– Jest coraz więcej pytań dotyczących katastrofy, w której zginęło 96 osób, a opinia publiczna nie ma podstawowych informacji – twierdzi Marek Kuchciński, pełniący obowiązki szefa Klubu PiS. Partia napisała w tej sprawie list do Donalda Tuska.

Co chcą wiedzieć parlamentarzyści PiS? Pytają o prawną podstawę współdziałania polskiej i rosyjskiej prokuratury. Domagają się wyjaśnienia, dlaczego rząd nie wystąpił o przejęcie od Rosjan badania okoliczności katastrofy i czy istnieje możliwość przekazania śledztwa polskiej prokuraturze lub międzynarodowej grupie śledczej. W liście są również pytania, czy zabezpieczono całość materiału dowodowego i dlaczego nasi prokuratorzy wszczęli śledztwo w sprawie nieumyślnej katastrofy, wykluczając „dalej idące wersje”.

Co na to rząd? – Tak jak do każdego listu do tego również się odniesiemy – zapowiada rzecznik gabinetu Paweł Graś w rozmowie z „Rz”. – Jednak niemal na wszystkie postawione w nim pytania już padały odpowiedzi ze strony premiera, prokuratora generalnego i przewodniczącego komisji do zbadania przyczyn katastrofy.

Tymczasem – jak wczoraj poinformował Jerzy Miller, szef MSWiA – Rosjanie zadeklarowali, że miejsce tragedii będzie tak zabezpieczone, by nie miały do niego dostępu osoby postronne.

Jak mówił minister, który w czwartek wrócił z Moskwy, teren ma być otoczony kordonem.

Na miejscu, o czym informowała także „Rz”, wciąż można znaleźć rzeczy ofiar. Są zbierane, a czasem odsprzedawane jako pamiątki. Dlatego do wyjazdu do Rosji, przygotowuje się już grupa archeologów (od pięciu do siedmiu osób), która ma profesjonalnie przeszukać teren.

– Do Smoleńska wyjedzie w drugiej połowie tygodnia – zapowiedział Michał Boni, minister w Kancelarii Premiera. I zaznaczył, że wszystko, co znajdą nasi badacze, po identyfikacji zostanie zwrócone rodzinom ofiar.

Córka zmarłego posła PiS Zbigniewa Wassermanna, Małgorzata, chce jako osoba pokrzywdzona aktywnie brać udział w postępowaniu prowadzonym przez polskich prokuratorów. Ustanowiła pełnomocnika do reprezentowania rodziny w śledztwie. Liczy na uzyskanie zgody śledczych na zapoznanie się z materiałami sprawy.

Jej wyjaśnianiem zajmuje się również polska komisja, której przewodniczy minister Miller. Wczoraj powtórzył, że prace potrwają wiele miesięcy. – Komisja będzie rozpatrywała wszystkie elementy istotne z punktu widzenia nie samego zdarzenia, ale przyczyn, które do niego prowadziły – zaznaczył.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ