Reklama

Rośnie presja na wspólną listę. „Gwarancja dobrego wyniku KO i przegranych wyborów”

Czy groźba polexitu sprawi, że w przyszłym roku PSL, Polska 2050 i Lewica ruszą do wyborów na jednej liście z Koalicją Obywatelską? W końcu nic tak nie jednoczy, jak wspólne zagrożenie.
Władysław Kosiniak-Kamysz i Donald Tusk

Władysław Kosiniak-Kamysz i Donald Tusk

Foto: PAP

Czy powstanie jedna lista całej koalicji rządzącej? PSL, Polska 2050 i Lewica jednoznacznie dotychczas deklarowały, że tak się nie stanie. Może jednak weto prezydenta w sprawie SAFE zmieni ich stanowisko? Powtarzana przez premiera Donalda Tuska narracja, że to oznacza groźbę polexitu może być tu skutecznym argumentem. 15 marca premier wprost napisał na X, że „zrobi wszystko”, by powstrzymać „realny” polexit, szykowany zdaniem premiera przez „większość” PiS i obydwie Konfederacje. To znacząca deklaracja, również dla samej koalicji. 

Dlaczego KO nie rezygnuje z sygnalizacji potrzeby konsolidacji list, chociaż prowadzi we wszystkich sondażach od kilkunastu miesięcy? Weto ustawy o SAFE i narracja o polexicie to tylko pretekst, który pokazuje głębszą strategię, ale też obawy w partii Donalda Tuska co do przyszłości. Koalicja Obywatelska powstała w wyniku listopadowego połączenia struktur PO, Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej. Ta konsolidacja już wtedy była odczytywana jako próba budowy gruntu pod dalsze budowanie wspólnej koalicji wyborczej z innymi podmiotami. Teraz presja na partnerów z koalicji może się tylko zwiększać, im bliżej będzie do chwili, gdy będą musiały zapadać najważniejsze decyzje. 

Warto przypomnieć, że Trzecia Droga, sojusz PSL i Polski 2050, zdobyła w wyborach 15 października 2023 r. ponad 14 proc. głosów, a jej sukces umożliwił zmianę władzy. 

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Weto wobec SAFE to przedsionek polexitu
Reklama
Reklama

Marcin Kierwiński uchyla furtkę do wspólnej listy. PSL: Nic się nie zmienia 

Poniedziałek, 16 marca. W porannym programie Radia ZET występuje minister spraw wewnętrznych i jednocześnie sekretarz generalny KO Marcin Kierwiński. Pytany na początku rozmowy o to, czy trzeba będzie wrócić do koncepcji budowy jednej listy, przyznaje, że być może będzie taka konieczność. Później wyjaśnia, że wszystkie opcje są na stole. Przyznaje, że sytuacja jest dynamiczna i wszystko będzie zależało od tego, jakie notowania będą miały poszczególne partie polityczne. – W zależności od sondażu trzeba wybrać tę metodę, która maksymalizuje zwycięstwo wyborcze i trzeba zbudować partnerski układ do tego typu rozwiązań – zastrzega Kierwiński.

KO od lat postrzega jako partnera wyborczego przede wszystkim PSL. Premier Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz mają mieć – tak przynajmniej wynika z relacji – bardzo dobry kontakt. Jeszcze w ubiegłym roku „Rzeczpospolita” pisała zresztą, że na zamkniętym posiedzeniu klubu KO premier Donald Tusk nie tylko chwalił najbardziej PSL jako sprawdzonego koalicjanta, ale też zastrzegł, że decyzje o formacie startu zapadną na około pół roku przed wyborami w 2027 r.

Cała ta polityczna sygnalizacja zwrócona jest przede wszystkim w kierunku ludowców. Od momentu rozpadu Trzeciej Drogi PSL ma w badaniach zwykle poniżej 5 proc. Jednak ludowcy o żadnej liście z KO nie chcą od lat słyszeć. – Przygotowujemy się do startu w kolejnych wyborach jako Polskie Stronnictwo Ludowe – powiedział 15 listopada 2025 r. prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, tuż po tym, jak kongres PSL wybrał go na szefa partii na kolejną kadencję. I zapowiedział jednocześnie, że ludowcy będą oczywiście „szukać przyjaciół” do startu, co jest i było interpretowane jako zwrócenie się np. w kierunku samorządowców. 

Czytaj więcej

Są wyniki nowego sondażu: Dobre i złe wiadomości dla KO

Dlaczego temat powrócił? Głównie z powodu decyzji prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie SAFE i narracji premiera Donalda Tuska o tym, że zrobi wszystko, co możliwe, by Polska uniknęła polexitu. Weekendowe wpisy Tuska na X i zapowiedzi w tej sprawie w kontekście wyborów w 2027 r. interpretowane są bowiem w koalicji, a przede wszystkim w samej KO jednoznacznie: weto stworzyło kontekst, swoistą „ramę moralną” do powrotu tematu jednej listy jako rodzaju nacisku na budowę zjednoczonego frontu antypolexitowego. Tak twierdzą nasi rozmówcy np. z różnych środowisk w samej partii Donalda Tuska. Choć z naszych rozmów z politykami PSL wynika, że sprawa SAFE niczego nie zmieniła w oczach kierownictwa partii, jeśli chodzi o format startu. I że deklaracja Władysława Kosiniaka-Kamysza z 15 listopada 2025 r. jest aktualna. – Nic się nie zmieniło i nie zmienia, idziemy do wyborów pod własnym szyldem – mówi bez wahania w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu i szef Rady Naczelnej PSL. 

Zmianę decyzji przynajmniej na razie wyklucza też Polska 2050. – Jedna lista to gwarancja dwóch rzeczy: dobrego wyniku KO i przegranych wyborów. Tak jak w 2023 r. udało się odsunąć PiS od władzy dzięki ofercie Trzeciej Drogi, tak w 2027 r. potrzebujemy radykalnego centrum Polski 2050, by pokonać PiS i obie Konfederacje – mówi nam Jan Szyszko, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, jeden z najbliższych współpracowników Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, szefowej Polski 2050. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Stanisław Biernat: Widmo warunkowości krąży nad SAFE. Czy jest się czego bać?

Sondaże nie są obecnie korzystne dla koalicji rządzącej

W większości ostatnich sondaży Polska 2050, Centrum (środowisko Pauliny Hennig-Kloski), ale przede wszystkim PSL, znajdują się poniżej progu wyborczego. Brak potencjalnych koalicjantów grozi KO utratą władzy po kolejnych wyborach. I Donald Tusk musi doskonale zdawać sobie z tego sprawę. Chociażby po lekturze poniedziałkowej prognozy Onetu, w której aktualna koalicja może liczyć w nowym Sejmie na 205 mandatów. Zgodnie z tymi szacunkami szanse koalicji na utrzymanie władzy wynoszą obecnie tylko 15 proc.

Średni poziom poparcia dla partii w różnych sondażach poparcia dla partii politycznych

Średni poziom poparcia dla partii w różnych sondażach poparcia dla partii politycznych

Foto: PAP

Zmuszenie PSL i Polski 2050 (Centrum Pauliny Hennig-Kloski nie będzie się raczej opierać) do jednej listy to dziś narracyjny priorytet. I ten temat nie zniknie aż do chwili, gdy ostateczna konfiguracja list stanie się znana. Choć warto pamiętać, że  jak dotąd mimo tego, że sondaże często plasowały PSL pod progiem, partii tej zawsze udawało znaleźć się w Sejmie. Czy jest coś, co przekonałoby polityków PSL do wejścia do gry z Tuskiem na jednej liście? Ludowcy utrzymują, że nic. Ale na tym etapie gry nie mogą też mówić nic innego. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Polityka
Sondaż partyjny: KO umacnia prowadzenie. W tle wyraźny wzrost poparcia dla jednej partii
Polityka
Jednoznaczne stanowisko premiera ws. „ekspedycji w kierunku irańskim”
Polityka
Jacek Nizinkiewicz: Mateusz Morawiecki nie dał się wypchnąć z partii i rośnie w siłę. Dokąd zmierza?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama