Kreml odrzucił ofertę administracji prezydenta George’a W. Busha dotyczącą tarczy antyrakietowej. Zdaniem większości ekspertów przedstawione w zeszłym tygodniu propozycje zawierały ofertę inspekcji w bazach, które miałyby powstać w Polsce i Czechach.
Już w weekend szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow po spotkaniu z amerykańską sekretarz stanu Condoleezzą Rice mówił, że Amerykanie nie zaproponowali nic nowego. Wczorajsza reakcja nie pozostawia złudzeń, że Rosjanie wolą poczekać na dalsze rozmowy o tarczy na nowego prezydenta USA, licząc, że przekonają go do rezygnacji z tego projektu.
– Zgody na te propozycje nie damy, będziemy rozmawiać z nową administracją – powiedział przedstawiciel Kremla, którego cytują trzy główne rosyjskie agencje. Jego zdaniem administracja Busha chce postawić nowego prezydenta przed faktem dokonanym.
– Chce, by się znalazł w sytuacji bez wyjścia, by to on ponosił odpowiedzialność za to, co bez niego tu wydumali – mówi przedstawiciel władz.
W dzień zwycięstwa Baracka Obamy w wyborach prezydenckich w USA rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew zapowiedział, że w odpowiedzi na tarczę Rosja rozmieści rakiety krótkiego zasięgu w obwodzie kaliningradzkim. Rosyjski ambasador przy UE Władimir Czyżow przyznał wczoraj, że miał to być sygnał dla przyszłego przywódcy Ameryki. – Dobrze, aby prezydent wiedział, jakiej reakcji spodziewać się po Rosji – mówił Czyżow.