Reklama

Wciąż nie wiadomo, czemu kontroler podawał błędne dane

Nie wiadomo, dlaczego rosyjski kontroler podawał błędne informacje o kursie i ścieżce schodzenia. Brak też ekspertyzy dotyczącej zaniku zasilania w samolocie

Publikacja: 29.07.2011 21:43

Wciąż nie wiadomo, czemu kontroler podawał błędne dane

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński



Pełna treść raportu końcowego

Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego w opracowanym raporcie stwierdziła, że rosyjscy kontrolerzy z lotniska Siewiernyj kilkakrotnie wprowadzili w błąd załogę polskiego Tu-154M.

Eksperci nie odpowiedzieli jednak na kluczowe pytanie w tej sprawie: dlaczego Rosjanie przekazywali polskim pilotom błędne informacje, potwierdzając, że są na dobrej ścieżce podejścia do lądowania. Przy braku systemu precyzyjnego naprowadzania informacje od kontrolerów były niezmiernie istotne dla prawidłowego wykonania lądowania.

Kwestia nieprawidłowych informacji z wieży prawdopodobnie nigdy nie zostanie do końca wyjaśniona. Powód? Brak filmu wideo rejestrującego to, co działo się 10 kwietnia na wieży lotniska Siewiernyj w Smoleńsku. A kamera powinna nagrywać to, co na ekranie radarów widział kontroler sprowadzający tupolewa.

Brakuje filmu, który miał pokazać, co działo się na wieży lotniska Siewiernyj

Reklama
Reklama

Rosjanie wskazywali, że powodem braku filmu było „skręcenie (zwarcie) przewodów pomiędzy kamerą a magnetowidem". Jednak w piątek polscy eksperci przyznali, że sprawa nie jest tak oczywista.

– Pierwsza informacja od Rosjan wskazywała, iż przekazano zapis prokuraturze, druga była inna, że nie zachowało się nic – mówił Maciej Lasek, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Zachowanie strony rosyjskiej może więc budzić wątpliwości. Nie wiadomo jednak, czy kontrolerzy świadomie podawali załodze fałszywe dane, czy też zawiniły urządzenia wieży. – Nie zajmujemy się hipotezami, których nie możemy zweryfikować – podkreślił Lasek. Dodał, że kierownik systemu lądowania Wiktor Ryżenko zeznał, iż sprawdzał urządzenia i uznał, że są sprawne.

Komisja nie rozwiała również wątpliwości związanych z tym, że przy tak trudnych warunkach atmosferycznych kontrolerzy nie wydali decyzji o zamknięciu lotniska.

Czy faktycznie chodziło tylko o obawę przed podjęciem decyzji, czy było to stanowisko przekazane kontrolerom przez osobę z zewnątrz? Zresztą wątek ewentualnych nacisków wywieranych na kontrolerów lotniska Siewiernyj został ujęty w raporcie bardzo ogólnie.

Niewyjaśnionych kwestii jest jednak więcej. W dalszym ciągu nie wiadomo oficjalnie, co było przyczyną utraty zasilania przez Tu-154M kilka sekund przed katastrofą, gdy samolot był jeszcze w powietrzu. Nastąpiło to zaraz po uderzeniu skrzydła samolotu w brzozę. Eksperci komisji tłumaczyli wczoraj, że od tego momentu postępowała destrukcja maszyny. Ale ostateczną odpowiedź ma dać dopiero ekspertyza, którą zamówiła prowadząca śledztwa w sprawie okoliczności katastrofy Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Reklama
Reklama

Polscy eksperci zakończyli swoje prace, mimo że do dziś strona rosyjska nie przekazała nie tylko wraku samolotu, ale również oryginałów czarnych skrzynek i niektórych dokumentów. Wśród nich części sporządzonych już ponad rok temu protokołów z sekcji zwłok ofiar tragedii. Te, które trafiły do Polski, były kwestionowane przez niektóre rodziny.

Komisja nie wyjaśniła też podanej w raporcie MAK informacji o 0,6 promila alkoholu we krwi obecnego w kokpicie gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych.

 

 

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama