We Francji ta „bezsilna siła” wywołuje jednak spory strach.

Reklama
Reklama



Dla większości Francuzów widmo Marine Le Pen na stanowisku głowy państwa jest rzeczywiście przerażająca. FN  wywodzi się z najgorszych nacjonalistycznych tradycji reżimu Vichy. To mieszanka skrajnego antykapitalizmu i elementów naro- dowych. Czysty populizm. Zawsze gdy we Francji następuje kryzys polityczny i gospodarczy, takie ugrupowania zyskują poparcie. Front Narodowy na pewno jednak nie jest dobrą alternatywą dla głównych partii politycznych.

— rozmawiała Aleksandra Rybińska

Pierre Martin jest badaczem w Krajowym Centrum Badań Naukowych (CNRS) i wykłada w Instytucie Nauk Politycznych w Grenoble

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama