Reklama

Najcenniejsza jest jedność

Takiej groźby podziału Zachodu w polityce wobec Rosji jeszcze nie było. Merkel i Obama starali się mu zapobiec.

Aktualizacja: 10.02.2015 06:45 Publikacja: 09.02.2015 23:01

Najcenniejsza jest jedność

Foto: AFP

Poniedziałkowa wizyta kanclerz w Waszyngtonie była planowana od dawna. Dopiero w ostatnich dniach okazało się, że przypadnie w zupełnie wyjątkowym momencie. W środę Merkel i François Hollande muszą zdecydować, czy polecieć do Mińska i pójść na daleko idące ustępstwa wobec Putina, aby zapobiec otwartej wojnie na Ukrainie. A zaraz potem amerykański prezydent podejmie decyzję o  tym, czy przekazać broń Ukraińcom. Potencjalnie polityka Ameryki i Europy wobec Rosji może więc pójść w całkowicie odmiennym kierunku. A to oznaczałoby dla Kremla spektakularne zwycięstwo.

Dlatego obaj przywódcy robili wczoraj wszystko, aby pokazać, że działają razem.

– Zdecydowaliśmy się raz jeszcze spróbować rozwiązać ten konflikt środkami dyplomatycznymi, bo stawka jest ogromna – przekonywała Angela Merkel. – Pokoju w Europie nie da się utrzymać, jeśli nie będą przestrzegane granice. A Rosja złamała tę zasadę dwa razy: na Krymie i w Donbasie – dodała kanclerz. Ale zapewniła też: jeśli się okaże, że wynegocjować porozumienia się nie da, wówczas Ameryka i Europa razem rozpoczną konsultacje, co dalej.

Barack Obama chciał pokazać, że jego rozumowanie jest zbieżne.

– Od początku tego konfliktu szanse na militarne pokonanie Rosji są niewielkie ze względu na długą granicę z Ukrainą i ogromny potencjał rosyjskiego wojska – przyznał prezydent. Ale jego zdaniem, jeśli Putin nie doszedł jeszcze do wniosku, że koszty konfliktu dla jego kraju są zbyt wysokie, „wówczas trzeba będzie rozważyć inne środki", które te koszty podwyższą, w tym dostawy broni. Prezydent podkreślił jednak, że decyzja w tej sprawie nie zapadła i nie zostanie przez niego podjęta przed zakończeniem francusko-niemieckiej ofensywy dyplomatycznej oraz bez konsultacji „z europejskimi sojusznikami".

Reklama
Reklama

Obama zapowiedział także, że są finalizowane prace nad nowym pakietem finansowym z udziałem MFW i UE, które „dadzą Ukrainie przestrzeń dla kontynuowania reform".

– Jeśli ukraińska gospodarka nie osiągnie sukcesu, utrzymanie niepodległości kraju też nie będzie możliwe – dodał Obama.

Koce to za mało

Za uzbrojeniem Ukraińców opowiada się 12 republikańskich i demokratycznych senatorów oraz przeszło 30 członków Izby Reprezentantów.

– Do tej pory dostarczaliśmy Ukraińcom koce. Ale kocami nie wygra się z rosyjskimi czołgami – apeluje senator John McCain, jeden z najbardziej wpływowych amerykańskich polityków.

Jednak odmiennego zdania są zarówno Angela Merkel, jak i prawie wszyscy przywódcy Europy. – Ten konflikt da się rozwiązać tylko środkami politycznymi – zapowiedziała przed spotkaniem z Obamą pani kanclerz.

Andrew Michta, ekspert waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), ostrzega w rozmowie z „Rz", że spór dotknął już bezpośrednio NATO.

Reklama
Reklama

– Kraje sojuszu spierają się, jakie są granice dopuszczalnej interwencji w obronie Kijowa. Choć Ukraina nie należy do NATO, to Putin przejął inicjatywę i wykorzystuje ten konflikt, aby przetestować jedność paktu – ostrzega Michta.

Zdaniem Frances Burwell, wiceprzewodniczącej jednego z najważniejszych waszyngtońskich instytutów Atlantic Council, prezydent w ciągu najbliższych dni podejmie decyzję o dostarczeniu broni Ukrainie tylko pod dwoma warunkami.

– Pierwszym jest upadek francusko-niemieckiej inicjatywy dyplomatycznej. Drugim – uzyskanie od niemieckiej kanclerz zapewnienia, że sprzedaż amerykańskiej broni nie zantagonizuje na tyle europejskich sojuszników, aby w lipcu nie zdołali się oni porozumieć w sprawie przedłużenia sankcji wobec Rosji – mówi „Rz" Burwell. – Obama zdaje sobie sprawę, że europejskie sankcje są na razie najbardziej skutecznym środkiem nacisku na Kreml – dodaje.

Zdaniem agencji Reuters w czasie rozmów w Moskwie w miniony piątek Merkel powiedziała Putinowi, że nie zrobi wszystkiego, aby powstrzymać  ewentualną decyzję Białego Domu o sprzedaży broni.

– Jeśli w środę nie dojdzie do porozumienia z Putinem, kanclerz jest też gotowa wymusić wprowadzenie przez Radę UE sankcji obejmujących całe sektory rosyjskiej gospodarki. To dla niemieckiego przemysłu poważny koszt, ale rząd ma wciąż możliwość utrzymania inicjatywy w tej sprawie – powiedziała „Rzeczpospolitej" Heike MacKerron, prezes berlińskiego oddziału German Marshall Fund.

Obama liczy na Europę

Przywódcy Unii spotykają się w czwartek w Brukseli, dzień po ewentualnych rozmowach w Mińsku. Do tej pory niektóre kraje, np. Grecja, Cypr, Austria czy Węgry, były jednak przeciwne zaostrzeniu sankcji. Ale teraz mogą się zgodzić, bo to by zmniejszyło prawdopodobieństwo zgody Obamy na dostarczenie broni dla Kijowa. Tym bardziej że prezydent do takiej decyzji wciąż nie jest do końca przekonany.

Reklama
Reklama

– Stanowisko części senatorów i kongresmenów nie jest reprezentatywne dla amerykańskiego społeczeństwa, które w większości chce uniknąć angażowania kraju w kolejną wojnę. Obama bierze to pod uwagę, tym bardziej że główną kandydatką demokratów w wyborach prezydenckich 2016 roku będzie Hillary Clinton, była sekretarz stanu. Dlatego prezydent jest całkiem zadowolony, że Europejczycy wzięli na siebie zadanie negocjowania z Putinem – dodaje MacKerron.

Kreml: strefa neutralna

Te rachuby może jednak pokrzyżować kształt porozumienia w Mińsku. Wiele wskazuje bowiem na to, że Niemcy i Francuzi mogą w nim zgodzić się na zbyt poważne z perspektywy Waszyngtonu ustępstwa.

– Obawiam się wymuszenia takiej federalizacji ukraińskiego państwa, która de facto da Rosji możliwość wpływania na strategiczne decyzje Ukrainy. To byłby precedens: narzucenie siłą zmian konstytucyjnych suwerennemu państwu, którego żyrantami byliby Niemcy i Francuzi – ostrzega Michta.

Występując we francuskiej telewizji, François Hollande zasugerował możliwość uznania szerokiej autonomii dla Donbasu. – To są ludzie, którzy prowadzili ze sobą wojnę. Trudno teraz oczekiwać, że będą ze sobą żyli razem – oświadczył.

Putin przesłał do Paryża i Berlina dziewięciostronicowy plan pokojowy, który zakłada także uznanie przez Kijów zdobyczy terytorialnych już po pierwszym porozumieniu w Mińsku z września ub.r. Takie rozwiązanie może uwzględniać pomysł stworzenia szerokiej (50–70 km) strefy neutralnej, o którym mówił Hollande.

Reklama
Reklama

Czy tak daleko idące ustępstwa wobec Putina byłyby do zaakceptowania dla Baracka Obamy?

– Wiele będzie zależało od tego, co powie prezydent Poroszenko. Jeśli uzna, że Ukraina została zdradzona przez Zachód, Obamie będzie trudno firmować ewentualne porozumienie zawarte przez Merkel i Hollande'a w Mińsku – mówi Burwell.

Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Wydarzenia
Totalizator Sportowy ma już 70 lat i nie zwalnia tempa
Polityka
Andrij Parubij: Nie wierzę w umowy z Władimirem Putinem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama