13 górników, w tym 12 Polaków zginęło, 10 osób zostało rannych po wybuchu metanu, do którego doszło kilka dni temu w kopalni węgla kamiennego w miejscowości Stonawa w powiecie Karwina w Czechach.
- Niestety takie sytuacje mają miejsce, to są tragiczne momenty w historii górnictwa. One się zdarzają i w Polsce i w Czechach. Współczesna nauka i technika nie radzi sobie ze wszystkimi zagrożeniami - mówił Janusz Steinhoff, były minister gospodarki i wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, podczas rozmowy z Pawłem Rożyńskim w programie #RZECZoPOLITYCE. - Schodzimy coraz głębiej pod ziemię, mamy do czynienia z nadkoncentracją górniczych zagrożeń. Większość polskich kopalń to są kopalnie nie tylko metanowe, ale też takie, w których występuje zagrożenie tąpnięciami. Wszystko to wpływa na poziom bezpieczeństwa. Choć trzeba mieć świadomość, że z biegiem lat ten poziom jest coraz wyższy – dodawał Steinhoff.
Prawie co trzeci ankietowany (31 proc.) wskazał, że najważniejszą przyczyną katastrof w górnictwie jest lekceważenie przepisów bezpieczeństwa. Częściej niż co czwarty respondent (27 proc.) wskazał na wydobycie w zbyt trudnych warunkach. Na ludzkie błędy wskazało 13 proc. badanych, a na przestarzały sprzęt – 11 proc.
- Mężczyźni częściej wskazują na lekceważenie przepisów bezpieczeństwa (34 proc. vs 29 proc. kobiet), kobiety zaś na ludzkie błędy (14 proc. vs 12 proc. mężczyzn). Częściej łamanie przepisów bezpieczeństwa jako przyczyny katastrof w górnictwie wskazują osoby powyżej 50 lat (34 proc.), badani o wykształceniu wyższym (35 proc.), dochodzie netto od 2001 do 3000 zł (39 proc.) oraz ankietowani z miast od 20 do 99 tys. mieszkańców (34 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.