Reklama

Basia Mamińska: Nie była tylko urzędnikiem

Sala Kolumnowa Pałacu Prezydenckiego, ta sama, w której stał ogromny okrągły stół, dla mnie jest przede wszystkim miejscem docenienia wybitnych, cichych Polaków.

Publikacja: 20.04.2010 13:40

Basia Mamińska: Nie była tylko urzędnikiem

Foto: ROL

Red

Tu Prezydent Lech Kaczyński odznaczał zapomnianych kombatantów II wojny światowej, „żołnierzy wyklętych”, ofiary stalinowskich więzień, działaczy opozycji antykomunistycznej i „Solidarności”. Twarze wzruszone, niektórzy o kulach, na wózkach, najstarsi siedzieli na krzesełkach. Naprzeciw dostojni ministrowie. W rogu sali czystym, ciepłym głosem nazwiska odznaczanych odczytywała wysoka blondynka – Basia Mamińska. Ordery podawała Prezydentowi Marzena Pawlak. Podchodzili przejęci, szczęśliwi. Ostatni raz widziałam taką Salę Kolumnową 19 marca, kiedy odznaczani byli działacze NZS.

13 kwietnia 2010 stały tu już dwie trumny z parą prezydencką. 14 kwietnia trumna z ciałem Basi Mamińskiej dołączyła w Sali Hetmańskiej do pięciu kolegów z Kancelarii Prezydenta. Dla Marzeny Pawlak, pracującej pod kierownictwem Basi, zabrakło miejsca w samolocie. Do Katynia pojechała samochodem.

Dyrektor Barbara Mamińska kierowała jednym z najważniejszych trybów w Kancelarii Prezydenta - Biurem Kadr i Odznaczeń. Machina przygotowująca wszystkie nominacje i odwołania ze stanowisk kolejnych rządów, premierów, ministrów, awanse generalskie, nominacje sędziowskie, prócz tego współpraca z kapitułami orderów i naszym społecznym zespołem ds. opiniowania do odznaczeń ludzi zapomnianych, a zasłużonych w latach 1956-1989 w opozycji i „Solidarności” - osobista inicjatywa Prezydenta Kaczyńskiego „Przywracanie pamięci”.

Nie była tylko urzędnikiem. Ściśle współpracowała ze środowiskami kombatanckimi w całej Polsce. Miała ciągle mnóstwo pomysłów. Oprócz napływających drogą ustawową kandydatur do odznaczeń, Basia Mamińska prowadziła własne poszukiwania ludzi i zdarzeń historycznych, które umykały formalnym strukturom. Wyszukała na przykład nazwiska żołnierzy, kolejarzy i celników, którzy 1 września 1939 roku bronili dostępu do mostów na Wiśle w rejonie Tczewa i Szymankowa. Nagłaśniała mało znany incydent, pierwsze ofiary wojny, bo za ten opór Niemcy 1 września rozstrzelali kolejarzy wraz z rodzinami. Lokalnie w Tczewie, Szymankowie i Kałdowie co roku czczą tę rocznicę, ale ogólnopolskie media nigdy się tym nie interesowały. Basia Mamińska odnalazła potomków zamordowanych rodzin i jednego żyjącego obrońcę mostu w Tczewie. Przygotowała dokumentację do odznaczeń, które jedynemu żyjącemu i pośmiertnie pozostałym bohaterom z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem przyznał Lech Kaczyński w 70. rocznicę wybuchu wojny.

Jej zasługą było zorganizowanie odrębnych uroczystości wręczenia odznaczeń kobietom represjonowanym w więzieniach PRL, matkom, które urodziły w więzieniach dzieci. Pamiętam to niezwykłe spotkanie byłych więźniarek, głównie bardzo dorosłe już dzieci odbierające odznaczenia matek. Maja Komorowska czytała listy, wiersze i pamiętniki więźniarek. Ostatnie podobne wydarzenie miało miejsce 26 marca 2010, kiedy pośmiertnie odznaczone zostały kobiety, które działały w służbie wywiadu ZWZ–AK, skazane przez sądy Rzeszy na karę śmierci przez ścięcie gilotyną lub toporem w latach 1940 – 1944.

Reklama
Reklama

Przy tej okazji Basia Mamińska zorganizowała w Pałacu Prezydenckim konferencję pokazującą m.in. niezwykłe losy senator II RP, Władysławy Macieszyny, która uniknęła śmierci , ponieważ zacięła się gilotyna. Próbowałyśmy tym tematem zainteresować dokumentalistów medialnych. Przygotowane była już pełna dokumentacja do odznaczeń kobiet, które otrzymały wyroki śmierci lub dożywocia w PRL w latach stalinowskich. Wśród nich Stanisława Rachwałowa – 4 lata Auschwitz i 10 lat w polskich więzieniach (bohaterka reportażu Patrycji Gruszyńskiej – nagroda Prix Italia). Po powrocie z Katynia Prezydent miał podpisać te odznaczenia, jak również około 85 odznaczeń na najpiękniejsze święto rocznicy Konstytucji 3 Maja. Basia przygotowywała szczegóły tej uroczystości.

Czasem myślałam o niej „kobieta – orkiestra”. Potrafiła wiele. Pani dyrektor, najwyższej klasy urzędnik, w czasie uroczystości przejmowała rolę mistrza ceremonii. To ona z ogromną kulturą prowadziła ceremoniał wręczania nominacji i odznaczeń. Przy największych napięciach i pośpiechu, który często wyznaczało życie polityczne, wprowadzała swoim pięknym, ciepłym głosem – spokój i należytą danej sytuacji powagę. Wiem, ile ją to kosztowało.

W czasie uroczystości w Katyniu tym samym głosem miała wyczytać nazwiska obywateli Federacji Rosyjskiej odznaczonych przez Prezydenta RP w uznaniu wybitnych zasług w badaniu i ujawnianiu prawdy o zbrodni katyńskiej. W samolocie wiozła ordery, bowiem mieli być odznaczeni:

KRZYŻEM KOMANDORSKIM ORDERU ZASŁUGI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ obywatel Federacji Rosyjskiej Pan Aleksander TRETIECKIJ

za wybitne zasługi w działalności na rzecz krzewienia polskości na Ziemi Smoleńskiej, za propagowanie prawdy o najnowszej historii Polski KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI - Ojciec Ptolomeusz – Jacek KUCZMIK

KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ZASŁUGI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ obywatele Federacji Rosyjskiej

Reklama
Reklama

Pani Stanisława AFANASJEWA

Pan Aleksiej GURZOW

Pani Rościsława TYMAŃ

Pan Prezydent nadał również, za wybitne zasługi w odkrywaniu i upowszechnianiu prawdy katyńskiej, Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej członkom Memoriału Panu Aleksandrowi Gurianowowi i Panu Arsienijemu Roginskijemu – ordery miały zostać wręczone w późniejszym terminie.

Ich wręczenie zapowiedział pełniący obowiązki Prezydenta RP marszałek Bronisław Komorowski.

Basia Mamińska, córka oficera AK Tadeusza Osińskiego PS. „Teka”, pracowała z Lechem Kaczyńskim w ratuszu, gdzie wyjątkowo udzielił jej ślubu sam Prezydent Warszawy. Jakaś nieokreślona wspólnota postaw? idei? łączyła tego szefa i pracowników. Basia pracowała ofiarnie, ale z pełnym przekonaniem, że to wszystko ma głęboki sens. Skrupulatna, wymagająca, ale zawsze bardzo pogodna. „Była filarem naszego urzędu, zawsze na miejscu, zawsze z inicjatywą”- powie później Jacek Sasin, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP.

Reklama
Reklama

Dla mnie była osobą, z którą chciało się pracować, której można było zaufać. Bardzo ją lubiłam. 10 kwietnia 2010 o godz. 6.13 rano omyłkowo nacisnęła mój numer w telefonie komórkowym i dzięki temu w każdej chwili słyszę jej głos. Wiem, ze te słowa skierowane są do mnie, choć adresatem był nieznany mi pan Darek. Dlatego napisałam ten tekst.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama