Jak dowiedziała się “Rz”, 2 czerwca kandydat PO na prezydenta spędzi w Londynie. Plan ma bardzo napięty.

Bronisław Komorowski spotka się z polskimi studentami, potem z przedsiębiorcami i młodymi menedżerami. Planuje też spotkanie otwarte dla wszystkich zainteresowanych w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym. W PO zakładają, że w każdym z nich weźmie udział po kilkaset osób.

Marszałek spotka się także z dziennikarzami mediów polonijnych w Wielkiej Brytanii i złoży kwiaty pod pomnikiem katyńskim na cmentarzu Gunnersbury oraz pod pomnikiem Polskich Lotników koło Northolt. – To obowiązkowy dla polskiego polityka punkt programu – mówi “Rz” Krzysztof Lisek, eurodeputowany PO, który przygotował wizytę.

Lisek podkreśla, że rząd Donalda Tuska zrealizował postulaty Polonii dotyczące likwidacji podwójnego opodatkowania. – Dlatego marszałek Komorowski jedzie do Londynu z otwartą przyłbicą. Chce wysłuchać problemów naszych rodaków, jak wygląda np. sytuacja z edukacją ich dzieci w języku polskim – zapowiada.

[srodtytul]Więcej urn w Londynie[/srodtytul]

Choć w planach kandydat PO ma też wizytę w Brukseli, to wyjazd na Wyspy wydaje się najważniejszy dla Platformy. Gdy w 2007 r. wybieraliśmy Sejm i Senat, w głosowaniu za granicą wzięło udział ok. 150 tys. Polaków. Ponad 60 proc. tych, którzy poszli do urn w Wielkiej Brytanii, oddało głos na PO.

Dlatego politycy tej partii liczą na równie dobry wynik podczas tegorocznych wyborów prezydenckich. Sprzyjać temu ma większa liczba miejsc do głosowania dla Polaków, o które zadbały polskie placówki konsularne. W 2007 r. w Wielkiej Brytanii było ich kilkanaście, teraz ma być 40 (z tego w Londynie siedem).

O głosy Polonusów zawalczy też inny kandydat na prezydenta RP. W czwartek rano Bronisław Komorowski odleci z Londynu, a już kilka godzin później w stolicy Wielkiej Brytanii pojawi się lider SLD Grzegorz Napieralski.

On również poświęci jeden dzień na spotkania z Polakami mieszkającymi za granicą. Ma zaplanowane spotkanie z polonijnymi mediami oraz otwarty mityng z wyborcami.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Czy głosy Polaków za granicą są tak ważne w wyborach prezydenckich?

– Przeważyć szalę zwycięstwa może nawet jeden głos, dlatego liczy się każdy – komentuje dr Jarosław Flis z UJ.

Dodaje, że głosy Polonii stanowią w wyborach zaledwie ułamek wszystkich. – Ale wizyta u Polonii to nie tylko gest w stronę tych, którzy są za granicą, ale także wobec ich rodzin, które zostały w kraju i się martwią – zauważa dr Flis. – A to już grupa wyborców nie do przecenienia.

[srodtytul]Olechowski zamienił wyjazd na wywiady[/srodtytul]

Inni kandydaci nie zamierzają jednak prowadzić kampanii za granicą. Politycy PiS przyznają, że Jarosławowi Kaczyńskiemu trudno jest godzić kampanię z problemami rodzinnymi – jak choroba matki.

– Sytuacja jest poważna, to też nam trochę utrudnia kampanię – mówił dwa dni temu Paweł Poncyljusz, rzecznik sztabu Kaczyńskiego.

Sztab wyborczy Andrzeja Olechowskiego zrezygnował z zagranicznych wizyt z innych powodów. Jeszcze przed 10 kwietnia kandydat planował odwiedzić USA, Wielka Brytanię i Irlandię.

– Ale z powodu katastrofy prezydenckiego samolotu kampania jest bardzo krótka i Andrzej Olechowski chce skupić się na prowadzeniu jej na miejscu, a do Polaków za granicą zwrócić się za pośrednictwem mediów – tłumaczy Robert Smoleń, szef sztabu Andrzeja Olechowskiego.

Wywiady z Olechowskim mają się pojawić w zagranicznej prasie, na portalach i w radiu internetowym.

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

[mail=d.kolakowska@rp.pl]d.kolakowska@rp.pl[/mail][/i]