W Moskwie wciąż przebywa pilot z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który kilka dni temu pojechał do Moskwy, by pomóc rozpoznawać głosy swoich kolegów – członków załogi Tu -154, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem – utrwalone w czarnych skrzynkach. Rosjanie nie zakończyli jeszcze analizy nagrań.
– Badanie zapisów czarnych skrzynek strona rosyjska powinna zakończyć lada dzień. Liczymy, że to nastąpi w tym tygodniu – mówi "Rz" Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie.
Od zakończenia prac przez rosyjskich prokuratorów zależą postępy polskiego śledztwa w sprawie katastrofy. Nasi prokuratorzy czekają na stenogramy zapisów z czarnych skrzynek – kluczowego dowodu, który ma pomóc wyjaśnić przyczyny katastrofy i tego, co działo się w ostatnich sekundach lotu.
Czy tempo, w jakim Rosjanie badają zapisy, różni się od tego, jakie ma miejsce w przypadku innych katastrof? Specjaliści twierdzą, że nie, i zapewniają, że takie badania zwykle długo trwają. – To specyficzny materiał, więc jego analiza wymaga czasu – mówi płk Rzepa, który był obecny przy otwieraniu i odczytywaniu nagrań. – Jedna minuta odsłuchu nagrania to zazwyczaj kilka godzin pracy.
Tomasz Hypki, ekspert lotnictwa: – O ile głosy pilotów dość łatwo zidentyfikować, to resztę załogi znacznie trudniej. A to jest konieczne, chociażby ze względu na sugestie o możliwości nacisków na pilota.