Sprawę zaniedbań biskupa Jana Wątroby opisywaliśmy w styczniu 2026 r. Bohaterka naszego artykułu, Monika, była bezwzględnie wykorzystywana przez księdza z diecezji rzeszowskiej przez kilka lat. Jej gehenna zaczęła się, jak miała 12 lat. Gdy udało jej się uwolnić, zaczęła walczyć o sprawiedliwość.

Upór pokrzywdzonej, sprawca ukarany

Kościół długo udawał, że sprawy nie ma, ale w końcu sprawcę ukarał. Problem w tym, że kara spotkała sprawcę dopiero w 2024 r., gdy tymczasem biskupi rzeszowscy o jego poczynaniach w odniesieniu do Moniki wiedzieli co najmniej od 2011 r. – biskup Jan Wątroba dowiedział się o niej w drugiej połowie 2013 r. od pokrzywdzonej, kilka miesięcy po objęciu urzędu ordynariusza rzeszowskiego. I nic w sprawie nie zrobił… Tylko upór Moniki oraz pomagających jej osób sprawiły, że sprawcę ostatecznie ukarano.

Czytaj więcej

Ksiądz wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. 40 lat krzywdy, zmowa i zaniedbania

W 2021 r. zawiadomienie o możliwych zaniedbaniach biskupa Wątroby w tej właśnie sprawie trafiło do Watykanu. Jej wyjaśnienie zlecono abp. Adamowi Szalowi z Przemyśla. W ub. roku sam biskup Wątroba przyznał w rozmowie ze mną, że wie o trwającym postępowaniu, ale żadnych decyzji ze strony Stolicy Apostolskiej nie dostał.

– To wasz artykuł przyczynił się do tego. Gdyby nie to, to stałabym dalej w miejscu – mówi nam pani Monika. 

Dykasteria: sprawcę należało wydalić

Informując w środę o wyznaczeniu dla diecezji rzeszowskiej biskupa koadiutora, którym został bp Krzysztof Chudzio z Przemyśla, nie podano żadnych powodów takiej decyzji. Koadiutora, czyli biskupa z prawem następstwa wyznacza się zazwyczaj w sytuacji, gdy obecny ordynariusz nie może poradzić sobie z obowiązkami np. z powodu choroby. – Taka sytuacja w Rzeszowie nie występuje. Biskup Wątroba ma 72 lata, jest w bardzo dobrej formie. Wyznaczenie mu koadiutora jest zatem efektem postępowania Stolicy Apostolskiej. Swego rodzaju karą – mówi mi jednej z moich informatorów.

Czytaj więcej

Był molestowany przez księdza. Teraz żąda 20 mln zł od Archidiecezji Krakowskiej

O tym, że biskupa Wątrobę spotkała kara może świadczyć coś jeszcze. Ksiądz Edmund – sprawca krzywdy pani Moniki – został ukarany w marcu 2024 r. O nałożonych na niego sankcjach poinformowano go na początku kwietnia tegoż roku, ale stosowne dokumenty wysłano do Watykanu dopiero w grudniu, gdy upomniała się o nie Dykasteria Nauki Wiary. W związku z tym – jak twierdzą moje watykańskie źródła – zwróciła ona biskupowi Wątrobie uwagę na to, że krzywdzenie Moniki przez księdza Edmunda trwało bardzo długo, czyny jakich się dopuścił były bardzo poważne i w zasadzie należało go wydalić ze stanu duchownego. Ponieważ jednak dokumenty zostały wysłane z opóźnieniem, dykasteria nie mogła już zmienić podjętej w Polsce decyzji. – Biskupowi przypomniano, że w tej sytuacji musi objąć księdza Edmunda nadzorem, by przestrzegał kar – mówi nasz informator. Tymczasem w styczniu 2026 r. pisaliśmy w „Plusie Minusie”, że ksiądz Edmund bierze udział w publicznych wydarzeniach – a tego mu zakazano. Oznacza to, że biskup nie objął go należytym nadzorem.

Nie pierwszy biskup ukarany przez Watykan

Wyznaczenie koadiutora w ramach sankcji nie jest sytuacją w polskim Kościele odosobnioną. Gdy w 2020 r. pojawiły się zarzuty zaniedbań pod adresem abp. Wiktora Skworca, ówczesnego metropolity katowickiego, ich wyjaśnienie powierzono metropolicie krakowskiemu. Ten w 2021 r. przesłał swoje ustalenia do Watykanu. W efekcie abp Skworc poprosił o koadiutora, zrezygnował z funkcji w Konferencji Episkopatu Polski, a także zobowiązał się wesprzeć finansowo wydatki diecezji tarnowskiej związane ze sprawami wykorzystania seksualnego.

Ukaranie biskupa, który dopuścił się zaniedbań przy wyjaśnianiu spraw związanych z wykorzystaniem seksualnym małoletnich, jest możliwe od 2019 r., gdy papież Franciszek ustanowił specjalne normy w tym zakresie. Od tego czasu postępowaniami objęto co najmniej 20 polskich biskupów. Większość z nich ukarano.

Czytaj więcej

Ksiądz Surgent przez lata krzywdził dzieci. Czy kardynał Wojtyła mógł go powstrzymać?