Sprawa Szpitala Południowego przestała być wyłącznie historią jednego samorządowca i lekarza. Zdaniem Artura Bartkiewicza próba sprowadzenia całej afery do osoby Dawida Kacprzyka jest dużym uproszczeniem, bo szpital funkcjonował pod nadzorem władz miasta i struktur politycznych Koalicji Obywatelskiej. – Jeżeli czynimy głównym winnym Dawida Kacprzyka, to trochę tak, jakbyśmy mówili, że w słynnej aferze taśmowej to Marek Falenta wszystko zorganizował i na pewno nikogo więcej przy tym nie było – mówi Bartkiewicz.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Mec. Jacek Dubois: Pan Emil Jędrzejewski musi się liczyć z procesem karnym

Szef wydawców strony głównej rp.pl zwraca uwagę, że Kacprzyk nie działał w próżni, a jego kariera polityczna i zawodowa rozwijała się w strukturach partii rządzącej Warszawą. Pojawiają się więc pytania o nadzór nad miejskimi placówkami oraz o to, kto wiedział o nieprawidłowościach.

Odpowiedzialność polityczna czy tylko kozioł ofiarny?

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest kwestia odpowiedzialności politycznej za sytuację w szpitalu. Gość podcastu podkreśla, że nie wystarczy wskazać jednego winnego, jeśli zawiodły również mechanizmy kontroli.

– Nie da się zrzucić całej odpowiedzialności na Dawida Kacprzyka – mówi Bartkiewicz. W rozmowie pojawia się również temat błędów systemowych. Szczególne kontrowersje budzi fakt, że koordynatorem SOR-u został bardzo młody lekarz będący w trakcie specjalizacji. – Lekarz w tym momencie, kiedy robi specjalizację, powinien się przede wszystkim uczyć i przyuczać, a nie kierować oddziałem ratunkowym – mówi Artur Bartkiewicz, powołując się na ekspertów w dziedzinie ochrony zdrowia.

Czytaj więcej

Kataryna: Donald Tusk powinien przeprosić miliony frajerów wypychanych z kolejek do lekarza

Bartkiewicz zwraca też uwagę na niepokojące mechanizmy funkcjonowania systemu, które pozwalają lekarzom formalnie pracować w wielu miejscach jednocześnie. Zdaniem rozmówcy obecny kryzys może stać się impulsem do rozpoczęcia poważnej debaty o zmianach w systemie ochrony zdrowia i większej transparentności wynagrodzeń. – Nie chodzi o to, żeby lekarzom zabraniać dużo zarabiać, ale żeby oni zarabiali w sposób transparentny – podkreśla gość podcastu.

Odebranie Orderu Orła Białego nie załatwiło niczego w relacjach Polski z Ukrainą

W drugiej części podcastu rozmowa dotyczy decyzji o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Artur Bartkiewicz ocenia, że Polska sięgnęła w tym sporze po środek nacisku, który nie mógł przynieść oczekiwanego efektu politycznego.

– Problem jest taki, że Order Orła Białego to nie jest coś, z powodu czego Wołodymyr Zełenski będzie narażał się swoim wyborcom – uważa Bartkiewicz.

Zdaniem dziennikarza ukraiński prezydent kierował się przede wszystkim polityką wewnętrzną, a reakcja Polski nie doprowadziła do żadnej zmiany stanowiska Kijowa.

Czytaj więcej

Waldemar Żurek: analizujemy wszystkie zgłoszenia zgonów w Szpitalu Południowym

– To, co zrobił Zełenski, było małostkowe pod względem wielkiej polityki – mówi Bartkiewicz i podkreśla, że eskalacja sporu nie przyniosła Polsce wymiernych korzyści, a jednocześnie pogorszyła relacje między oboma państwami.

Na zakończenie rozmowy pada gorzka diagnoza dotycząca skutków całej sytuacji: – Ta jednostka nadal nosi nazwę bohaterów UPA, a Zełenski pokazał ukraińskim nacjonalistom, że nie tylko nadał tę nazwę, ale jeszcze utrzymał polską presję, więc z punktu widzenia swojej polityki wewnętrznej uzyskał ten efekt, który chciał uzyskać w dwójnasób – mówi Bartkiewicz.

Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: